Primátor English Pale Ale, czyli druga niespodzianka. Jak już wcześniej pisaliśmy browar Primátor zaskoczył nas dwom wyspiarskimi stylami – stoutem oraz English Pale Ale. O tym pierwszym pisaliśmy już tydzień temu, teraz pora na EPA. Na początku przyjrzyjmy się etykiecie. Nie zauważyliśmy tego od razu w przypadku stouta, ale teraz dostrzegamy, że na etykietach jest coś nowego. W tle mamy motyw Union Jack, czyli tego co znamy z brytyjskiej flagi. Na stoutcie dla odmiany był tartan, czyli szkocka krata. Motyw ten jest jednak tak subtelny, że można go łatwo przegapić. Piwo zakupiliśmy w Czechach, także cena była atrakcyjna – 18.9 CZK, czyli na nasze mniej więcej 2.9 PLN. Przejdźmy do samego trunku. Barwa w okolicach ciemnego bursztynu, także mniej więcej się zgadza. Do tego piana, dość słaba, ale jednak jest. Opada jednak ona dość szybko i piwo w szklance już po chwili swoim wyglądem zaczyna przypominać ice tea. Jeśli chodzi o aromat to nie ma tu nic niespodziewanego. Dominuje zapach słodowy. W smaku oprócz słodowości dochodzi do także karmel, ale na umiarkowanym poziomie. Nagazowanie na poziomie umiarkowanym, do niskiego. Jakby jeszcze piwo miało nie 5% alkoholu, a poniżej 4% to mielibyśmy klasyczne angielskie pale ale. Tak mamy delikatnie mocniejszą i chyba mniej treściwą wersję tego stylu. Sam style English Pale Ale nie należy do zbyt fascynujących, a jego przedstawiciel w postaci Primátor English Pale Ale też jest dość przeciętny. Pozycjonujemy je w naszym rankingu tuż za stoutem. Cieszy nas, że i w Czechach zaczyna się pojawiać coś więcej niż světlý ležák ale póki co te piwa nas nie zachwycają. Prawdą jest jednak, że ograniczamy się do średnich i dużych browarów dostępnych w ofercie supermarketów. Chyba będziemy musieli znaleźć jakieś miejsce gdzie można znaleźć lokalny kraft, który podobno i tam zaczyna się rozwijać. A jak już przy krafcie jesteśmy, to w czasie dziewiętnastego spotkania czeka na nas kilka polskich piw rzemieślniczych, także jest nadzieja na jakieś ciekawsze doznania smakowe.