Belgijska jakość

Leffe Blonde Leffe Blonde, czyli detronizacja lidera. Przez dłuższy czas naszemu rankingowi liderował wyśmienity Krajcar Marcowe, który nie dawał się konkurencji, ale w końcu pojawił się zawodnik, który mógł mu zagrozić. W czasie siódmego spotkania próbowaliśmy Leffe Brune, które zajęło wtedy drugie miejsce. Teraz postanowiliśmy spróbować wersji Blonde. I wtedy i teraz nie zawiedliśmy się na piwach marki Leffe. Co jak co, ale belgijskie piwa klasztorne to marka sama w sobie. Po długiej serii piw z dość mizerną pianą w końcu jesteśmy usatysfakcjonowani. Piany mamy tu pod dostatkiem. Piwo ma dość jasną barwę i jest klarowne. W zapachu dominują aromaty owocowe. Nagazowanie piwa jest wręcz perfekcyjne. Delikatny, przyjemny gaz wyjątkowo dobrze komponuje się z bogatym smakiem piwa, w którym dominują nuty owocowe. Mamy tu i banana i cytrusy. Są też aromaty słodu i chmielu. Kompozycja smakowa jest wręcz perfekcyjna. Alkoholu mamy tutaj 6.6%, czyli mogłoby się wydawać, że sporo, ale oczywiście żadnych alkoholowych posmaków tutaj nie ma. Jak to zwykle bywa, cena piwa nie należy do najniższych, ale piwo warte jest tych pieniędzy. Cieszy też fakt, że piwa marki Leffe są stosunkowo łatwo dostępne w sklepach, które sprzedają coś więcej niż koncernowe lagery. Mając w pamięci wyśmienitego Krajcara, dość długo debatowaliśmy gdzie umiejscowić Leffe Blonde. Po wyjątkowo długiej naradzie, ostatecznie postanowiliśmy umieścić je na pierwszej pozycji. Tym sposobem, belgijska klasyka zdetronizowała polskie piwo rzemieślnicze, choć różnica była minimalna i do obu piw chętnie kiedyś wrócimy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.