Koreb – Łaskie Żywe. Koreb kontynuacja. No to bierzemy na tapetę kolejne piwo z podarowanego czteropaku. Następne w kolejce jest Łaskie Żywe. Tym razem już nie jest tak różowo bo do daty przydatności umieszczonej na etykiecie mniej niż cztery tygodnie. Etykieta tym razem nie z misiem, ani z myśliwcem, a z drzewem. Drzewo w sumie niebrzydkie. Kształt etykiety nietypowy, choć te wszystkie złocenia przypominają mi trochę piwa z mniejszych niemieckich browarów, co dodatkowo podkreśla średniej jakości, pomarszczony papier. Z tyłu krótki wywód o piwie i historii i nie bardzo mi cokolwiek mówiąca informacja Liście Produktów Tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i jeszcze mniej mówiąca Nagroda Województwa Łódzkiego 2010.
Piana średnio obfita, błyskawicznie opada. Barwa złota, z lekką opalizacją. W aromacie miodek i trochę słodu. W smaku dość puste, wodniste, choć jednocześnie delikatnie słodkawe. Goryczka na niskim poziomie i niezbyt przyjemna. Po przełknięciu pozostaje nieprzyjemny posmak. Wysycenie średnie.
Bez owijania w bawełnę – piwo jest słabe. Da radę to wypić, nie odrzuca, ale nie sprawia to żadnej przyjemności. Jak na 600 lat tradycji z etykiety to zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jak na piwo które kosztuje zapewne dwa czy trzy razy więcej niż koncernowy lager i pewnie nie wiele mniej niż przeciętne piwo rzemieślnicze to nawet bardzo słabo. Z tego wszystkiego to chyba najlepsze finalnie jest opakowanie.
Ocena ogólna 1/5
Data przydatności – 07/11/2016
Alkohol – 6%
Ekstrakt – ?
IBU – ?
Cena – ? (prezent)
Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel.
Niepasteryzowane, niefiltrowane.