Indyjski traktat z szarlotką w tle 3/3

Bulmers Original Bulmers Original, nigdy więcej. Nie do końca wiemy co nas naszło podczas podejmowania decyzji o włączeniu do spotkania tego napoju, który na nasze specjalne życzenie został przywieziony z Irlandii przez moją drogą szwagierkę. Pomijając fakt, że nie spełnia podstawowego kryterium bycia piwem, gdyż jest to cydr, jest on po prostu niesmaczny. Podobieństwo do piwa kończy się na zastosowaniu procesu górnej fermentacji. Cydr jest to bowiem trunek uzyskiwany nie ze słodu, lecz z soku z dojrzałych jabłek, w smaku przypominający niezbyt udane wino musujące. Może po prostu nie byliśmy przygotowani na takie doznania smakowe, lecz pozycja w ostatecznej klasyfikacji była przesądzona.

Jeden komentarz Dodaj swoje
  1. Od razu widać, że Panowie nie mają pojęcia o cydrze. Bulmers nie jest prawdziwym cydrem, gdyż jest produkowany z jabłek deserowych, głownie polskich (większość napoi cydropodobnych jest produkowana w UK i Irlandii z polskich jabłek, gdyż są one tanie), podczas gdy cydr powinno się produkować ze specjalnych odmian cydrowych, w odpowiednich proporcjach (bodajże słodko- kwaśne, kwaśno- gorzkie, słodko- gorzkie i słodkie). Dobry cydr jest szlachetnym cierpkim napojem po stokroć bijącym piwo jeśli chodzi o gaszenie pragnienia w upały. Mieszkam na jednej z Wysp Normandzkich, gdzie cydr produkuje się co najmniej od tysiąca lat, są tu stare sady z rzadkimi już odmianami jabłoni cydrowych, a miejscowy trunek produkowany przez farmerów jest jednym z najlepszych na świecie. Na ulicach miasta stołecznego stoją jeszcze kamienne urządzenia do miażdżenia jabłek na cydr, często wykorzystywane jako kwietniki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.