Singapur po raz pierwszy

Tiger Tiger, czyli pierwsze piwo z Singapuru u nas. W czasie ostatniego wyjazdu do Azji miałem okazję spędzić kilka dni także w Singapurze. To miasto-państwo położone w pobliżu południowego krańca Półwyspu Malajskiego w południowo-wschodniej Azji do 1959 było kolonią brytyjską. Można się więc spodziewać, że oprócz języka angielskiego Brytyjczycy zaszczepili też lokalnej ludności bakcyla piwowarskiego. O przedstawicielu lokalnego craftu będziemy pisać nieco później, a w pierwszej kolejności spróbujemy chyba najpopularniejszego lokalnego piwa, czyli Tigera. Piwo warzone przez Asia Pacific Breweries Ltd. założony w 1932 obecne jest nie tylko w samym Singapurze, ale także w wielu państwach tego regionu, a i nie rzadko zdarza się być dostępne także na innych kontynentach. Zakupiona butelka, to zgrabne 330ml z ciemnego szkła z bardzo gustowną etykietą utrzymaną w kolorystyce niebiesko-srebrno-pomarańczowej. Na etykiecie nie mogło oczywiście zabraknąć tygrysa. Całość wieńczy równie ładny kapsel. Po przelaniu do szklanek naszym oczom ukazuje się średnio obfita i średnio trwała piana. W zapachu można wyczuć delikatny aromat, trochę słodu, trochę chmielu, nic powalającego na kolana. Nagazowanie piwa jest dość słabe, co nieco zaskakuje jak na lagera. Na plus zdecydowanie przemawia goryczka w piwie, na poziomie wyższym od przeciętnej. Jak na tropikalny klimat Singapuru (zaledwie 137 kilometrów na północ od równika) musimy przyznać, że Tiger jest dość przyzwoity. To chyba najlepszy lager pochodzący z egzotycznych krajów jakiego mieliśmy okazję pić. Na nasze spotkanie to oczywiście za mało, ale musimy przyznać, że singapurski Tiger ma chyba jednak szansę przeskoczyć co poniektóre lagery pochodzące z Starego Kontynentu, co może niektórych zaskakiwać.

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>