Kategoria : Spotkanie 19

Otwieramy spotkanie XIX

Nymburk Postřižinské Tmavý Ležák 11° Postřižinské Tmavé, czyli zaczynamy od czegoś lekkiego. Po kilku miesięcznej przerwie w końcu udało nam się spotkać i spróbować piw zbieranych na tą okazję już od dłuższego czasu. W czasie degustacji numer dziewiętnaście postanowiliśmy trzymać się zasady wypracowanej podczas poprzedniego spotkania i piwa uszeregować według zawartości alkoholu. Z grupy przygotowanej na ten wieczór najlżejszym okazał się ciemny lager z Czech o ekstrakcie 11 blg i alkoholu 4.3% obj. Piwo zostało zakupione przy okazji w supermarkecie w Czeskim Cieszynie za jakieś śmieszne pieniądze. Czytaj dalej

Afryka po raz drugi

Kilimanjaro Premium Lager Kilimanjaro Premium Lager, czyli piwo z półkuli południowej. Kilka lat temu próbowaliśmy piwa z północnej Afryki, teraz pora przenieść się trochę dalej na południe. Tak jak i wtedy, jest to piwo z turystycznego kurortu, także nie mam wygórowanych oczekiwań, ale i tak miło, że Przemek pamiętał o nas i z wakacji na Zanzibarze przywiózł nam dwa lokalne piwa. Pierwsze z nich Kilimanjaro Premium Lager. Na początek skupmy się na etykiecie. W miarę prosta, przejrzysta, z wizerunkiem najwyższej góry kontynentu. Nie powala na kolana, ale tragiczna też nie jest. Ciekawe są za to składniki. Czytaj dalej

Tanzania po raz drugi

Serengeti Premium Lager Serengeti Premium Lager, czyli jeszcze jedna szansa. Po przykrych doświadczeniach z Kilimanjaro Premium Lager z lekką obawą sięgamy po drugie piwo z Tanzanii. No ale cóż, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, zwłaszcza jak przyleciał z tak daleka. I tym razem na etykiecie mamy afrykański motyw. Jeśli się nie mylimy, to kot przedstawiony na etykiecie to gepard, ewentualnie lampart, jeśli ktoś potrafi na podstawie tego rysunku rozróżnić to prosimy o komentarz. Z ciekawostek mamy też informację Alcoholic medium beer. Informacja jak najbardziej przydatna i na miejscu. I przydałaby się także u nas. Czytaj dalej

Czeski, a nie ležák

Primator Stout Primátor Stout, czyli coś zupełnie niespodziewanego. Z browarem Primátor mieliśmy już do czynienia kilka razy. Swego czasu zachwycił nas Weizenbier, potem była całkiem przyzwoita, ale nie olśniewająca jedenastka oraz bardzo dobry mocny lager. O ile pszenica od jakiegoś czasu w Czechach się pojawia regularnie, także w ofercie większych browarów, to jednak widok stouta na sklepowej półce nas nieco zaskoczył. A jak do tego dodamy jeszcze English Pale Ale, to już to w ogóle nam się w głowie przestaje mieścić, ale o tym później. Zacznijmy od stouta. Nad etykietą nie ma się co rozwodzić, utrzymana jest w takim samym stylu jak w przypadku innych piw z tego browaru. Czytaj dalej

English Pale Ale po czesku

Primator English Pale Ale Primátor English Pale Ale, czyli druga niespodzianka. Jak już wcześniej pisaliśmy browar Primátor zaskoczył nas dwom wyspiarskimi stylami – stoutem oraz English Pale Ale. O tym pierwszym pisaliśmy już tydzień temu, teraz pora na EPA. Na początku przyjrzyjmy się etykiecie. Nie zauważyliśmy tego od razu w przypadku stouta, ale teraz dostrzegamy, że na etykietach jest coś nowego. W tle mamy motyw Union Jack, czyli tego co znamy z brytyjskiej flagi. Na stoutcie dla odmiany był tartan, czyli szkocka krata. Motyw ten jest jednak tak subtelny, że można go łatwo przegapić. Piwo zakupiliśmy w Czechach, także cena była atrakcyjna – 18.9 CZK, czyli na nasze mniej więcej 2.9 PLN. Czytaj dalej

IPA po polsku

Olimp Demeter Olimp Demeter, czyli browar Olimp po raz pierwszy u nas. Nasze spotkania rozpoczęliśmy na długo przed rozpoczęciem piwnej rewolucji w Polsce. Długo ekscytowaliśmy się piwami importowanymi z Belgii czy Niemiec. Nadal lubimy ciekawe piwa importowane, ale coraz częściej sięgamy po polskie piwa rzemieślnicze. Mieliśmy okazję próbować już Pinty, AleBrowaru czy Ursy Maior. Próbowaliśmy nawet Koreba na długo przed tym nim stał się sławny w internecie. Na naszym dziewiętnastym spotkaniu przyszła pora na browar kontraktowy Olimp i sztandarowy styl polskie kraftu, czyli India Pale Ale w wersji amerykańskiej. Przegląda piwnego Panteonu zaczynamy od Demeter. Czytaj dalej

Jakość nie zawsze idzie w parze z historią

Jabłonowo Belfast Jabłonowo Belfast, czyli łyk historii. O piwach z browaru w Jabłonowie opinie są różne, ale trzeba przyznać, że na rynku są od bardzo dawna i na długo przed wybuchem rewolucji warzyli coś więcej niż jasne pełne. Na etykiecie widnieje rok 1997, my pamiętamy Belfasta z początku XXI wieku. Przez lata receptura piwa się zmieniała. Obecny Belfast to stout o mocy 6.5%, co według BJCP klasyfikowałoby go jako Foreign Extra Stout. Szczerze przyznajemy, że nie pamiętamy zbyt dużo z Belfasta sprzed lat, także skupimy się na tym dostępnym obecnie. Etykieta jak i ilość informacji na kontrze nie powalają na kolana. Piana na piwie bardzo obfita, ale grubo pęcherzykowa i bardzo szybko opada. Czytaj dalej

Powiew Dzikiego Zachodu

Faktoria Peacemaker Faktoria Peacemaker, czyli IPA po polsku po raz drugi. Przed chwilą próbowaliśmy IPA z Olimpu, teraz pora na drugiego konkratowca – Browar Faktoria. Piwo już na sklepowej półce zwraca na siebie uwagę. Etykiety nawiązujące do gazet z Dzikiego Zachodu naprawdę przykuwają uwagę. Przy okazji możemy sobie poczytać co nieco o historii Peacemakera, czyli modelu rewolwera z 1873 roku.  Na kontrze znajdziemy informację o zasypie i chmielach. Słody pilzneński, karmelowy, monachijski i pszeniczny. Do tego chmiele Cenntenial, Amarillo, Simcoe, Citra i Chinook, czyli zapowiada się naprawdę aromatycznie. Ekstrakt 15,1%, alkohol 6,5% i IBU 65 też wyglądają dobrze. Czytaj dalej

Doctor Brew po raz pierwszy u nas

Doctor Brew Xmas Rye Doctor Brew Xmas Rye, czyli mamy niezły poślizg. Jak widać wpis pojawia się w wrześniu, a dotyczy piwa świątecznego. Niestety nie jest to spowodowane tym, że przeleżakowaliśmy nieco nowe piwo od Doctor Brew, a raczej tym jaki nam się zrobił poślizg w publikacji naszych przemyśleń. Choć trzeba przyznać, że piwo i tak musiało poczekać na degustację do połowy lutego, co jednak zaszkodzić mu nie powinno. Drugim zdumiewającym faktem jest to, że jest to pierwsze piwo z browaru Doctor Brew próbowane w ramach naszych spotkań. Aż ciężko w to uwierzyć, ale jednak takie mamy ostatnimi czasy problemy z znalezieniem czasu na wspólną degustację. Przejdźmy jednak do piwa. Jak na świąteczne piwo przystało mamy tu garść przypraw, których aromat czuć już z daleka zaraz po otwarciu butelki. Czytaj dalej

Blondynki trzy

Cornelius Triple Blond Cornelius Triple Blond, czyli tripel po polsku. Jakiś czas temu próbowaliśmy polskiej wersji tripla z browaru Fortuna. Piwo uplasowało się wtedy na trzecim miejscu w rankingu. Jak się później okazało, kolejne warki piwa nie zawsze trzymały już ten poziom, ale egzemplarz próbowany przez nas przypadł nam do gustu. Z ciekawością spoglądamy więc na butelkę z trzema blondynkami na etykiecie. Komiksowa etykieta może do piwa nie bardzo pasuje, ale przyznać trzeba, że chwyt marketingowy całkiem dobry i na półce z pewnością nie da się przejść obok niej obojętnie. Tuż po otwarciu butelki dociera do nas bardzo intensywny zapach. Są i nuty belgijskie i nieco chmielu. Czytaj dalej

Grand Champion Birofilia 2014

Dubbel Cieszyński Dubbel Cieszyński, czyli już dobrze wiemy kto to jest Czesław Dziełak. No cóż stało się. Grand Championem Birofilia 2014 zostało wybrane piwo które zwyciężyło w kategorii dubbel. Autorem zwycięskiej receptury jest Czesław Dziełak, który zwyciężył także w 2013 ze swoim imperialnym IPA. Na piwo czekaliśmy z zniecierpliwieniem, bojąc się, że mogą być problemy z jego nabyciem. Nasze obawy jednak nie były uzasadnione. W sieci dystrybuującej Grand Championa stała dosłownie paleta Dubbla Cieszyńskiego. Szkoda tylko, ze gdzieś z boku i było trzeba się sporo naszukać, żeby znaleźć to piwo 6 grudnia. Czytaj dalej

RIS numer jeden

Community Legion Community Legion, czyli imperialny stout prosto z Teksasu. Im bliżej końca, tym robi się ciekawiej. Końcówkę spotkania numer dziewiętnaście zaczynamy od RISa zza wielkiej wody. Legion z Community Beer Company w Dallas w Teksasie trafił do nas za sprawą Davida, który był tak uprzejmy i w podróż do Polski zabrał kilka piw z lokalnego browaru. Legion to imperialny stout o ekstrakcie 24 stopni Plato, zawartości alkoholu 9.9% i IBU 70. Mamy wysokie oczekiwania wobec tego piwa już po samym przeczytaniu informacji na etykiecie. Obyśmy tylko się nie zawiedli. Czytaj dalej

Barley wine po raz pierwszy

Doctor Brew Barley Wine Doctor Brew Barley Wine, czyli waga ciężka. Rok 2015 Doctor Brew rozpoczął z przytupem. W styczniu pojawiły się na rynku Barley Wine i Russian Imperial Stout. Piwa zabutelkowane były w dość symbolicznej ilość 5 tysięcy sztuk. Na szczęście, poniekąd spod lady, udało nam się nabyć po dwie butelki. Degustację zaczynamy od jęczmiennego wina. Gatunek ten charakteryzuje się bogatym i intensywnym słodowym aromatem i odpowiednią do tego goryczką. Piwo z definicji powinno być mocne. W przypadku piwa od Doctor Brew mamy do czynienia bardziej z amerykańską niż brytyjską odmianą tego stylu. Czytaj dalej

RIS numer dwa

Doctor Brew RIS Doctor Brew RIS, czyli trzecie piwo od Doctor Brew dzisiaj. Tak jak długo u nas Doctor Brew nie było, to na dziewiętnastym spotkaniu mamy wysyp i będziemy właśnie próbować już trzeciego piwa z tego browaru. Razem ze wspomnianym przez nas wcześniej Barley Wine na rynek trafił Russian Imperial Stout. I niestety w równie symbolicznej ilości. Jako, że było to jedno z najbardziej wyczekiwanych piw początku 2015 to przy tej ilości piwa jaka trafiła na rynek wielu fanów polskiego kraftu niestety musiało obejść się smakiem. Jest to już nasze przed ostatnie piwo zaplanowane na ten wieczór, a w związku z tym, że chwilę wcześniej piliśmy RISa z Community Beer Company, to nie unikniemy tutaj porównań. Zacznijmy od opakowania – butelka 0,33 typu longneck, etykieta stonowana, tak jak w przypadku pozostałych piw z Doctor Brew z tego okresu. Czytaj dalej

Najmocniejsze na koniec

Kasteelbier Donker Kasteelbier Donker, czyli kończymy ten wieczór. Kasteelbier naczekał się trochę na swoją kolej. Mieliśmy go już w lodówce przed spotkaniem numer osiemnaście, ale wtedy zabrakło nam już sił na kolejne piwo z Belgii i musiało ono poczekać jeszcze kilka miesięcy, żeby się w końcu załapać na degustację. Zaszkodzić mu raczej nie powinno, bo sam producent daje na to piwo przynajmniej pięć lat gwarancji – na etykiecie widnieje data 06/2019, a piwo zakupione zostało przez Pawła i przywiezione do Polski w lecie 2014. Na uwagę zasługuje na pewno moc tego piwa, mieliśmy już okazję skosztować kilku piw o zawartości piw 10-10.5% alkoholu, ale to ma aż 11% co czyni je najmocniejszym piwem jakiego próbujemy w ramach naszych spotkań. Czytaj dalej