Wielki powrót JCC

Butautų Tamsus Alus, czyli koniec oczekiwania. Kończąc butelkę Tuborga w czerwcu 2011 roku, nawet nie przypuszczaliśmy, że na otworzenie kolejnej butelki piwa w ramach naszych spotkań będziemy musieli czekać aż dwa i pół roku. Wiele czynników, które nie będą tematem tego wpisu, złożyło się na to, że Butautų Tamsus Alus zawitał w naszych kuflach dopiero w…

Kontynuuj czytanie

World’s Best Beer 2013

Primator Weizenbier, czyli nasza pierwsza czeska pszenica. Czeskich piw na naszych spotkaniach nigdy nie brakowało, ale do tej pory były to jedynie jasne i ciemne lagery oraz pilznery. Nie bez emocji przystąpiliśmy zatem do oceny, pierwszego w naszych kuflach, pszenicznego piwa wyprodukowanego przez naszych południowych sąsiadów, będącego przy okazji naszym pierwszym zetknięciem z jakimkolwiek czeskim…

Kontynuuj czytanie

Like lager? Love Honey Dew.

Fuller’s Honey Dew, czyli angielski miód. Parafrazując Kubusia Puchatka zapytam, co jest lepszego od butelki Fuller’s Honey Dew? Dwie butelki Fuller’s Honey Dew! W najśmielszych oczekiwaniach nigdy nie sądziliśmy, że piwo miodowe może stanąć na podium na którymkolwiek z naszych spotkań. Po dość średnich doznaniach, jakie zapewnił nam na poprzednim spotkaniu przedstawiciel Fuller, Smith &…

Kontynuuj czytanie

Czas zejść na ziemię

Olívětinský Opat Svetlý Ležák. Po tak udanym otwarciu trzynastego spotkania wiedzieliśmy, że musi przyjść chwila otrząśnięcia z zachwytu. Okazało się, że stało się to już przy czwartej pozycji tego spotkania.  Piwo dość poprawne, ale posiadające wiele mankamentów, które w porównaniu z trzema poprzednimi pozycjami, musiały zaważyć na jego klasyfikacji w rankingu. Barwa przeciętnie poprawna dla…

Kontynuuj czytanie

Prezent z Chorwacji

Karlovačko, czyli piwo z Chorwacji po raz pierwszy u nas. No cóż, nasza piwna aktywność stała się na tyle głośna, że rodzina i znajomi nie zapominają o nas w czasie swoich wojaży po świecie. Dzięki Lechowi, po raz pierwszy w czasie naszych spotkań, mieliśmy okazję spróbować piwa z Chorwacji. Flagowy produkt piwowarów znad Adriatyku zbytnio…

Kontynuuj czytanie

Piana mała, szybko siada

Lwówek Belg, czyli polskie próby w stylu belgijskim. Coraz częściej polskie browary próbują warzyć piwo w stylu belgijskim. Jednym z nich jest piwo z browaru w Lwówku Śląskim o niedwuznacznej nazwie Belg. Już tradycyjnie, jak tylko dojrzymy takie piwo na sklepowej półce, to natychmiast ląduje w naszym koszyku, a następnie na jednym z naszych piwnych…

Kontynuuj czytanie

Swojskie czeskie piwo

Pivrncovo Pivo, czyli mamusia też o nas pamięta. Podobnie jak w przypadku piw z Chorwacji, cała czeska paczka na trzynastym spotkaniu to także prezent od rodziny. Pivrncovo Pivo na sam początek urzeka nas swojską etykietą ze stereotypowym czeskim piwoszem na pierwszym planie. Piana na piwie bardzo obfita i osiada bardzo powoli, zostawiając koliste ślady na ściankach…

Kontynuuj czytanie

Baron niepasteryzowany

Svijanský Baron, czyli piwo specjalnie wzmocnione. Przyszła pora na czwarte i ostatnie czeskie piwo tego wieczoru. Baron z browaru Svijany to mocny, jasny, niepasteryzowany lager. Niestety ta moc nie pochodzi tylko ze słodu, ale także z cukru. Co prawda nie jesteśmy strasznymi purystami jeśli chodzi o składniki, ale w tym przypadku to chyba właśnie cukier przyczynił…

Kontynuuj czytanie

Porter z wiśniami

Kirsch Porter, czyli niemiecki porter w wersji z owocami. Tradycyjnie już mieliśmy mały problem z zaakceptowaniem piwnego mixu na naszym spotkaniu. Ale jak zobaczyliśmy, że jest to mieszanka składająca się w 95% z portera, a tylko w 5% z syropu wiśniowego to nasze obiekcje przeszły na dalszy plan. Kirsch Porter z niemieckiego Bergquell Brauerei Löbau…

Kontynuuj czytanie

Mityczny kozioł

Laško Zlatorog, czyli drugie piwo z chorwackiej paczki. Stara słoweńska legenda spisana po raz pierwszy przez Karla Deschmanna w dziewiętnastym wieku, opowiada o biednym myśliwym, który próbuje odzyskać serce dziewczyny skradzione przez bogatego kupca. Postanawia więc wyruszyć po skarb ukryty w górach. Kluczem do jego odnalezienia mają być złote rogi białego kozła, który jak to…

Kontynuuj czytanie

Chorwacja po raz drugi

PAN Zlatni, czyli treściwość przede wszystkim. Jako że jasne lagery towarzyszą nam praktycznie od samego początku dorosłego życia i długie lata,  jak większość polskich konsumentów z naszego pokolenia, nie sięgaliśmy po nic innego, niełatwo temu gatunkowi się przebić na naszych spotkaniach i zaspokoić naszą ciekawość oraz zachwycić nasze, wybudzone nie tak dawno z letargu, kubki…

Kontynuuj czytanie

Po czeskiej, czas na niemiecką pszenicę

Schwaben Bräu Das Weizen, czyli piwo pszeniczne z Stuttgartu. Po tym piwie spodziewaliśmy się sporo. Po pierwsze to piwo pszeniczne, po drugie z Niemiec, po trzecie kosztowało całkiem sporo. Na dzień dobry zaskakuje nas bardzo obfita piana. Następnie atakuje nas owocowy zapach. Barwa mętna, dość typowa dla tego gatunku. Póki co zapowiada się dobrze. Niestety w…

Kontynuuj czytanie

Posłał kozioł koziołeczka…

Gessner Dunkler Bock, czyli tym razem tylko dwa rogi. Na poprzednim spotkaniu mieliśmy przyjemność degustować bliźniacze piwo z tego samego browaru, z tym, że w wersji podwójnej. Tam na etykiecie mieliśmy dwa kozły, tutaj został tylko jeden, stąd skojarzenie ze znanym wierszem Jana Brzechwy wykorzystanym w tytule. Tym razem w naszych kuflach wylądował klasyczny koźlak, słabszy…

Kontynuuj czytanie

Klamra

Butautų Šviesus Alus, czyli kończymy trzynaste spotkanie. Zupełnie przypadkiem piwem kończącym nasze trzynaste, tak długo wyczekiwane spotkanie, okazała się jasna wersja piwa, które to spotkanie otworzyło. Piwo jak najbardziej poprawne, ale ustępujące Butautų Tamsus Alus pod wieloma względami. Cechą wspólną obu pozycji jest absolutny brak piany, co jest dość istotnym mankamentem w naszych oczach. Podobnie…

Kontynuuj czytanie