Primátor Exkluziv 16%, czyli po raz trzeci sięgamy po produkt z browaru Náchod. Przypomnę, że właśnie z tego browaru pochodził zwycięzca poprzedniego spotkania Primátor Weizenbier oraz dość przeciętna pozycja, którą mieliśmy okazję wypić chwilę wcześniej tego wieczoru, czyli Primátor Ležák 11%. Mając dość duże oczekiwania, rozpoczęliśmy przelewanie zawartości butelki do kufli. Bardzo udana stylistyka w jakiej utrzymana jest butelka, jest bardzo charakterystyczna dla tego browaru i często trzeba się dokładnie przyjrzeć, aby odróżnić od siebie poszczególne produkty pod szyldem Primátor. Duży ukłon za to, że mimo zakupu piwa po tamtej stronie granicy, możemy zapoznać się z zawartością etykiety w języku polskim. Barwa piwa jest złota, głęboka, delikatnie wpadająca w pomarańcz. Piana urosła do imponujących rozmiarów i mimo jej dość szybkiego opadania, trwały kożuszek oblepiający ścianki szklanek towarzyszył nam do ostatniego łyka. Mając dość bogate doświadczenia z czeskimi piwami, zgodnie stwierdziliśmy, że nie jest to typowy trunek z tamtych rejonów. Czesi przyzwyczaili nas przede wszystkim do piw dość lekkich, za to mocno chmielonych. Tutaj proporcje zostały odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni. Mamy do czynienia z piwem bardzo treściwym, mocno słodowym, w którym chmiel został zepchnięty na drugi plan. Nieczęsto też można trafić na czeskie piwo zawierające aż 7,5% alkoholu. Primátor Exkluziv będący piwem niesamowicie smacznym, dość długo nie mógł znaleźć swojego miejsca w rankingu. Mimo że zasługuje na wyróżnienie w postaci miejsca medalowego, to w czołówce zrobiło się strasznie ciasno. Po długiej naradzie postanowiliśmy postawić go zaraz za podium i pozycję tę utrzymał już do końca wieczoru. Jedno jest pewne: do tego piwa będziemy wracać jeszcze niejednokrotnie.
-
Pingback: Jasne czy ciemne? » Minęło pięć lat