Kategoria : Spotkanie 15

Otwarcie spotkania numer piętnaście

Uherský Brod Comenius Uherský Brod Comenius, czyli pora na pierwsze spotkanie w roku 2014. Tuż po Nowym Roku, na początku stycznia, spotkaliśmy się aby hucznie rozpocząć kolejny rok naszych piwnych spotkań, które ostatnio zaczęły ponownie odbywać się dosyć regularnie. Na piętnaste spotkanie przyszykowaliśmy między innymi kilka piw z Czech, które zostały zakupione w dość ciekawych 7 butelkowych zestawach piw z regionalnych browarów w bardzo atrakcyjnej cenie rzędu 120 koron czeskich za karton. Na pierwszy ogień poszedł Comenius z browaru należącego do grupy Lobkowicz, a dokładniej z miejscowości Uherský Brod w wschodniej części Republiki Czeskiej. Nie jest to tradycyjny světlý ležák do którego jesteśmy przyzwyczajeni, a světlý speciál o zawartości ekstraktu 14%. Wraz ze wzrostem zawartości ekstraktu, rośnie nam też poziom alkoholu do 6%. Piwo jest jasne i klarowne. W smaku bardzo treściwe, mocno nachmielone, ale zawierające też przyjemną goryczkę. Jedyne czego w tym piwie brakuje to piana, której nie ma prawie w ogóle. Musimy przyznać, że nieco mocniejsze gatunki czeskich piw przypadają nam do gustu dużo bardziej niż tradycyjne, nieco słabsze světlé výčepnísvětlý ležák. Comenius z racji bycia piwem otwarcia ląduje póki co automatycznie na pierwszym miejscu, czekając na wyniki rywali. Przed nami czternaście ciekawych piw zarówno z browarów, które znamy już dość dobrze, jak i kilka zupełnych nowości. Nie spodziewamy się, że będzie to poziom taki jak w czasie poprzedniego spotkania, ale liczymy, że przynajmniej się do niego zbliżymy. Ale może coś nas zaskoczy…

Piwo klasztorne po czesku

Klášter Original Premium Klášter Original Premium, czyli czeskie piwo numer dwa na spotkaniu numer piętnaście. Browar z miejscowości Klášter Hradiště nad Jizerou należący do grupy Lobkowicz szczyci się swoją historią sięgającą czasów założenia Klasztoru Cystersów w XII wieku. W browarze z klasztornej tradycji nie zostało może zbyt wiele poza nazwą, ale po dzień dzisiejszy piwo wytwarzane jest tam w budynkach pochodzących z XIX wieku. Od roku 2008 po przejęciu browaru i jego modernizacji przez grupę Lobkowicz warzy się tam dostępne dzisiaj na rynku piwa. My próbujemy Klášter Original Premium, czyli niepasteryzowanego piwa dolnej fermentacji o tradycyjnym składzie. Jeśli chodzi o samo piwo, to nic nas tutaj nie zaskakuje. Trochę chmielu, trochę goryczki, bardzo przyzwoite nagazowanie. Piwo przyjemnie szczypie w język. Alkoholu mamy tu całkiem odpowiedni poziom, czyli 5%. Piany niestety na piwie prawie brak. Jeśli mamy być zupełnie szczerzy to piwu w sumie nic nie brakuje, ale jakoś nie do końca nas przekonuje. Zwłaszcza w porównaniu do próbowanego przez nas zaledwie kilka minut wcześniej Comeniusa, Klášter wypada dość blado. Z piwami czeskimi mamy do czynienia dość często i zwykle trzymają one w miarę przyzwoity poziom i tak jest i tym razem, ale obawiamy się, że to za mało na zawojowanie naszego rankingu.

Demon półciemny

Démon Polotmavý speciál Démon Polotmavý speciál, czyli chyba pierwsze czeskie półciemne. Piliśmy już Satana z Belgii i diabelskiego Bernarda, więc przyszła i pora na Démona z browaru Vysoký Chlumec. Tym razem etykieta znacznie mniej diabelska, a co ciekawsze to browar produkujący to piwo powołuje się na staro klasztorną recepturę z 1420 pochodzącą z okolic Monachium. Pierwsza obserwacja tuż po otwarciu butelki Démona to znikoma ilość piany, czym jesteśmy nieco zawiedzeni. Barwa piwa jest bursztynowa i określenie półciemne pasuje tutaj jak ulał. Nagazowanie piwa niestety dość skąpe. Jeśli chodzi o smak to nie uświadczymy tutaj zbytnio goryczki, a w smaku można doszukać się nieco aromatów karmelowych. Pomimo tego piwo nie jest w ogóle słodkie, czego się nieco obawialiśmy. Poziom alkoholu na bardzo przyzwoitym poziomie 5.2%. Nasi południowi sąsiedzi dość dobrze radzą sobie z robieniem ciemnych i półciemnych piw, które są najczęściej nieco delikatniejsze od ich jasnych odpowiedników i jednocześnie nie słodkie, jak to często bywa w Polsce. Démon Polotmavý to już trzecie piwo tego wieczoru z naszych ostatnich zakupów w Republice Czeskiej i jednocześnie trzecie pochodzące z browarów należących do grupy Lobkowicz. Póki co stawiamy go pomiędzy dwoma poprzednimi i na krótką chwilę robimy sobie przerwę od czeskich piw. Jeszcze do nich wrócimy, ale to nieco później.

 

Rzemieślniczy Żywiec

Krajcar Piwo Marcowe Krajcar Piwo Marcowe, czyli przyjemna niespodzianka z Żywca. Flagowe piwo Grupy Żywiec należącej do koncernu Heineken znają wszyscy i to od bardzo dawna, zarówno w kraju jak i zagranicą. Ale Żywiecki Browar Rzemieślniczy Krajcar, który powstał tuż pod nosem piwnego giganta 2 maja 2012, zna już mało kto. My też nie znaliśmy, ale dzięki uprzejmości Pawła, który sprezentował nam kilka butelek piwa z tego browaru mieliśmy okazję poznać go nieco bliżej. Na pierwszy ogień poszło Piwo Marcowe. Już przy otwarciu mała niespodzianka, piana dosłownie wystrzeliła z butelki zaraz po jej odkapslowaniu. Na szczęście zdecydowaną większość zawartości udało się uratować. Jak się można było spodziewać po zachowaniu piwa przy jego otwieraniu, jest ono bardzo mocno nagazowane. Co jednak przyjemniejsze, to, to że drobne bąbelki COulatniają się bardzo powoli, dzięki czemu piwo przyjemnie szczypie w język aż do samego końca. Piwo ma bursztynową barwę i jest stosunkowo mętne, ma też dość sporo osadu. Gruboziarnista piana jest stosunkowo obfita i długo się utrzymuje. W smaku piwo jest bardzo treściwe i delikatnie słodkawe, z dominującymi aromatami słodowymi. Dokładny skład nie jest podany na etykiecie, ale nie ma tu chyba nic poza naturalnymi składnikami. Jeśli chodzi o opakowanie, to mamy tu sympatycznego bączka, z prostą etykietą z logo browaru, bez zbędnych udziwnień. Krajcar Marcowe bardzo przypadło nam do gustu, jest to piwo zdecydowanie wyróżniające się na tle innych. Jednogłośnie stawiamy je na pierwszym miejscu i dość ochoczo spoglądamy na kolejne dwa piwa z tego browaru, których degustacje także zaplanowaliśmy na piętnaste spotkanie.

W Rybniku znów warzy się piwo

Tragarz Miodowe Tragarz Miodowe, czyli nowy mini browar w Rybniku. O istniejącym kiedyś w Rybniku browarze zdążyli już chyba zapomnieć wszyscy. A o piwach nawiązujących do Rybnika tylko nazwą, my wolimy zapomnieć. Z ciekawością za to spoglądamy na browar restauracyjny założony w 2013 w rybnickich Boguszowicach przez Pana Zbigniewa Tragarza. Tragarza Miodowego mieliśmy okazję spróbować dzięki Lechowi, który jak zwykle o nas pamiętał. Na początek przyjrzyjmy się etykiecie – prostej i swojskiej, nie próbującej nic udawać. Podana jest krótka i zwięzła informacja o tym, że piwo jest niefiltrowane i niepasteryzowane oraz o zawartości alkoholu na poziomie 5% i ekstraktu 12%. Jeśli chodzi o zawartość butelki to piwo jest bardzo mętne, a barwa prawie biała. Mocnemu nagazowaniu towarzyszy dość mizerna piana. W smaku piwo jest słodkie z nieśmiało przebijającymi się aromatami miodowymi, przykrytymi niestety dość dokładnie dominującym smakiem drożdży. Piwo zdecydowanie nie przypadło nam do gustu. Nawet jak na niepasteryzowane i niefiltrowane piwo miodowe, za dużo mamy tutaj smaku drożdży, a za mało aromatów słodu, chmielu, miodu… Żeby sprawiedliwości było zadość musimy się przyznać, że piwo piliśmy niestety kilka dni po deklarowanej w browarze dacie przydatności do spożycia. Niestety pomimo przechowywania butelki w lodówce, chyba odbiło się to dość mocno na jego jakości. Piwo ląduje u nas na końcu rankingu, ale nie zniechęcamy się i chętnie spróbujemy jeszcze kiedyś piw z tego mini browaru. Porażkę próbowanej przez nas butelki zrzucamy na zbyt długie wstrzymywanie się z degustacją, tudzież nieudaną warkę, która może się przecież zdarzyć w nowym browarze.

Dobre chmielowe piwo

Černá Hora Pater Černá Hora Pater, czyli nasze drugie podejście do browaru Černá Hora. Po dość przeciętnych doświadczeniach z poprzednio przez nas próbowanym piwem z Černej Hory dość nieufnie podchodzimy do Patera, choć browar ten  ma dość dobrą opinię wśród polskich piwoszy sięgających po piwa czeskie. Butelka tradycyjna dla piw zza południowej granicy, a etykieta z tej samej serii co na innych piwach z tego browaru.  Z ciekawostek, browar Černá Hora, należy do wspominanej już przez nas wcześniej grupy Lobkowicz tak jak kilka innych próbowanych wcześniej przez nas piw. Jeśli chodzi o samo piwo, to Pater to světlý ležák, czyli czeskie jasne pełne, choć jest nieco słabsze niż się spodziewaliśmy, zawiera tylko 4.4% alkoholuBarwa jasna, przejrzysta. Piany zbytnio nie uświadczyliśmy. W smaku dominuje chmiel, na którym zdecydowanie czescy piwowarzy nie oszczędzali. Piwo ma bardzo przyjemny smak, choć jest dość lekkie. Ma w sobie to coś, co powoduje, że chętnie sięgnęłoby się po kolejną butelkę. Na tle pozostałych piw piętnastego spotkania, plasuje się w okolicach środka stawki, ale dość mocno podciąga naszą opinię o browarze Černá Hora. Z pewnością spróbujemy jeszcze innych piw stamtąd.

Żywiecki Krajcar po raz drugi

Krajcar Mocny Krajcar Mocny, czyli drugie podejście do browaru rzemieślniczego Krajcar. Paweł uraczył nas zestawem trzech piw z browaru Krajcar i w związku z dość krótką deklarowaną datą przydatności do spożycia wszystkie trzy włączyliśmy w skład piętnastego spotkania, gdyż jak już się przekonaliśmy, czasami piwa nie warto leżakować zbyt długo, nawet w warunkach chłodniczych. Jako siódme piwo wieczoru i drugie po Marcowym piwo od Krajcara próbujemy Mocnego. Ciekawość wzbudziła w nas etykieta butelki na której mamy rewers monety z herbem Habsburgów. Po bliższym przestudiowaniu tematu, doszliśmy chyba do pochodzenia nazwy browaru. Krajcar – to spolszczona wersja niemieckiego Kreuzer, czyli nazwy monety bitej od XIII wieku, a od XVI wieku używanej w krajach habsburskich. Nie rozgryźliśmy za to do czego nawiązuje data 1639 na owej monecie, której wizerunek umieszczono na etykiecie. O ile oczywiście data ta nie jest zupełnie przypadkowa, to liczymy, że może ktoś z czytelników nas tutaj wspomoże. Przechodząc do sedna sprawy, czyli degustowanego przez nas piwa, to Krajcar Mocny ma barwę bursztynową, przechodzącą niemal w czerń. Piany nie ma prawie w ogóle. Nagazowanie wydaje się dość słabe, choć bąbelki zalotnie osadzają na ściankach szklanki. W składzie prócz tradycyjnego słodu pilzneńskiego, mamy tutaj też słód pszeniczny i karmelowy jasny. Alkoholu mamy tu słuszny, jak przystało na piwo które zwie się Mocnym, poziom 7.2%. Piwo jest bardzo bogate, złożone i treściwe w smaku, jednak nam przeszkadza zbyt intensywna słodycz, za którą nie przepadamy. Ten aspekt przesądził, że Krajcara Mocnego umieszczamy w naszym rankingu nieco niżej, ale zdecydowanie polecamy spróbować, gdyż to naprawdę ciekawe piwo. My na pewno pomyślimy o wyciecze do Żywca w najbliższym czasie.

Piwo z IKEA

Mariestads Export Mariestads Export, czyli pierwsze szwedzkie piwo u nas. Do tej pory nie mieliśmy zbyt wielu okazji do próbowania piw z Skandynawii, także mocno ucieszył nas prezent od Ewy. Okazuje się, że oprócz mebli i wyposażenia domu IKEA sprzedaje też trochę produktów spożywczych pochodzących ze Szwecji, a wśród nich od pewnego czasu, także tamtejsze piwo. Na całe szczęście butelka była w jednym kawałku i gotowa do spożycia i nie wymagała samodzielnego montażu przy pomocy dołączonych narzędzi. Już na pierwszy rzut oka piwo wyróżnia się dość ciekawą butelką o nietypowym kształcie, która w dodatku wydaje się większa niż jest w rzeczywistości – 0.33 litra. Zawartość butelki to klasyczny jasny lager. Piany za dużo nie uświadczyliśmy, a gaz uciekał dość szybko. Barwa jest jasna i klarowna. W zapachu i smaku doszukamy się tylko klasycznych składników, trochę słodu, trochę zapachu drożdży i sporej dawki chmielu. Szczerze mówiąc to jesteśmy trochę zaskoczeni stosunkowo wysokim poziomem tego piwa. Mariestads Export to naprawdę dobre piwo o pełnym smaku, bardzo przyzwoicie nachmielone. Poziom alkoholu także na odpowiednim poziomie 5.3%. Po Szwedach aż tyle się nie spodziewaliśmy. Jedyny znaczący minus tego piwa to jego cena – ponad pięć złotych za małą butelkę, dość standardowego jednak lagera, to sporo. Pewnie to i tak znacznie taniej niż w Szwecji, ale naszego rynku Mariestads raczej nie zawojuje. My jednak mieliśmy okazję zaliczenia kolejnego kraju oraz skosztowania może nie wybitnego, ale jednak bardzo przyzwoitego piwa. I z tego się jak zwykle bardzo cieszymy.

Dwie setki za nami

Krajcar Koźlak Krajcar Koźlak, czyli piwo numer dwieście. Zupełnie nieoczekiwanie, bo jakoś nie liczyliśmy tego do tej pory, wyszło nam, że w czasie piętnastego spotkania zamknęliśmy drugą setkę piw degustowanych w ramach naszych spotkań. Numer dwieście to nie byle jaki trunek, bo trzecie tego wieczoru piwo pochodzące z Żywieckiego Browaru Rzemieślniczego Krajcar. Tym razem przyszła pora na Koźlaka. Już na wstępie małe zaskoczenie, bo w przypadku Koźlaka browarnicy z Żywca trochę sobie pożartowali umieszczając na etykiecie zamiast stylizowanego wizerunku szlachetnego kozła, zdjęcie dość swojsko wyglądającej kozy. Nie wiemy czy koza ma z tym coś wspólnego, ale piany to piwo zbytnio nie daje, a barwa jak na koźlaka jest dość ciemna. W smaku piwa przebija się aromat mocno palonego słodu, przypominając nam co poniektóre doppelbocki. Piwo w smaku jest stosunkowo słodkie, a z upływem czasu aromat palonego słodu wydaje się ustępować miejsca słodom karmelowym. Jak na koźlaka przystało, piwo jest dość treściwe, choć alkoholu mamy tutaj tylko 6%, czyli raczej w okolicach dolnych poziomów jeśli chodzi o typową zawartość alkoholu w piwach tego gatunku. Krajcar Koźlak dość mocno nas podzielił, jeśli chodzi o opinię na jego temat. Od stwierdzenia, że to piwo typowo degustacyjne, nie nadające się do spożycia w większej ilości, po umiarkowany zachwyt. Po dłuższej naradzie zgodziliśmy się, że wypada gorzej od rewelacyjnego Marcowego, ale jednak lepiej od Mocnego, także w rankingu ląduje pomiędzy nimi, ostatecznie plasując się w okolicach środka stawki. Krajcarów więcej już nie mamy, także trzecią setkę przyjdzie nam otworzyć czymś z nieco większego browaru. Chętnie jednak spróbujemy jeszcze kiedyś czegoś z tego rzemieślniczego browaru, który stał się niewątpliwie odkryciem piętnastego spotkania.

Naśladownictwa ciąg dalszy

Klasztorne Klasztorne, czyli nieśmiałe próby w Jabłonowie. W czasie poprzedniego spotkania próbowaliśmy Komesa w wersji potrójnej i podwójnej warzonego od niedawna przez browar Fortuna. Piwa te z dużym powodzeniem próbują naśladować styl trapistów i trzeba przyznać, że przypadły nam do gustu. W czasie piętnastego spotkania, dzięki uprzejmości Kasi i Wojtka, mieliśmy okazję spróbować kolejnego piwa nawiązującego do tego belgijskiego stylu – Klasztornego z Manufaktury Piwnej Jabłonowo. Co trzeba na pewno przyznać to to, że piwo jest ciekawe. Mamy tu aromat korzennych i ziołowych przypraw. Są także nuty owocowe zarówno w zapachu jak i smaku. Jest też goryczka, może nawet zbyt mocna goryczka, jak na takie korzenno-ziołowo-owocowe zestawienie. Piwo ma ciemnobursztynową barwę i jest stosunkowo mętne. Mogłoby się wydawać, że przy takim zestawienie smaków i aromatów piwo będzie naprawdę dobre, albo przynajmniej przyzwoite. Ale niestety jest inaczej. To zestawienie nut owocowych z dość mocną goryczką i dodatkowo korzenno-ziołowymi posmakami jakoś ze sobą nie współgra. Według nas nadmiar aromatów zabija to piwo. Do wzoru trapistów na który powołują się browarnicy z Jabłonowa, brakuje mu bardzo wiele. Klasztorne odstaje też mocno od wcześniej wspomnianego przez nas rodzimego Komesa. Specjalnym atutem nie jest nawet cena, powyżej 4.5 złotego za butelkę. Także tradycyjnie już, gratulujemy odwagi piwowarom, ale czekamy na zdecydowanie więcej. Póki co Klasztorne z Jabłonowa ląduje blisko końca stawki, a my spróbujemy jeszcze jak wypada na tle belgijskiego Leffe i poczwórnego Komesa, które czekają na nas w kolejce.

Szkocki stout

Belhaven Scottish Stout Belhaven Scottish Stout, czyli mocny stout po szkocku. Po długiej serii polskich i czeskich piw na piętnastym spotkaniu przyszła pora spróbować dla odmiany czegoś diametralnie innego. Postanowiliśmy skosztować stouta z szkockiego browaru Belhaven. Piwo sprzedawane jest w butelkach z białego szkła, do czego już się przyzwyczailiśmy w przypadku piw pochodzących z Wielkiej Brytanii. Belhaven Scottish Stout jest bardzo ciemny, chyba nawet jak na stouta. Piwo jest dosłownie czarne. Po przelaniu do szklanek naszym oczom nie ukazała się piana, co nas nieco zdziwiło. Zaskoczyło nas także więcej niż przyzwoite nagazowanie, bardzo przyjemny delikatny gaz wydobywający się z piwa aż do samego końca, to coś czego się nie spodziewaliśmy w przypadku tego gatunku. W smaku na pierwszy plan wysuwają się słód i chmiel oraz aromat czekolady. Pomimo stosunkowo wysokiej zawartości alkoholu na poziomie 7%, nie jest to wyczuwalne w smaku. Musimy przyznać, że piwo jest bardzo poprawne, a nawet można by rzec, że dość przyjemne. Nie mamy zbyt dużego doświadczenia z piwami typu stout, ale Belhaven Scottish Stout oceniamy wysoko. Jak zwykle małym minusem jest tutaj cena piw importowanych z Wielkiej Brytanii na polski rynek, która kształtuje się w okolicach dziesięciu złotych. Nie wiemy, czy to faktycznie takie dobre piwo, czy po prostu potrzebowaliśmy małej odmiany, ale postawiliśmy butelkę po Belhaven Scottish Stout tuż za liderującym od dłuższego czasu Krajcarem Marcowym. Chyba musimy próbować stout’ów częściej, żeby wyrobić sobie bardziej obiektywną opinię.

Jeżyk

Ježek 11 Ježek 11, czyli ciekawej fauny ciąg dalszy. Mieliśmy już łosiamisia i kozę, więc przyszedł też czas na jeża. Piwo o swojsko brzmiącej nazwie Ježek produkowane jest przez należący do grupy Lobkowicz Pivovar Jihlava. Na wstępie musimy przyznać, ze etykieta z jeżem jest bardzo gustowna i w porównaniu do wcześniej wymienionych zwierzaków, prezentuje się bardzo dobrze. Jeśli zaś chodzi o smak, to cóż, mamy do czynienia z dość typowym czeskim piwem typu světlý ležák. Zapachu tutaj zbytnio nie wyczuwamy, piany za bardzo też nie ma. Piwo jest jasne i w pełni klarowne. Nagazowanie jest umiarkowane, ale wystarczające. W smaku dominuje przyjemna goryczka. Piwo nie jest zbyt złożone, a można by nawet powiedzieć, że płaskie. Z 11% ekstraktu piwowarom udało się wyciągnąć 4.8% alkoholu, co wydaje się odpowiednim poziomem dla tego piwa. Nieco brakuje nam tutaj smaku, ale trzeba przyznać, że pomimo tego piwo nie drażni naszych kubków smakowych. Po prostu kolejne przyzwoite piwo, które można kupować i pić na skrzynki. Na korzyść tego trunku przemawia z pewnością, jak to zwykle bywa w przypadku czeskich piw, dość atrakcyjna cena, zwłaszcza w przypadku zagranicznych zakupów, jak to było w naszym przypadku. Jednakże, w związku z tym, że my zrobiliśmy się ostatnio trochę wybredni i poszukujemy w piwie nieco aspektów degustacyjnych, to zmuszeni jesteśmy umiejscowić, skądinąd sympatycznego jeżyka, w pobliżu końca stawki.

Belgijska jakość

Leffe Blonde Leffe Blonde, czyli detronizacja lidera. Przez dłuższy czas naszemu rankingowi liderował wyśmienity Krajcar Marcowe, który nie dawał się konkurencji, ale w końcu pojawił się zawodnik, który mógł mu zagrozić. W czasie siódmego spotkania próbowaliśmy Leffe Brune, które zajęło wtedy drugie miejsce. Teraz postanowiliśmy spróbować wersji Blonde. I wtedy i teraz nie zawiedliśmy się na piwach marki Leffe. Co jak co, ale belgijskie piwa klasztorne to marka sama w sobie. Po długiej serii piw z dość mizerną pianą w końcu jesteśmy usatysfakcjonowani. Piany mamy tu pod dostatkiem. Piwo ma dość jasną barwę i jest klarowne. W zapachu dominują aromaty owocowe. Nagazowanie piwa jest wręcz perfekcyjne. Delikatny, przyjemny gaz wyjątkowo dobrze komponuje się z bogatym smakiem piwa, w którym dominują nuty owocowe. Mamy tu i banana i cytrusy. Są też aromaty słodu i chmielu. Kompozycja smakowa jest wręcz perfekcyjna. Alkoholu mamy tutaj 6.6%, czyli mogłoby się wydawać, że sporo, ale oczywiście żadnych alkoholowych posmaków tutaj nie ma. Jak to zwykle bywa, cena piwa nie należy do najniższych, ale piwo warte jest tych pieniędzy. Cieszy też fakt, że piwa marki Leffe są stosunkowo łatwo dostępne w sklepach, które sprzedają coś więcej niż koncernowe lagery. Mając w pamięci wyśmienitego Krajcara, dość długo debatowaliśmy gdzie umiejscowić Leffe Blonde. Po wyjątkowo długiej naradzie, ostatecznie postanowiliśmy umieścić je na pierwszej pozycji. Tym sposobem, belgijska klasyka zdetronizowała polskie piwo rzemieślnicze, choć różnica była minimalna i do obu piw chętnie kiedyś wrócimy.

Piekielnie mocny Komes

Komes Poczwórny Bursztynowy Komes Poczwórny Bursztynowy, czyli najmocniejszy Komes. Próbowaliśmy już Komesa Potrójnego i Komesa Podwójnego i obie degustacje musimy zaliczyć do niezwykle udanych. Przyszła więc pora, żeby spróbować wersji Poczwórnej. Tak jak w przypadku poprzednich dwóch piw z browaru Fortuna, tak i to piwo dostępne jest w dość atrakcyjnej cenie oscylującej w okolicach pięciu złotych. Piwo zawiera 19.5% ekstraktu i piekielną zawartość alkoholu na poziomie 10%. Etykieta butelki utrzymana jest w tej samej stylistyce co jego słabsze wersje. Po otwarciu butelki naszym oczom ukazuje się niezwykle gruba piana, która niestety dość szybko opada. Barwa jest ciemno bursztynowa i delikatnie mętna. W smaku można wyczuć jego moc, ale w ślepej degustacji, raczej nikt nie powiedziałby, że jest to aż 10%. Nagazowanie jak najbardziej przyzwoite, nie za mocne, nie za słabe, po prostu odpowiednie do tego rodzaju piwa. W zapachu dominuje bogaty bukiet owocowy, ale dość ciężko jest nam zidentyfikować poszczególne składowe. W smaku podobnie, aromat owoców oraz delikatna kwaskowatość. Piwo jest ciężkie i może nieco męczyć. Może się wydawać trochę za kwaśne i trochę za alkoholowe, ale pomimo tego, musimy stwierdzić, że jest to dobre piwo. Jeśli mielibyśmy porównywać Komesy między sobą, to Potrójnego oceniamy zdecydowanie wyżej, ale jeśli chodzi o Podwójnego i Poczwórnego to tu mielibyśmy już większy problem. Na tle piw piętnastego spotkania, Komesa Poczwórnego Bursztynowego plasujemy tuż za czołówką, ze sporą jednak stratą do czołowej dwójki. Trzeba jednak przyznać, że browar Fortuna nas nie zawiódł i zdecydowanie polecamy zakup wszystkich piw z serii Komes i wybranie tego najodpowiedniejszego dla siebie. Jako alternatywa dla znacznie droższych piw belgijskich, Komes wypada rewelacyjnie.

Wyborne zakończenie

Ciechan Wyborne Ciechan Wyborne, czyli piwo nieutrwalone. Producent piwa na etykiecie chwali się, że piwo jest niepasteryzowane, niesterylizowane i niewyjałowione. Ta trochę przydługawa litania ma nas przekonać o tym, że jest to naturalne piwo, niemające zbyt wiele wspólnego z tym co produkują i sprzedają wielkie koncerny, nawet jeśli umieszczą na etykiecie napis niepasteryzowane czy niefiltrowane. Cieszymy się bardzo, że Browary Regionalne Jakubiak promują naturalnie warzone piwo i to doceniamy. Ale nie końca jednak do nas przemawia nieco agresywna wymowa kontretykiety. W związku, z tym, że piwa z Ciechana znamy dość dobrze, postanowiliśmy zostawić je na koniec naszego piętnastego spotkania. Przechodząc do samego piwa, to Ciechan Wyborny to klasyczny, dość mocny, lager. Piana na piwie jest dość nikła i do tego stosunkowo szybko znika. Piwo jest bardzo jasne i w pełni klarowne. Obserwując wysoką klarowność, można sądzić, że piwo zostało dość skutecznie przefiltrowane, co jakby nie było, też można uznać za formą utrwalania, ale może nie będziemy się nad tym zbytnio rozwodzić. W smaku piwa dominują aromaty słodu, spychając chmiel na drugi, a może i trzeci plan. Piwo jest jak najbardziej poprawne, ale jakoś nie do końca wpasowuje się w nasze gusta. Na plus, na pewno, można zaliczyć przystępną cenę – w naszym przypadku 3.39 złotego, co pozwala mu konkurować po tym względem z piwami z wielkich browarów. Także zawartość alkoholu na poziomie 6% może przysporzyć temu piwu liczne grono fanów. Naszego rankingu jednak Ciechan Wyborny nie zawojuje, plasując się w jego dolnej części.

Przyzwoitym, acz niezbyt urzekającym Ciechanem Wybornym zamknęliśmy spotkanie numer piętnaście. Spotkanie na którym dominowały piwa polskie i czeskie, a i tak na podium znalazły się dwa z trzech piw niepochodzące z tych krajów. Taki już urok naszych spotkań i wysoce subiektywnych ocen. Finalny ranking już niebawem, a my tym czasem zaczynamy planować kolejne spotkanie, tym razem w nieco innej formie. Szczegóły już wkrótce.

Ranking Spotkania 15 (01.2014)

1
Leffe Blonde
Kraj:
Belgia
Gatunek:
Belgian Ale
Leffe Blonde
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
6,6%
Cena/0,5l:
9,83 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8.5 Stars (8.5 / 10)
3 Stars (3 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
2
Krajcar Piwo Marcowe
Kraj:
Polska
Gatunek:
Oktoberfestbier
Krajcar Piwo Marcowe
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
5,7%
Cena/0,5l:
12,12 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8 Stars (8 / 10)
1 Stars (1 / 10)
5 Stars (5 / 10)
3
Belhaven Scottish Stout
Kraj:
Wielka Brytania
Gatunek:
Stout
Belhaven Scottish Stout
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
7,0%
Cena/0,5l:
9,85 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7.5 Stars (7.5 / 10)
3 Stars (3 / 10)
5.5 Stars (5.5 / 10)
4
Uherský Brod Comenius
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Uherský Brod Comenius
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,0%
Cena/0,5l:
2,60 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7.5 Stars (7.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
5
Komes Poczwórny Bursztynowy
Kraj:
Polska
Gatunek:
Belgian Strong Dark Ale
Komes Poczwórny Bursztynowy
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
10,0%
Cena/0,5l:
4,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7 Stars (7 / 10)
8 Stars (8 / 10)
7.5 Stars (7.5 / 10)
6
Démon Polotmavý speciál
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Amber Lager
Démon Polotmavý speciál
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,2%
Cena/0,5l:
2,60 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6.5 Stars (6.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
8 Stars (8 / 10)
7
Krajcar Koźlak
Kraj:
Polska
Gatunek:
Bock
Krajcar Koźlak
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
6,0%
Cena/0,5l:
12,12 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6 Stars (6 / 10)
1 Stars (1 / 10)
4 Stars (4 / 10)
8
Černá Hora Pater
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pilsener
Černá Hora Pater
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
2,60 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6 Stars (6 / 10)
10 Stars (10 / 10)
7.5 Stars (7.5 / 10)
9
Krajcar Mocny
Kraj:
Polska
Gatunek:
Dark Lager
Krajcar Mocny
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
7,2%
Cena/0,5l:
12,12 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5.5 Stars (5.5 / 10)
1 Stars (1 / 10)
3.5 Stars (3.5 / 10)
10
Mariestads Export
Kraj:
Szwecja
Gatunek:
Pale Lager
Mariestads Export
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
5,3%
Cena/0,5l:
8,03 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5 Stars (5 / 10)
5 Stars (5 / 10)
5 Stars (5 / 10)
11
Ciechan Wyborne
Kraj:
Polska
Gatunek:
Pale Lager
Ciechan Wyborne
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,0%
Cena/0,5l:
3,39 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4.5 Stars (4.5 / 10)
9.5 Stars (9.5 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
12
Ježek 11
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Ježek 11
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,8%
Cena/0,5l:
2,60 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4 Stars (4 / 10)
10 Stars (10 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
13
Klasztorne
Kraj:
Polska
Gatunek:
Keller Bier
Klasztorne
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,4%
Cena/0,5l:
4,58 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4 Stars (4 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
14
Klášter Original Premium
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Klášter Original Premium
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
2,60 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
3.5 Stars (3.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
6 Stars (6 / 10)
15
Tragarz Miodowe
Kraj:
Polska
Gatunek:
Aroma
Tragarz Miodowe
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
8,00 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
3 Stars (3 / 10)
5 Stars (5 / 10)
4 Stars (4 / 10)