Grand Champion Birofilia 2015 Red Roeselare Ale, czyli kolejna perełka. Grand Championów próbowaliśmy wszystkich. Nasza przygoda zaczęła się od Championa 2009 – Bracki Koźlak Dubeltowy. Rok później było Brackie Pale Ale. 2011 i 2012 ta mała przerwa w naszej wspólnej aktywności, ale indywidualnie próbowaliśmy Grand Championa 2011 i Rauch Bocka z 2012. Rok 2013 to mały przełom w naszej piwnej aktywności i początek zachwytu nad IPA, bardzo dobrze wpisało się w to Brackie Imperial IPA. W 2014 zachwycaliśmy się Cieszyńskim Dubblem. 2015 to kolejna nowość, pierwszy kwaśny Grand Champion. Piwo autorstwa Piotra Terki i Piotra Marczyka było zapewnie niemałym wyzwaniem dla piwowarów z Cieszyna, ale jak zwykle efekt jest bardzo dobry. Piwo w gatunku Flanders Red Ale fermentowane było mieszanką dzikich drożdży i bakterii firmy Wyeast – 3763 Roeselare Ale Blend co jak na tradycyjny browar w Polsce wymagało nie mało odwagi. Przejdźmy jednak do samego piwa. Piany tutaj brak, przynajmniej w wersji butelkowej której kosztujemy. Zmętnienie jest, ale bardzo delikatne. Piwo dość ciemne, mieniące się odcieniami czerwieni. W zapachu owoce, ale z tych kwaśnych, nasze pierwsze skojarzenie to porzeczki. W samym smaku poziom kwaśności na umiarkowanym, choć wyraźnie zauważalnym poziomie. Pomimo, że piwo jest jeszcze dość młode i ma 7.5% alkoholu, to jednak wydaje się dość dobrze zbalansowane. Alkoholu absolutnie tutaj się nie wyczuwa. Nie jest może to najlepszy kwas jaki piliśmy, ale też nie mamy w tej dziedzinie zbyt dużego doświadczenia. W naszym subiektywnym rankingu Grand Champion 2015 musi ustąpić miejsca kilku wcześniej próbowanym piwom i lokuje się na dwa piwa przed końcem na pozycji numer pięć.
Fakt, że recenzja Grand Championa 2015 ukazuję się tuż po wyłonieniu Grand Championa 2016 pokazuje niestety jaki mamy poślizg. Nie będziemy tego ukrywać, ale postaramy się poprawić. W ten lub innym sposób. Kilka buteleczek Red Roeselare Ale w każdym razie czeka jeszcze w piwnicy.