Doppelleu Chopfab Hell, czyli butelka numer sześć. Spotkanie zdominowane zostało przez piwa szwajcarskie także próbujemy kolejnego piwa z tego kraju, tym razem z Doppelleu Brauwerkstatt w Winterthur. Już na pierwszy rzut oka piwo prezentuje się zacnie. Butelka jest malowana, a zamiast tradycyjnej etykiety mamy tutaj pasek w stylu banderoli z podstawowymi informacjami. Musimy przyznać, że opakowanie bardzo nam się podoba. Równie dobrze co opakowanie prezentuje się też samo piwo. Jasne, w pełni klarowne, z umiarkowaną, ale dość trwałą pianą. Wysycenie średnie, nie za wysokie, dobrze pasujące do blond ale. Goryczka umiarkowana, nie przesadzona, też dobrze komponująca się z tym piwem. W smaku piwo bardzo pełne, treściwe. Nie ma tu ferii chmielowych aromatów, ale w końcu to jest blond ale, a nie kolejna amerykańskie IPA. Chopfab Hell to bardzo przyzwoite piwo. Nie ma się tu naprawdę do czego przyczepić. Jest to to, czego po tym stylu można się według nas spodziewać. Przyjemne, stosunkowo lekkie piwo. Zdecydowanie sesyjne. Z tego co widzimy na stronie internetowej browaru pod marką Chopfab wypuszczane są klasyczne style, a pod logo Doppelleu te nieco bardziej ekstrawaganckie. Antek uraczył nas całą kolekcją piw z Winterthur także będziemy mieli jeszcze okazję spróbować witbiera, ambera ale’a i IPA. Tymczasem Chopfab Hell dajemy ocenę dobrą i stawiamy je na drugim, póki co, miejscu. Zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej.