Odwiedzamy Węgry

Arany Fácán Arany Fácán, czyli węgierski bażant. Jak już wcześniej wspominaliśmy, motywem przewodnim spotkania numer siedemnaście są nowe kraje. Po piwach z Szwajcarii, Tajwanu, USA i Singapuru pora na piąte państwo dzisiejszego wieczoru. Dzięki Danucie, za co jesteśmy bardzo wdzięczni, mamy okazję spróbować czegoś z Węgier, a dokładniej Arany Fácán, czyli po naszemu złotego bażanta. Skoro Słowacy mogą mieć Zlatý Bažant, to Węgrzy mogą mieć swojego Arany Fácán. Co ciekawe słowacki bażant warzony jest przez browar w Hurbanovie należący do Heineken Slovensko, A.S., a węgierski przez browar Soprony, należący, co może jednak wcale nie zaskakuje, do Heineken Hungaria Zrt. Żeby było jeszcze ciekawiej, oprócz Arany Fácán, na Węgrzech sprzedawany jest także słowacki Zlatý Bažant. Przejdźmy jednak do samego piwa. Jak się można spodziewać Arany Fácán to jasny lager, i to w dodatku dość lekki. Alkoholu mamy tutaj tylko 4%. Piana na piwie jest dość obfita, ale niestety dość szybko opada. Piwa na aromat raczej nikt zbytnio nie chmielił, bo nie wyczuwamy zbytnio żadnego zapachu. Nagazowanie jest także stosunkowo słabe. Goryczka jest wyczuwalna, ale jest bardzo umiarkowana. Po kolejnym łyku, zarówno w aromacie jak i posmaku pojawia się delikatna metaliczna nuta, która bynajmniej piwu nie pomaga, ale też go całkowicie nie eliminuje. Poza delikatnym żelazem, piwo nie ma jednak większych wad. Kolejny lekki lager, niespecjalnie wyróżniający się od konkurencji. Wypada nieco lepiej niż piwa z Szwajcarii i Tajwanu, ale, co może zaskakiwać, nieco słabiej niż piwo z Singapuru. Póki co ląduje w środku stawki, ale przed nami jeszcze dziewięć degustacji. Do listy dopisujemy dwieście jedenasty kraj i przechodzimy do kolejnego piwa, robiąc sobie krótką przerwę od lagerów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.