Klasztorne, czyli nieśmiałe próby w Jabłonowie. W czasie poprzedniego spotkania próbowaliśmy Komesa w wersji potrójnej i podwójnej warzonego od niedawna przez browar Fortuna. Piwa te z dużym powodzeniem próbują naśladować styl trapistów i trzeba przyznać, że przypadły nam do gustu. W czasie piętnastego spotkania, dzięki uprzejmości Kasi i Wojtka, mieliśmy okazję spróbować kolejnego piwa nawiązującego do tego belgijskiego stylu – Klasztornego z Manufaktury Piwnej Jabłonowo. Co trzeba na pewno przyznać to to, że piwo jest ciekawe. Mamy tu aromat korzennych i ziołowych przypraw. Są także nuty owocowe zarówno w zapachu jak i smaku. Jest też goryczka, może nawet zbyt mocna goryczka, jak na takie korzenno-ziołowo-owocowe zestawienie. Piwo ma ciemnobursztynową barwę i jest stosunkowo mętne. Mogłoby się wydawać, że przy takim zestawienie smaków i aromatów piwo będzie naprawdę dobre, albo przynajmniej przyzwoite. Ale niestety jest inaczej. To zestawienie nut owocowych z dość mocną goryczką i dodatkowo korzenno-ziołowymi posmakami jakoś ze sobą nie współgra. Według nas nadmiar aromatów zabija to piwo. Do wzoru trapistów na który powołują się browarnicy z Jabłonowa, brakuje mu bardzo wiele. Klasztorne odstaje też mocno od wcześniej wspomnianego przez nas rodzimego Komesa. Specjalnym atutem nie jest nawet cena, powyżej 4.5 złotego za butelkę. Także tradycyjnie już, gratulujemy odwagi piwowarom, ale czekamy na zdecydowanie więcej. Póki co Klasztorne z Jabłonowa ląduje blisko końca stawki, a my spróbujemy jeszcze jak wypada na tle belgijskiego Leffe i poczwórnego Komesa, które czekają na nas w kolejce.