Maredsous Tripel, benedyktyński bursztyn. Jest to szóste piwo pochodzące z Belgii, które pojawiło się na naszych spotkaniach. Do tej pory dwa spośród poprzedników stały na podium i dwa zaraz za nim zajmując czwartą lokatę, nic więc dziwnego, że i z tym klasztornym specjałem wiązaliśmy spore nadzieje. Piwo charakteryzuje się przepiękną, głęboką, bursztynową barwą oraz obfitą i niespotykanie trwałą pianą. Po skosztowaniu zostaliśmy powaleni bogactwem smaków. Najsilniej odczuwalne są smaki owoców cytrusowych, ale dotarła do nas również zauważalna nuta bananowa oraz korzenna. Z etykiety możemy dowiedzieć się, że piwo było długo leżakowane, a proces fermentacji trwał również po zabutelkowaniu. Zgodnie stwierdziliśmy, że piwo jest odrobinę za słodkie, ale nie było to w stanie wpłynąć na naszą ocenę tego wyśmienitego napoju. O mocy piwa wynoszącej 10% dowiemy się jedynie z etykiety i reakcji naszego organizmu, bo z pewnością nie ze smaku, który podpowiada moc o połowę niższą. Niestety cena, która okazała się najwyższą spośród wszystkich pozycji ósmego spotkania czyni Maredsous Tripel piwem na specjalne okazje. Tak oto Belgia obejmując prowadzenie miała spore szanse na pierwsze zwycięstwo w historii naszych spotkań.
-
Pingback: Jasne czy ciemne? » Liga Mistrzów – przygotowania