Liga Mistrzów – przygotowania

Po piętnastym spotkaniu postanowiliśmy zrobić małe podsumowanie naszej dotychczasowej działalności. Padł pomysł zrobienia spotkania innego niż wszystkie dotychczas. Tym razem bez odkrywania nowych piw, a raczej porównanie tych które smakowały nam najbardziej na przestrzeni pięciu ostatnich lat. To spotkanie specjalne nazwaliśmy Ligą Mistrzów. Formuła miała być bardzo prosta – zwycięzcy wszystkich piętnastu rankingów, a w przypadku gdy jakieś piwo jest nieosiągalne to na jego miejsce wchodzi to z drugiej pozycji. Z tym planem w głowie przystąpiliśmy do kompletowania składu na to spotkanie:

  1. Abbot Ale
  2. Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel
  3. La Trappe Blond
  4. Heban
  5. Schöfferhofer Hefeweizen
  6. Young’s Special London Ale
  7. Engel Keller-Hell
  8. Maredsous Tripel
  9. Orkiszowe
  10. Gulden Draak
  11. Delirium Christmas
  12. Ott Weissbier
  13. Primator Weizenbier
  14. Brackie Imperial IPA
  15. Leffe Blonde

Po szybkim spojrzeniu na listę zwycięzców, stwierdziliśmy, że problem mógłby być z Brackim Imperial IPA, ale na szczęście mieliśmy jeszcze co nieco odłożone z zakupów w grudniu 2013 oraz z Hebanem i Gulden Draak. Rzeczywistość okazała się jednak nieco bardziej skomplikowana.

 

Abbot Ale, który kiedyś stał na półce chyba w każdym sklepie mającym w ofercie piwa z Wielkiej Brytanii nagle wyparował. Udało się go znaleźć w niewielkich ilościach w specjalistycznym sklepie, ale niestety z datą przydatności sprzed kilku tygodni. Nauczeni doświadczeniem z piwami po terminie przydatności szukaliśmy dalej. W ostateczności skończyło się na zamówieniu butelki w jednym z sklepów internetowych.

Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel, to kolejne piwo które kiedyś stało na półce w każdym markecie z lepszym stoiskiem piwnym. I znów szok, piwo z polskiego rynku zniknęło. Przeszukaliśmy sklepy i polski internet. Popytaliśmy w kilku knajpach. I nic. A że akurat nikt znajomy nie jechał z Niemiec do Polski, próbowaliśmy go nawet zamówić z niemieckiego sklepu internetowego godząc się na koszty przesyłki przewyższające cenę towaru, było blisko, ale niestety zagranicę alkoholu nie wysyłali. Ciemnego Schöfferhofera szukaliśmy do ostatniego dnia, ale ostatecznie skończyło się na zastępstwie w postaci piwa numer dwa z drugiego spotkania w postaci naszego swojskiego Ciechana Pszenicznego. Brak możliwości zakupu Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel to była chyba największa niespodzianka naszych przygotowań.

La Trappe Blond, nie bez trudu, ale udało się zakupić w pobliskim sklepie piwnym. Jakimś cudem to piwo też wyparowało z wszystkich stoisk piwnych w marketach.

Heban, tutaj od początku mieliśmy obawy i okazały się one słuszne. Piwo miało dość burzliwą przeszłość – jego produkcja była przenoszona do kilku różnych browarów. Po kilku latach o piwie mało kto słyszał, a już zupełnie nikt go nie widział. Po tym jak ustaliliśmy, że Browar Jurand już jakiś czas temu zaprzestał działalności postanowiliśmy zacząć poszukiwania zastępnika w postaci Old Speckled Hen. Tak jak w przypadku Abbot Ale, naszukaliśmy się trochę, ale ostatecznie trafiliśmy na nie w jednym z marketów.

Schöfferhofer Hefeweizen, tutaj w odróżnieniu od wersji dunkel sprawa była prosta. Piwo dostępne niemal na każdym rogu.

Young’s Special London Ale także nie okazał się być problemem. Piwo z brytyjskiego browaru Young’s są obecnie dość łatwo dostępne w Polsce.

Engel Keller-Hell to kolejna niespodzianka. Piw z browaru Engel próbowaliśmy czterech, a na stoiskach piwnych było ich kiedyś jeszcze więcej. A teraz nie ma ich nigdzie. Po kilku tygodniach już zakupiliśmy drugą pozycję – Leffe Brune, ale podkusiło nas jeszcze zapytać w jednej z piwnych knajp. I to był strzał w dziesiątkę, na pytanie o Engel, barman przyniósł 3 butelki i wszystkie 3 to Keller-Hell. Engel Keller-Hell to piwo za którym nachodziliśmy się chyba najbardziej.

Maredsous Tripel to była dla nas mała niewiadoma. Piwo piliśmy tylko raz, na ósmym spotkaniu i jakoś nie złożyło się go próbować ponownie. Po przeszukaniu stoisk z belgijskimi piwami w większych i mniejszych sklepach znów skończyło się na zamówieniu butelczyny w internecie. Koszty przesyłki chyba przewyższyły wartość rynkową piwa, ale czego w końcu nie robi się dla realizacji planu.

Orkiszowe od Kormana okazało się trudniej osiągalne niż się tego spodziewaliśmy. W związku z tym, że browar Kormoran zasypuje nas ostatnio różnymi ciekawostkami, to miejsca na półce dla poczciwego Orkiszowego czasami brakuje. Przy którejś z kolei wizycie udało się zakupić butelczynę. Ale w związku, z tym, że piwo miało dość krótką datę przydatności do spożycia, a termin rozegrania Ligi Mistrzów trochę nam się przesunął, to trzeba było zakupić kolejną z następnej dostawy.

Gulden Draak to piwo o które się trochę martwiliśmy. Na dziesiąte spotkanie przyjechało do nas z zagranicy, także nie wiedzieliśmy czy jest dostępne w Polsce. Na szczęście udało się go dostać w sklepie piwnym razem z La Trappe Blond.

Delirium Christmas jako piwo sezonowe budziło nasze obawy, a udało się go zakupić całkiem przypadkiem. W czasie powrotu z nocnej imprezy w całodobowym sklepie w centrum miasta wpadło w nasze ręce. To chyba jedyne piwo, na które trafiliśmy prawie przypadkiem.

Ott Weissbier to piwo z małego browaru w Bambergu. Tego typu browary mają to do siebie, że piwo butelkują od czasu do czasu, a jeszcze większą loterią jest to czy ktoś akurat zaimportuje je do Polski. Po kilku tygodniach poszukiwań, niestety musieliśmy się poddać. Niemiecką pszenicę zastąpił belgijski Duvel. Zakupiony może bez większych problemów, ale za to z innymi perypetiami o których będziemy jeszcze pisać przy najbliższej okazji.

Primator Weizenbier sprawił nam chyba najmniejsze problemy. Od kiedy spróbowaliśmy go po raz pierwszy na stałe zagościł w naszych domach, także wystarczyło odłożyć butelkę na spotkanie.

Brackie Imperial IPA to jedyne piwo nie będące w seryjnej produkcji w naszym zestawieniu. Na szczęście mieliśmy jego zapas i wystarczyło uchować jedną butelczynę na spotkanie, co łatwe nie było, ale się udało.

Leffe Blond, z dostępnością Leffe jako takim problemów nie ma, mieliśmy tylko mały problem z znalezieniem wersji Blond. Na szczęście podczas jednych z kolejnych zakupów udało się na nie w końcu trafić.

 

Z piętnastu piw z pierwszych miejsc udało się zakupić dwanaście. Do tego dołączyliśmy trzy z drugich pozycji. Wynik całkiem przyzwoity, biorąc pod uwagę, że Heban nie jest już w ogóle produkowany, a Ott Weissbier to naprawdę lokalne piwo z Bambergu. Jedyny prawdziwy zawód to brak Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel.

 

Na naszą finałową piętnastkę złożyły się zatem po trzy piwa z Wielkiej Brytanii i Polski, dwa z Niemiec, jedno czeskie i aż sześć piw belgijskich. Jako ciekawostkę nadmienimy, że to zestawienie kosztowało w sumie 160 złotych – od 2,7 za Primatora zakupionego w Czechach, po 32 złote za Delirium Christmas w dużej butelce.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.