Blondynki trzy

Cornelius Triple Blond Cornelius Triple Blond, czyli tripel po polsku. Jakiś czas temu próbowaliśmy polskiej wersji tripla z browaru Fortuna. Piwo uplasowało się wtedy na trzecim miejscu w rankingu. Jak się później okazało, kolejne warki piwa nie zawsze trzymały już ten poziom, ale egzemplarz próbowany przez nas przypadł nam do gustu. Z ciekawością spoglądamy więc na butelkę z trzema blondynkami na etykiecie. Komiksowa etykieta może do piwa nie bardzo pasuje, ale przyznać trzeba, że chwyt marketingowy całkiem dobry i na półce z pewnością nie da się przejść obok niej obojętnie. Tuż po otwarciu butelki dociera do nas bardzo intensywny zapach. Są i nuty belgijskie i nieco chmielu. Z etykiety można wyczytać, że piwo warzono z dodatkiem Cascade i skórki pomarańczowej, co za pewne dołożyło swoje trzy grosze do aromatu. W smaku także dominuje nuta typowa dla piw belgijskich z delikatną owocowością. Piwo ma 8% alkoholu i to czuć, zwłaszcza po delikatnym ogrzaniu alkohol zaczyna wychodzić co raz bardziej. Na minus można też przypisać nikłą pianę, która zanika zupełnie już po chwili. Po zdegustowaniu wielu piw z Belgii można poczuć się zawiedzionym triplem z browaru Sulimar, aczkolwiek jeśli wziąć pod uwagę cenę na poziomie 4 złotych i dość dobrą dostępność, to już tak źle nie jest. Piwo zdecydowanie nas nie zachwyca, ale niewykluczone, że sięgnęlibyśmy po nie po raz kolejny nie mając pod ręką nic z importu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.