Czyżby guma?

Phoenix Beer Phoenix Beer, czyli chwila przerwy od Szwajcarii. Po ośmiu piwach z kraju Helwetów, czas na małą egzotykę. Kolega Przemek, z urlopu na Mauritiusie przywiózł nam puszeczkę lokalnego piwa. Doświadczenia z piwem z wakacyjnych kurortów (poza Korfu, ale to temat na osobną dyskusję) mamy dość mierne, ale nie skreślajmy piwa z wyspy na Oceanie Indyjskim przed jego skosztowaniem. Piwo produkowane jest na miejscu z surowców importowanych z Europy i Australii przez Phoenix Beverages Group, która to na licencji produkuje także Guinessa. Zgrabna puszeczka 0,33 litra prezentuje się ładnie. Na etykiecie mamy czarnego ptaka na biało-czerwonym tle, powyżej napis Happy New Year 2016. W składzie oprócz typowych składników mamy także cukier. Piwo jasne, klarowne, z zerową pianą. Wysoko wysycone. Zapach słaby jeśli chodzi o intensywność. Nic się tutaj szczególnego nie dzieje. W smaku to czego się spodziewaliśmy, czyli nic. Może poza bardzo delikatną kwaśnością. Delikatną wadę ciężko jednak zrzucić na zbyt długie czekanie z degustacją, bo piwo ma jeszcze ponad 4 miesiące do daty przydatności do spożycia i czekało na swoją kolej w lodówce. Piwo nas nie zaskoczyło, jest takie jakiego się spodziewaliśmy. W miarę lekkie, bezsmakowe, wysoko wysycone, nie narzucające się i nie wymagające skupiania na nim uwagi. Nie dzieje się tutaj nic. Ale też niczego więcej nie oczekiwaliśmy. Puszka ląduje na końcu rankingu, ale cieszymy się z możliwości dopisania Mauritiusa do naszej listy, jest to już 37 kraj, z którego piwa spróbowaliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.