Piwo Twierdzowe, czyli solidny polski lager. Jako następne piwo jedenastego spotkania w naszych kuflach zawitało Piwo Twierdzowe, uwarzone w Browarze Zamkowym w Raciborzu. Do skosztowania zachęca nas kilka rzeczy: od ciekawej etykiety w stylistyce nawiązującej do szlacheckich tradycji, przez podany pełny skład piwa nie zawierający żadnych zbędnych dodatków, po informację o fermentacji w otwartych kadziach i dość długim leżakowaniu. Przy bardzo atrakcyjnej cenie tworzy to produkt, którego żaden miłośnik piwa nie ominie wzrokiem na sklepowej półce. Z etykiety bije dodatkowo ogromny napis „niepasteryzowane”, który jakoś szczególnie nas nie wzrusza. Od pewnego czasu ten napis umieszczany jest na sporej ilości piw tylko w celach marketingowych, a producenci piw wyjaławiają je innymi metodami, w tym filtracją. Twierdzowe, przy swojej idealnej klarowności, z pewnością doskonale wpisuje się w ten trend. Jeżeli chodzi o pianę to pojawiła się w dość ubogich ilościach i znudzona naszym towarzystwem dość szybko postanowiła się ulotnić. Barwa wzorcowa, złota, o porządnej intensywności. Smak idealnie wpisuje się w gatunek. Mamy tutaj dobrze wyważoną goryczkę, przyjemny chmielowy aromat i słodowe posmaki. Wszystkiego dokładnie tyle ile być powinno, łącznie z alkoholem na umiarkowanym poziomie 4,5%. Przy tak poważnych konkurentach, nie miało szans na zwycięstwo, ale ostatecznie pokonało dokładnie tylu rywali ilu ustąpiło, co czyni go bardzo mocną pozycją na naszych piwnych listach zakupowych.