Rosengarten Einsiedler Dinkel, czyli powrót po długiej przerwie. Tak to niestety jest, że albo formuła się powoli wyczerpuje, albo jesteśmy leniwi, albo po prostu ciężko z czasem i jakoś tak blisko rok minął od poprzedniego spotkania. W związku, że to okrągłe dwudzieste spotkanie myśleliśmy o jakimś motywie przewodnim, może same IPA z polskich browarów, albo wszystkie piwa z Pinty, ale wyszło inaczej. Alina i Antek zaskoczyli nas prezentem w postaci całej skrzynki różnych piw z Szwajcarii, a takiej okazji zmarnować nie mogliśmy. No i mamy mała powtórkę z spotkania numer siedemnaście. Na dzisiaj przyszkowaliśmy w sumie 11 piw z Szwajcarii, 2 z Belgii i po jednym z USA, Polski i egzotycznego Mauritiusa. Rozpoczynamy od lekkiego piwa z browaru Rosengarten w Einsiedeln. Dinkel to piwo które ciężko nam przypisać do konkretnego stylu. Z strony browaru dowiemy się, że w zasypie wykorzystano 30% orkiszu z ekologicznych upraw. Ale chyba nie pomogło to zbytnio jeśli chodzi o smak i aromat. Zacznijmy jednak od początku. Piwo pakowane jest w butelki z krachlą o nietypowej jak dla nas pojemności 0.35 litra. Etykieta zielona, z motywem zboża nie powala na kolana, ale najgorsza nie jest. Po przelaniu do szklanek piwo prezentuje się nieco słabiej. Piany nie ma prawie w ogóle. Aromat dość nikły i do tego mało przyjemny. Piwo niestety zalatuje trochę serem i brudnymi skarpetkami, a piwo ma jeszcze ponad 4 miesiące terminu przydatności do spożycia i przynajmniej u nas czekało w ciemnym i chłodnym miejscu, także nie czujemy się winni. Na mały plus barwa – ciemnego złota i dobra klarowność. Smak dość neutralny, nie ma tu zbytnio nad czym się zachwycać, ale nie ma też na co narzekać. Goryczka na dość niskim poziomie, choć zauważalna. Wysycenie niskie, do średniego. Piwo zdecydowanie nas nie urzekło. O ile w smaku jeszcze tragedii nie ma, bo jest po prostu mało wyrazisty, to aromat niestety nieco odrzuca. Zaczęliśmy może nie najlepiej, ale teraz to, miejmy nadzieję, będzie już tylko lepiej, zwłaszcza, że czekają na nas między innymi szwajcarskie IPA.
-
Pingback: Rozkręcamy się powoli - Jasne czy ciemne?