Engel po raz kolejny

Engel Keller-Hell Engel Keller-Hell, czwarty z kolei. Po Bock Dunkel, Kristallweize i Premium przyszła pora na Keller-Hell czyli nieflitrowany, jasny lager. Po przelaniu do szklanki, ze względu na mętny słomkowy kolor i zawiesistą strukturę, można by pomylić to piwo z wersją pszeniczną. Jednak tym razem mamy do czynienia z tradycyjnym piwem jęczmiennym, tyle że niefiltrowanym. Piana niska, lecz bardzo trwała. Piwo bardzo mętne. Drobne bąbelki szczypią w język niemal do ostatniej kropli. Jak zwykle w przypadku piw z tego browaru nietypowa butelka z zakrętką. Ale na wiele ta zakrętka nam się nie przyda, gdyż tak wyśmienity trunek znika w oka mgnieniu. Pomimo usilnych starań i dyskusji nie ma się tutaj do czego przyczepić, także tuż przed finiszem siódmego spotkania zmienia nam się lider tego wieczoru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.