Nie minął miesiąc, a my po raz kolejny postanowiliśmy spotkać się w wiadomym celu. Za oknami powoli zaczynała się jesień i wraz z jej nadejściem zmieniły się nasze oczekiwania w stosunku do piwa. O ile w lecie bardziej przemawiały do nas piwa orzeźwiające z małą zawartością alkoholu, tak teraz potrzebowaliśmy intensywności smaku i rozgrzewających właściwości. Ale przejdźmy do rzeczy…
Heban, czyli na troje babka wróżyła. Historia tego piwa jest dość długa i burzliwa. Początkowo było ono warzone w Olsztynie i niestety musimy stwierdzić, że nie prezentowało się wtedy najlepiej. Pozytywne zmiany przyniosło przeniesienie produkcji do Czech, a następnie do Niemiec (i właśnie z tym piwem mieliśmy do czynienia). Heban jest praktycznie czarnym, klarownym piwem o doskonałej i długo utrzymującej się pianie. W szklance prezentuje się doskonale. Mocny słodowy zapach z brakiem chmielowej nuty nie jest najmocniejszą stroną tego piwa, ale z pewnością nie odrzuca. Już przy pierwszym łyku mogliśmy natomiast delektować się doskonale wyważonym smakiem karmelowo-kawowego słodu oraz dość intensywnego chmielu. Musimy przyznać, że spotkanie to rozpoczęło się bardzo obiecująco.
