S medem czy bez miodu?

Černá Hora Kvasar S Medem Černá Hora Kvasar S Medem, czyli początek końca stawki. Patrząc uczciwie na wszystkie piwa czternastego spotkania, właśnie temu trunkowi przypadła rola wyznaczenia granicy między piwami godnymi polecenia, a tymi, których zakup będziemy odradzali. Nietypowo, w celu zobrazowania poziomu czternastego spotkania, na początku tego opisu zdradzę, że Černá Hora Kvasar S Medem stanęła za trzynastoma piwami, do których chętnie powrócimy, jeżeli tylko nadarzy się taka okazja i tym samym otworzyła grupę pięciu piw, których raczej będziemy w przyszłości unikać. Jedynym pozytywem jaki możemy tutaj przytoczyć, jest dość obfite pienienie się piwa przy nalewaniu. Niestety magia trwa tylko chwilę, gdyż piana znika w oczach, pozostawiając jedynie ślad na ściankach szklanki. Barwa jest bardzo jasna, co przy piwach miodowych raczej nie jest zaletą. Mimo usilnych prób, nie udało nam się wyczuć w zapachu nut miodowych, za to uderzył nas lekki chmielowy aromat. Smak w tym wypadku nas nie zaskoczył: brak miodu i wyczuwalny chmiel z dość wyraźnie zaznaczającą się goryczką. Do tego wszystkiego wysycenie gazem na bardzo niskim poziomie sprawia wrażenie, jakby piwo dłuższą chwilę czekało na nas przelane do kufli. Piwo w kategorii miodowych wypada bardzo słabo, a w kategorii jasnych lagerów jeszcze gorzej. Może gdybyśmy zakupili je w Czechach za 2,50zł, a nie w polskim sklepie w cenie 4,50zł, to bylibyśmy mniej rozczarowani tym piwem. Na szczęście nasze rozgoryczenie nie będzie trwało zbyt długo, bo już za kilka chwil w naszych kuflach wyląduje rewelacyjne piwo, będące jednym z medalistów czternastego spotkania. Chcecie wiedzieć jakie? Wpadnijcie jutro!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.