Serbia i Czarnogóra

Lav Lav, czyli Carlsberg po serbsku. To piwo warzone w Serbii przez Carlsberg Srbija w mieście Čelarevo trafiło do nas przez kolegę Łukasza, który na letni wypoczynek wybrał się co prawda nie do Serbii, a do Czarnogóry, ale w związku z tym, że jeszcze do niedawna Serbia i Czarnogóra stanowiły jedno państwo, to piwo Lav jest i tam bardzo popularne. Piwo na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie. Po pierwsze butelka jest zielona, co jak wiem piwu nie służy, a po drugie ma dość nietypową pojemność 400 ml. Bardzo gustowna jest za to etykieta, z wizerunkiem lwa, co do piwa nam bardziej pasuje niż jaszczurka i małpa które znalazły się na poprzednio degustowanym przez nas piwie. Butelka ze zdobieniami także wygląda bardzo atrakcyjnie. Tyle na temat opakowania. Jeśli chodzi o samo piwo, to już przed otwarciem nie spodziewamy się za wiele. Jasny lager z browaru należącego do grupy Carlsberg – to nie wróży nic ciekawego. Zacznijmy od aromatu. Zgodnie z oczekiwaniami, nie ma go prawie w ogóle, o ile nie liczyć delikatnej metaliczności. Następnie przyglądamy się pianie. I tutaj też nie ma się czym ekscytować. Piana jest nikła i szybko opada. Następny punkt – wysycenie, średnie, do wysokiego, ale nie przesadnie, czyli mamy pierwsze światełko w tunelu. Druga pozytywna cecha to dość przyzwoita goryczka. Do rasowego pilsa nieco mu brakuje, ale nie jest źle. Na sam koniec niestety kolejna nieprzyjemna rzecz, czyli niezbyt miły posmak. Podsumowując, mały plus z goryczkę i wysycenie, duży minus za aromat, pianę i smak. Lav nawet na tle kilku poprzednio próbowanych lagerów wypada słabo i póki co ląduje na końcu stawki. Pomimo, że piwo takie sobie to i tak jesteśmy wdzięczni Łukaszowi za pamięć. Dzięki serbskiemu piwu przywiezionemu z Czarnogóry do naszej listy państw możemy dopisać kolejną, już dwieście dwunastą pozycję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.