Rozkręcamy się powoli

Eichhof Kloster Trüb Eichhof Kloster Trüb, czyli dalej mały volt prosto ze Szwajcarii. Tak jak w czasie kilku poprzednich spotkań, tak i tym razem piwa pijemy według zawartości alkoholu zaczynając od najsłabszych. Jako drugie na swoją kolej załapało się piwo Kloster Trüb z browaru Eichhof w Lucernie o zawartości alkoholu na poziomie 4,8%. Piwo w poręcznej buteleczce 0,33 litra z dość tradycyjną, choć niebrzydką etykietą. Na wstępie zauważmy, że piwo trochę już sobie postało (do końca okresu przydatności mamy jednak jeszcze trzy tygodnie), co mogło nieco wpłynąć na jego formę. Kloster to kellerbier, także zgodnie z oczekiwaniami mamy piwo lekko zamglone. Barwa słomkowa, dość jasna. Piana bardzo delikatna i dość szybko opada. Piwo zdecydowanie niefiltrowane, czego dowodzi nie tylko wspomniane wcześniej zamglenie, ale także warstwa drożdży na dnie. Aromat o dość słabej intensywności, głównie słodowy, ale z niepokojącymi akcentami. Ogólnie tworzy to niezbyt przyjemną kompozycję. Wysycenie na średnim poziomie, ale jak najbardziej przyzwoitym, pasującym do tego piwa. W smaku nic ciekawego się nie dzieje, goryczka na niskim poziomie. Piwo pozostawia niezbyt przyjemny posmak. Nie ma się tu nad czym zbytnio zastanawiać, piwo nie zachwyca. Są i mankamenty, ale na akceptowalnym poziomie. Piliśmy lepsze kellerbiery, piliśmy też i gorsze. Kloster stawiamy minimalnie wyżej niż próbowane wcześniej Dinkel, ale szału nie ma. Dwa piwa z Szwajcarii za nami, przed nami jeszcze dziewięć. Liczymy zdecydowanie na więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.