Kategoria : Spotkanie 14

Primatorem otwieramy czternaste spotkanie

Primátor Ležák 11% Primátor Ležák 11%, liczymy na kontynuację dobrej passy piw z Czech. Po tym jak trzynaste spotkanie na pierwszym miejscu zakończył Primator Weizenbier duże nadzieje wiążemy  z innymi piwami z tego browaru. Zwłaszcza, że zrobiliśmy mały zapas na zakupach w Republice Czeskiej i będziemy się mieli czym delektować przez dłuższy czas. Na początek  decydujemy się na niezbyt mocnego lagera – czyli Primátor Ležák o zawartości ekstraktu 11%. Piana na piwie umiarkowana, ale przyjemna i dość długo się trzyma. Piwo jasne, klarowne, o złotej barwie. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest ono wręcz wzorcowe dla swego gatunku. Jak to zwykle bywa w przypadku czeskich piw, Primátor Ležák jest dość mocno nachmielony. Alkoholu mamy tu w sam raz – 4.7%. Przyjemna, niezbyt nachalna goryczka, wyjątkowo przypada nam do gustu. Jak na piwo otwierające nasze spotkanie Primátor Ležák wypada rewelacyjnie, póki co naturalnie ląduje na pierwszym miejscu. Jednakże patrząc na to co jeszcze przed nami tego wieczoru, to pomimo całej sympatii, raczej nie wróżymy mu pozostania na tym miejscu zbyt długo. Bez względu na to gdzie ostatecznie znajdzie się Primátor Ležák 11% w naszym rankingu, to szczerze polecamy to piwo.

Piwo smichowskie

Staropramen Nefiltrovaný Staropramen Nefiltrovaný, czyli efekt owczego pędu. Po dziesięciu spotkaniach jakie upłynęły od degustacji piwa Staropramen Premium, postanowiliśmy sprawdzić kolejny produkt z tego samego browaru, znajdującego się w Pradze. Wspominaliśmy już kiedyś o zabiegu marketingowym, polegającym na umieszczaniu haseł typu „niefiltrowane” bądź „niepasteryzowane” na etykietach. Żadne z nich nie oznacza przecież piwa „nieutrwalonego”. Można by to porównać z dylematem klienta chcącego kupić surowe mięso na tatar, wybierającego spośród mięs pieczonych z napisem „niegotowane”, a mięs gotowanych z napisem „niepieczone”. Browarom ciężko się oprzeć pokusie trafienia do klienta w ten sposób, my jednak pozostajemy nieczuli na te zabiegi, czego i Wam życzymy. Jeżeli już jesteśmy przy zabiegach marketingowych, Staropramen jako jeden z nielicznych czeskich browarów zamyka swoje piwa w zielonych butelkach, które dużo gorzej chronią przed światłem, tak bardzo szkodliwym dla tego trunku, a które, jak pokazują statystyki, są chętniej wybierane przez klientów. Wracając do naszego piwa trzeba przyznać, że pianę ma bardzo obfitą, grubą, trwałą i trzymającą się do końca degustacji, za co dostaje na początek dużego plusa. Barwa jest słomkowa i oczywiście mętna z racji tego, że jest to piwo niefiltrowane. Ciekawostką z etykiety jest udział w składzie słodu pszenicznego. Producent pozwolił sobie również na spore poczucie humoru, instruując nas na odwrocie butelki, że trzeba nią pod koniec nalewania dobrze zakręcić. Tym razem musimy przyznać, że daliśmy się nabrać na kolejny z wybiegów producenta i nieźle się przy tym kręceniu napociliśmy tylko po to, żeby odkryć, że na dnie nie ma żadnego osadu. Z wynikiem 1:1 przechodzimy zatem do decydującego starcia i podnosimy kufle do ust. Smak piwa Staropramen Nefiltrovaný jest przyjemny, słodowy z silnie zaznaczoną goryczką chmielową. Po kilku łykach wyczuwamy również lekką kwaskowość. Wysycenie gazem jest umiarkowane i delikatnie szczypie w język. W ogólnej ocenie piwo wypada dość przyzwoicie i swój występ przed naszym gronem zakończy w środku tabeli rankingowej. Przez bardzo krótką chwilę nacieszy się nawet pierwszą lokatą, którą już za kilka minut straci na rzecz zwycięzcy czternastego spotkania.

Grand Champion Birofilia 2013

Brackie Imperial IPA Brackie Imperial IPA, czyli kto to właściwie jest Czesław Dziełak? Tego piwa właściwie nie trzeba nikomu przedstawiać, przynajmniej nikomu, kto śledzi najważniejsze piwne wydarzenia w naszym kraju. W roku 2013 po raz 11 odbył się Konkurs Piw Domowych na Festiwalu Birofilia w Żywcu. Spośród 432 piw, które wzięły udział w tym konkursie, najlepszym okazało się piwo górnej fermentacji w stylu Imperial India Pale Ale, stworzone przez Czesława Dziełaka, dla którego nie jest to pierwszy wygrany konkurs, ale z pewnością pierwszy, który spowodował, że jego nazwisko stało się tak rozpoznawalne wśród miłośników piwa. Po raz piąty z rzędu nagrodą główną w tym konkursie była możliwość uwarzenia swojego piwa w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie, w specjalnej limitowanej serii. Owocem tego wysiłku jest właśnie Brackie Imperial IPA, które okazało się przy okazji najlepszym piwem, jakie przyszło nam degustować tego wieczoru. Zacznijmy od nieziemskiego, bogatego, słodkiego zapachu, w którym wyczuwalne są owocowe, cytrusowe nuty i który został zupełnie zdominowany przez aromaty chmielowe. Piana unosząca się na powierzchni jest bardzo obfita i trwała. Piwo jest lekko mętne, o barwie głębokiej, wpadającej w pomarańcz. Przejdźmy teraz do smaku, którego bogactwo ciężko opisać. Tutaj ilość chmielu nas wręcz powaliła i to zarówno mocno wyczuwalną goryczką, jak i niesamowitym aromatem. Złożyło się na to użycie aż siedmiu różnych odmian chmielu, wykorzystanych kilkukrotnie w trakcie warzenia, a także do chmielenia na zimno. Mimo że chmiel absolutnie zdominował jakiekolwiek słodowe posmaki, to z pewnością nie bez znaczenia dla całości ma wykorzystanie aż czterech różnych słodów. Piwo jest niezbyt intensywnie nagazowane i delikatnie szczypie w język. To, co trzeba również podkreślić to fakt, że przy mocy 8,5% zupełnie nie wyczuliśmy smaku alkoholu. Nie jest to być może pozycja do degustacji w większych ilościach, zarówno ze względu na intensywność doznań smakowych, jak i sporą zawartość alkoholu, ale z pewnością mają czego żałować wszyscy ci, którzy nie zaopatrzyli się przynajmniej w jedną butelkę z tej limitowanej serii. Pusta butelka ozdobiona dopracowaną w każdym calu etykietą, nie dającą się nie zauważyć na sklepowej półce, ląduje na pierwszej lokacie naszego rankingu i nie odda jej żadnej z piętnastu pozycji, które były jeszcze przed nami.

Warszawskie Grand Prix

Grand Prix Grand Prix, czyli Czesław Dziełak bierze wszystko. W 2013 roku odbył się po raz pierwszy Warszawski Konkurs Piw Domowych. W szranki konkursu stanął Czesław Dziełak ze swoim American IPA i co nas zupełnie nie dziwi, konkurs ten wygrał. Piwo według przepisu laureata zostało uwarzone w Browarze Ciechan i miało premierę 29 listopada 2013. W związku z tym, że i gatunek podobny, i że też piwo konkursowe, i skład prawie identyczny, i przede wszystkim autor ten sam, przy degustacji Grand Prix nie możemy nie porównywać go do Brackie Imperial IPA. W odróżnieniu od zwycięzcy Birofiliów 2013 tutaj mamy nieco słabsze piwo o zawartości alkoholu 5.4% obj. i ekstraktu 15.5% wag. Oceniając to piwo, na samym początku nie możemy nie zwrócić uwagi na dość amatorsko wyglądająca etykietę – krzywo naklejoną, pogiętą, sprawiającą wrażenie jakby została wydrukowana na domowej drukarce. Brak tu także dedykowanego kapsla, ale musimy przyznać, że standardowy kapsel od Ciechana też jest całkiem przyzwoity. Pierwsze wrażenie z degustacji Grand Prix – wyśmienita kopia Imperial IPA, tyle, że nieco słabsza. Zapach prawie identyczny, z dominującą nutą aromatycznych chmieli, nieco tylko słabszy w swej intensywności. Piwo nieco jaśniejsze, ale za to dużo mętniejsze od poprzednika i mocno zawiesiste. Prawie nie przepuszcza światła. Smak, podobnie jak zapach, bardzo podobny do Imperial IPA. Prawie nie wyczuwamy tu różnicy. Grand Prix określiliśmy dość zgodnie terminem młodszy brat Imperiala. Na minus na pewno wyróżnia się słaba estetyka butelki. Na plus piwo jest nieco łatwiejsze w odbiorze. Zgodnie uznajemy, że Grand Prix powinien się znaleźć tuż za swoim starszym bratem i tym sposobem dwa piwa uwarzone według receptury Czesława Dziełaka znajdują się na czele naszego rankingu.

 

IPA z UK po raz pierwszy

Fuller's Bengal Lacer Fuller’s Bengal Lancer, czyli naszego próbowania India Pale Ale ciąg dalszy. Po dwóch konkursowych IPA z Polski postanowiliśmy spróbować Classic India Pale Ale z brytyjskiego browaru Fuller’s. Alkoholu mamy tutaj zdrową dawkę na poziomie 5.3%. Piana na piwie jest wysoka i gruboziarnista, ale niestety dość szybko osiada. Zapach jest bardzo delikatny, zwłaszcza w porównaniu do trunków, które piliśmy przed chwilą. Piwo nie jest do końca klarowne, jest w nim coś delikatnie mętnego. W smaku dominuje aromat słodu, a chmiel przebija się dość nieśmiało. Bardzo ciekawie prezentuje się butelka o typowym dla piw z browaru Fuller’s kształcie. Na uwagę zasługuje też etykieta, która nawiązuje do historii kawalerii z północnych Indii, będącej częścią brytyjskiej armii w czasach świetności tego imperium. Piwu Bengal Lacer nie brakuje absolutnie nic, ale w konkurencji z konkursowymi piwami Czesława Dziełaka, do których nie możemy go nie porównywać, wypada dość słabo. W innym zestawieniu mogło by zawędrować dość wysoko, ale przy niesamowicie wysokim poziomie czternastego spotkania, chyba nie załapie się do czołówki.

Pierwsze rosyjskie piwo

Stary Melnik Barkhatnoye Старый Мельник Насыщенное (Staryj Melnik Nasyshhennoe), czyli nie wiadomo o co chodzi. Widząc coś nowego na sklepowej półce nie można się oprzeć i nie spróbować. Tak było i tym razem. Do wyboru wersja jasna i ciemna tego nowego dla nas piwa. Na nasze spotkanie trafiła wersja ciemna. Ale jak się okazuję piwo ciemne, od jasnego różni się głównie… kolorem butelki. Tutaj zawiedliśmy się po raz pierwszy. Przechodząc do walorów samego piwa – to niestety nie ma się szczególnie czego doszukiwać w smaku. Piwo jest mało wyraziste, a poza słodem pilzneńskim ciężko odnaleźć w nim jakiekolwiek inne aromaty. Bardzo prosty i mało wyszukany jasny lager, w dodatku dość przeciętnie wysycony CO₂. Jeśli na siłę mamy się doszukiwać pozytywów to jest nim chyba tylko dość przyzwoita piana. Butelka o nietypowym kształcie nie przypada nam do gustu, podobnie jak etykieta. Po dość przyzwoitych doświadczeniach z piwami z Litwy i Ukrainy mieliśmy nadzieję, że może i w Rosji robi się coś na dobrym poziomie, ale niestety srogo się zawiedliśmy. Butelka po tym rosyjskim piwie ląduje na szarym końcu naszego rankingu i raczej nie spodziewamy się, aby miała zawędrować wyżej. Do naszej listy krajów dopisujemy nową pozycję i szybko o niej zapominamy.

Pinta zamyka licznik

Imperator Bałtycki Imperator Bałtycki, czyli porter imperialny. Pinta jest znana z ciekawych eksperymentów piwnych. Opinie na ich temat mieliśmy różne, a tym razem zobaczymy co powstanie z portera bałtyckiego, jeżeli go wzmocnimy i dobrze nachmielimy. Zdobycie butelki tego trunku nie było takie proste, jednak po spędzeniu odpowiedniego czasu w kolejce, Radkowi udało się zakupić jedną butelkę, wydzielaną klientom w ograniczonej ilości jak za czasów PRL-u. Nawet cena 9,90zł za małą butelkę nie przeszkodziła, aby piwo rozeszło się jak ciepłe bułeczki. Bardzo umownie umieściliśmy to piwo w kategorii porter bałtycki, gdyż zarówno stopień nachmielenia, jak i zawartość ekstratku, zdecydowanie wykraczają poza normy tego stylu. Znaleziona w sieci ciekawostka, której nie weryfikowaliśmy, ale pochodząca z wiarygodnego źródła mówi, że Imperator Bałtycki ma zawartość ekstraktu dokładnie 24,7, gdyż nie udało się odnaleźć, posiadającego legalizację, balingometru o większej skali. Wartość ta musiała przełożyć się zarówno na bardzo wysoką zawartość alkoholu na poziomie 9,1%, której absolutnie nie wyczuliśmy w smaku, jak i silną słodycz. Zacznijmy jednak od wyglądu. Zarówno estetyka butelki, jak i wygląd przelanego do kufli piwa, stoją na najwyższym poziomie. Barwa piwa jest bardzo ciemna, wręcz czarna, nie przepuszczająca światła. Ciemna, gruboziarnista piana okazała się tak obfita, że ledwo pomieściliśmy butelkę 0,33l w trzech szklankach, do których bez problemu przelewaliśmy do tej pory półlitrowe butelki. Piana w tej postaci do najtrwalszych nie należy, ale aksamitny, całkiem pokaźny kożuszek utrzymuje się do samego końca. Niezbyt intensywny zapach przywodzi nam na myśl, próbowane wcześniej tego wieczoru, piwa w stylu IPA. Ciekawość mocno przyspieszyła moment podniesienia kufli do ust i okazuje się, że smak, mimo że ciężki i słodki, również bardziej przypomina IPA niż znane nam portery bałtyckie. Nie wierząc w to co przekazują nam nasze zmysły, pogrążyliśmy się w lekturze etykiety, z której wyczytujemy, że wykorzystanych zostało sześć różnych gatunków chmielu, z których aż cztery pokrywają się z recepturami Czesława Dziełaka. Skład podkreśla imponująca liczba siedmiu różnych słodów. Wspomnieliśmy wcześniej, że piwo jest słodkie, ale musimy jeszcze nadmienić, że smak, który pozostaje w ustach zdecydowanie do słodkich nie należy. Tutaj dominuje przejmująca goryczka, której poziom jest wręcz na granicy pijalności. Imperator Bałtycki spokojnie wygrałby niejedno nasze spotkanie, jednakże na czternastym spotkaniu, które było zdecydowanie najbardziej udanym z dotychczasowych, na ten moment wylądował na trzecim miejscu podium i już teraz zdradzę, że nie uda mu się utrzymać tej lokaty.

Pszenica light

Krušovice Pšeničné Krušovice Pšeničné, czyli jedyny weizen czternastego spotkania. Po olbrzymim sukcesie, zarówno w naszej spotkaniowej mikro skali, jak i na poziomie światowym, piwa Primator Weizenbier, z wielką ciekawością podeszliśmy do kolejnego wyrobu pszenicznego pochodzącego z Czech. Bardzo estetyczna butelka, zachęcająca do zakupu, została pospiesznie odbezpieczona i przelana do szklanek. Podczas przelewania, na powierzchni utworzyła się dość obfita piana, która opadała powoli i dostojnie. Mimo że cmentarz martwych drożdży na dnie butelki może wydawać się mało atrakcyjny, my jakoś nie potrafimy sobie wyobrazić piwa pszenicznego bez tego elementu, którego w tym wypadku nie brakowało. Lekkie rozczarowanie przyszło natomiast wraz z delikatnym zapachem, w którym, mimo wyczuwalnej pszenicy, zabrakło owocowych, bananowych i goździkowych akcentów. Smak niestety jest doskonałym odzwierciedleniem zapachu. Bez tak ważnych dla pszeniczniaków bananów, których nikt z nas nie wyczuł, i goździków, których obecność w tle, bardzo nieśmiało, zakomunikował tylko jeden z nas, jest on zdecydowanie za płaski, mało treściwy, sprawiający wrażenie wodnistości. W porównaniu ze zwycięzcą trzynastego spotkania jest to zdecydowanie inna liga. Nie bylibyśmy jednak do końca uczciwi, gdybyśmy powiedzieli, że piwo jest złe. Smak jest bardzo przyjemny i z pewnością trafiłby w gusta osób lubiących piwa lekkie, zarówno pod względem smaku, jak i zawartości alkoholu, którego mamy tutaj na poziomie 4,3%. Na chwilę obecną Krušovice Pšeničné otwiera drugą połowę tabeli i dokładnie taką samą pozycję otrzyma w ostatecznej klasyfikacji.

Początki Paulanera

Paulaner Salvator Paulaner Salvator, czyli piwo, od którego zaczął się browar Paulaner. Piwa monachijskiego browaru Paulaner są od dość dawna dostępne w Polsce. Zwłaszcza próbowany już przez nas kiedyś Paulaner Hefe Weißbier, jak i jego ciemna odmiana, czyli Paulaner Hefe-Weißbier Dunkel, dystrybuowane w kraju przez Grupę Żywiec. Na czternastym spotkaniu mieliśmy jednak okazję spróbować jednego ze znacznie mniej popularnych u nas piw tego browaru, czyli Salvatora. Jak możemy wyczytać na stronie internetowej browaru, jest to pierwsze piwo warzone w bawarskim Zakonie Paulinów, z którego wywodzi się współczesny browar. Ten doppelbock warzony był już w 1773 roku i podobno stanowił główne pożywienie mnichów w czasie wielkiego postu. Współczesny Paulaner Salvator to także dosyć pożywne, mocne piwo dolnej fermentacji o zawartości alkoholu 7.9% – tak jak przystało na rasowego doppelbocka. W smaku jest mocno słodowe, z aromatami typowymi dla piw typu koźlak. Piwo nie jest do końca klarowne, a barwa wpada w odcienie czerwieni. Jeśli chodzi o nagazowanie to jest ono dość umiarkowane. Paulaner Salvator przypada nam do gustu. Jest to bardzo przyjemne w odbiorze piwo, a w dodatku w bardzo gustownym opakowaniu. Bardzo ciekawa jest etykieta, imitująca popękane drewno, która jeszcze bardziej podkreśla długą tradycję warzenia tego piwa. Podejrzewamy, że na nie jednym z naszych spotkań Paulaner Salvator mógłby znaleźć się na podium, ale wśród konkurencji obecnej na czternastym spotkaniu musi się zadowolić pozycją w okolicach środka stawki, za kilkoma równie wyśmienitymi piwami.

Magnat, bez emocji

Magnat Magnat, czyli sprawdzamy czy browar Obołoń trzyma poziom. Mieliśmy już przyjemność kosztować Pszenicznego i Aksamitnego z ukraińskiego browaru Obołoń. Oba piwa prezentowały się bardzo przyzwoicie i zajmowały u nas dobre miejsca. Nie mogliśmy więc nie spróbować Magnata z tego samego browaru. Tym razem mamy do czynienia z wersją kierowaną na polski rynek – nie ma już cyrylicy na etykiecie, a wszystkie informacje na kontretykiecie w całości prezentowane są po polsku. Magnat to jasny lager o niezbyt konserwatywnym składzie, gdzie oprócz słodu jęczmiennego mamy tez ryż. Takie wynalazki spotykamy w Europie ostatnio coraz częściej. Nie wiemy czy to tylko próba cięcia kosztów, czy też ten składnik ma wnieść według piwowarów coś nowego w jakość piwa. Wracając do samego Magnata, to jest to piwo jasne i klarowne. Piana jest średnio obfita, ale za to delikatny kożuch zostaje aż do końca. Za nieco przesadzony uważamy napis na etykiecie light beer, gdyż piwo zawiera dość typową ilość alkoholu – 5.2%. Piwo w smaku dość neutralne. Nic go specjalnie nie wyróżnia i nie zostanie nam w pamięci na długo. Po bardzo pozytywnych doświadczeniach z innymi piwami z tego browaru czujemy się nieco zawiedzeni.  A na tle konkurencji tego dnia niestety wypada jeszcze słabiej i lokuje się blisko końca stawki.

S medem czy bez miodu?

Černá Hora Kvasar S Medem Černá Hora Kvasar S Medem, czyli początek końca stawki. Patrząc uczciwie na wszystkie piwa czternastego spotkania, właśnie temu trunkowi przypadła rola wyznaczenia granicy między piwami godnymi polecenia, a tymi, których zakup będziemy odradzali. Nietypowo, w celu zobrazowania poziomu czternastego spotkania, na początku tego opisu zdradzę, że Černá Hora Kvasar S Medem stanęła za trzynastoma piwami, do których chętnie powrócimy, jeżeli tylko nadarzy się taka okazja i tym samym otworzyła grupę pięciu piw, których raczej będziemy w przyszłości unikać. Jedynym pozytywem jaki możemy tutaj przytoczyć, jest dość obfite pienienie się piwa przy nalewaniu. Niestety magia trwa tylko chwilę, gdyż piana znika w oczach, pozostawiając jedynie ślad na ściankach szklanki. Barwa jest bardzo jasna, co przy piwach miodowych raczej nie jest zaletą. Mimo usilnych prób, nie udało nam się wyczuć w zapachu nut miodowych, za to uderzył nas lekki chmielowy aromat. Smak w tym wypadku nas nie zaskoczył: brak miodu i wyczuwalny chmiel z dość wyraźnie zaznaczającą się goryczką. Do tego wszystkiego wysycenie gazem na bardzo niskim poziomie sprawia wrażenie, jakby piwo dłuższą chwilę czekało na nas przelane do kufli. Piwo w kategorii miodowych wypada bardzo słabo, a w kategorii jasnych lagerów jeszcze gorzej. Może gdybyśmy zakupili je w Czechach za 2,50zł, a nie w polskim sklepie w cenie 4,50zł, to bylibyśmy mniej rozczarowani tym piwem. Na szczęście nasze rozgoryczenie nie będzie trwało zbyt długo, bo już za kilka chwil w naszych kuflach wyląduje rewelacyjne piwo, będące jednym z medalistów czternastego spotkania. Chcecie wiedzieć jakie? Wpadnijcie jutro!

Podwójne obywatelstwo

Komes Potrójny Złoty Komes Potrójny Złoty, czyli najlepsze polskie piwo belgijskie. Prób tworzenia piw na wzór piw belgijskich, z szczególnych uwzględnieniem piw trapistów, w naszym kraju nigdy nie brakowało. Trzeba przyznać, że jest o co powalczyć, gdyż ceny piw z tego kraju do najniższych niestety nie należą, a udanych, tańszych alternatyw do tej pory nie udało nam się znaleźć. To wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się na rynku piw Komes, z szczególnym uwzględnieniem piwa Komes Potrójny Złoty, będącego bohaterem tego opisu. Zacznijmy od ceny, która w tym wypadku ma dość istotne znaczenie. Komes w większości sklepów jest dostępny w cenie 4,99zł, co stanowi od jednej drugiej do jednej trzeciej przeciętnej ceny piw belgijskich, stojących na podobnym poziomie. Być może brak tak bogatego doświadczenia polskich browarników w tych stylach piwa jest odczuwalny, ale z pewnością o Komesie nie można powiedzieć złego słowa. Piwo podobnie do belgijskich piw klasztornych charakteryzuje się obfitą pianą oraz bogatym, owocowym zarówno zapachem jak i smakiem. Piana również nas nie zawiodła i utworzyła bardzo pokaźną i trwałą czapę w naszych kuflach. Zabójcza i zdradliwa moc 9%, zupełnie niewyczuwalna w smaku, połączona z wyśmienitym smakiem sprawia, że Komes Potrójny Złoty może sprawić nie lada niespodziankę, dlatego też polecamy zakup tego trunku w mniejszych ilościach i spożywanie go z rozwagą. Jest to jedno z najlepszych polskich piw, jakie dane nam było spróbować, które na stałe zagościło w naszych lodówkach. Tym samym, uprzedzając fakty, ogłoszę wszem i wobec, że oto na czternastym spotkaniu całe podium zostało zajęte przez polskie produkty. Co więcej, spośród trzech kolejnych lokat dwie również należą do polskich browarników. To był zdecydowanie udany wieczór…

Czeskie dziesiątki, to nie dla nas

Krakonoš Světlé Výčepní Krakonoš Světlé Výčepní, czyli niespodziewanie najsłabsze piwo wieczoru. Jak już pewnie zauważyliście czeskich piw próbujemy dość często. Wyniki bywają różne, ale dość regularnie dziesiątki lądują nisko w naszym rankingu. Tak było niestety i tym razem. Delikatnie mówiąc Světlé Výčepní z Trutnova nas nie zachwyciło. Mamy tutaj do czynienia z dość słabym piwem o zawartości alkoholu na poziomie 3.9%. Zapach typowy dla czeskich piw tego typu, niezbyt intensywny, z delikatną nutą chmielu. W smaku podobnie, goryczka umiarkowana i dość mało intensywny aromat chmielu. Piwo sprawia wrażenie rozwodnionego. Z pozytywów to piwo jest dobrze nagazowane i przyjemnie szczypie w język. Piwo z browaru Krakonoš należy do kategorii tych, które można by pić na hektolitry, bez wstrętu ale i bez zachwytu. Coś w sam raz na upalną, letnią pogodę. Jeśli chodzi o opakowanie, to mamy tutaj butelkę typu vichy, standardową dla czeskich piw. Dość zachęcająco prezentuje się etykieta. Ale to za mało na dobre miejsce na naszym spotkaniu. Nieoczekiwanie, Krakonoš Světlé Výčepní ląduje na szarym końcu, nawet za jak nam się do tej pory wydawało najsłabszym, piwem rosyjskim. Nie ratuje go nawet cena, gdyż piwo zakupione zostało w Polsce za 3 złote, ale podejrzewamy, że w Czechach cena nie przekracza raczej 10 czeskich koron. Po czeskie piwo polecamy się zatem wybrać tuż za naszą południową granicę i szukać raczej innych browarów niż Krakonoš.

Primátor Trzeci

Primátor Exkluziv 16% Primátor Exkluziv 16%, czyli po raz trzeci sięgamy po produkt z browaru Náchod. Przypomnę, że właśnie z tego browaru pochodził zwycięzca poprzedniego spotkania Primátor Weizenbier oraz dość przeciętna pozycja, którą mieliśmy okazję wypić chwilę wcześniej tego wieczoru, czyli Primátor Ležák 11%. Mając dość duże oczekiwania, rozpoczęliśmy przelewanie zawartości butelki do kufli. Bardzo udana stylistyka w jakiej utrzymana jest butelka, jest bardzo charakterystyczna dla tego browaru i często trzeba się dokładnie przyjrzeć, aby odróżnić od siebie poszczególne produkty pod szyldem Primátor. Duży ukłon za to, że mimo zakupu piwa po tamtej stronie granicy, możemy zapoznać się z zawartością etykiety w języku polskim. Barwa piwa jest złota, głęboka, delikatnie wpadająca w pomarańcz. Piana urosła do imponujących rozmiarów i mimo jej dość szybkiego opadania, trwały kożuszek oblepiający ścianki szklanek towarzyszył nam do ostatniego łyka. Mając dość bogate doświadczenia z czeskimi piwami, zgodnie stwierdziliśmy, że nie jest to typowy trunek z tamtych rejonów. Czesi przyzwyczaili nas przede wszystkim do piw dość lekkich, za to mocno chmielonych. Tutaj proporcje zostały odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni. Mamy do czynienia z piwem bardzo treściwym, mocno słodowym, w którym chmiel został zepchnięty na drugi plan. Nieczęsto też można trafić na czeskie piwo zawierające aż 7,5% alkoholu. Primátor Exkluziv będący piwem niesamowicie smacznym, dość długo nie mógł znaleźć swojego miejsca w rankingu. Mimo że zasługuje na wyróżnienie w postaci miejsca medalowego, to w czołówce zrobiło się strasznie ciasno. Po długiej naradzie postanowiliśmy postawić go zaraz za podium i pozycję tę utrzymał już do końca wieczoru. Jedno jest pewne: do tego piwa będziemy wracać jeszcze niejednokrotnie.

Reaktywacja w Bojanowie

Bojan Black IPA Bojan Black IPA, czyli India Pale Ale po raz czwarty. Ponieważ na trzynastu pierwszych spotkaniach zabrakło chociażby jednego przedstawiciela tego stylu, a także dlatego, że w roku 2013 na polskim rynku pojawiło się wielu nowych jego przedstawicieli, postanowiliśmy nadrobić zaległości i oto na stole, w błysku fleszy, stanął już czwarty tego typu trunek na tym spotkaniu. Tym razem zmierzymy się z czymś trochę innym, bo z piwem, które jest ciemnym przedstawicielem stylu IPA. Z browarem w Bojanowie wiążemy duże nadzieje i z niecierpliwością czekamy na kolejne piwa, pokazujące się na rynku. Browar został założony w 1881 roku i nieprzerwanie warzyło się tam piwo aż do roku 2006. W tymże roku bowiem, po siedmiu latach od postawienia go w stan likwidacji, po wielu próbach utrzymania go przy życiu, ostatni pracownik wychodząc zgasił światło, które nie zapaliło się tam przez kolejnych siedem lat. W roku 2013 browar został wykupiony przez właściciela marek takich jak Ciechan czy Lwówek. Jak się okazuje, jakimś cudem, mimo tylu lat, zachował się tam praktycznie cały sprzęt i w ciągu dość niedługiego czasu udało się wypuścić na rynek pierwsze warki z reaktywowanego browaru. Jedną z tych prób był właśnie Bojan Black IPA. Na naszym spotkaniu wylądowała butelka z drugiej warki, w której usunięto kilka mankamentów, jak choćby zbyt jasną barwę. Nasz egzemplarz był zdecydowanie czarny, nieprzepuszczający światła. Na tym niestety kończą się zalety tego piwa. Piana znikła nam w oczach, a zapachu nie wyczuliśmy praktycznie żadnego. Smak okazał się jak dla nas zbyt ciężki, palony i wręcz cierpki. Piwo zupełnie do nas nie trafiło i musiało wylądować w dolnych partiach tabeli. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo mocno kibicujemy browarowi Bojanowo i życzymy mu, aby każda kolejna warka była lepsza od poprzedniej, tym bardziej, że mieliśmy okazję pić inne piwa tam powstające, które bardzo przypadły nam do gustu i z pewnością w niedługiej przyszłości trafią na nasze spotkania.

Drugi Komes

Komes Podwójny Ciemny Komes Podwójny Ciemny, czyli druga nowość z browaru Fortuna tego wieczoru. Chwilę wcześniej próbowaliśmy Komesa Potrójnego, który nas bardzo pozytywnie zaskoczył. Także z wielkimi nadziejami sięgamy po nieco słabszą odmianę tego piwa, czyli Komesa Podwójnego. Tym razem mamy do czynienia z poziomem alkoholu na nieco bardziej strawnym poziomie 7%. Jak można się spodziewać po nazwie, piwo ma dość ciemną barwę. W zapachu wyczuwamy aromaty palonego słodu. Delikatna słodycz wyczuwalna w zapachu obecna jest także w smaku obok aromatów kawowych. Piwo jest jednocześnie i nieco słodkawe jak i nieco kwaśne, ale jednak dość płaskie w smaku. Nagazowanie jest umiarkowane. Piwo jest dużo lżejsze niż Komes Potrójny, co jak najbardziej nie jest jego wadą. Wszystkie piwa Komes mają bardzo podobne, estetyczne etykiety, różniące się jedynie kolorem. Ogólnie Komesa Podwójnego oceniamy nieco niżej niż Potrójnego, aczkolwiek oba wprowadzają nową jakość w polskim piwowarstwie. Naśladownictwo czasami nie jest złe, zwłaszcza jeśli naśladuje się najlepszych. Mamy nadzieję, że ten belgijski styl zagości w Polsce na dłużej. Browar Fortuna pod marką Komes produkuje jeszcze dwa inne piwa, których na pewno będziemy chcieli spróbować na kolejnych spotkaniach.

Złote marcowe

St. Georgen Bräu Gold Märzen St. Georgen Bräu Gold Märzen, czyli smaki Oktoberfestu w środku kalendarzowej zimy. Po polskich piwach w stylu belgijskim oraz solidnej porcji IPA przyszła pora żeby spróbować jeszcze czegoś typowego dla Niemiec, czyli piwa marcowego. Gold Märzen z browaru St. Georgen Bräu w bawarskim Buttenheim to bardzo solidne piwo. Alkoholu mamy tu w sam raz, czyli 5.6%. W zapachu dominuje aromat słodowy. Piana na piwie jest niestety dość uboga i nie utrzymuje się zbyt długo. Barwa jest ciemno złota i dość klarowna. Nagazowanie w naszym przypadku niestety bardzo skromne, co jednak nie szkodzi zbytnio w ogólnej ocenie tego piwa. Jeśli chodzi o smak, to niestety coś tu się nie do końca zgadza. Pomimo, że chmielu zbytnio tu nie wyczujemy, to jest jednak bardzo przyjemna goryczka. Ale niestety jest jeszcze coś, czego nie umiemy nazwać. Piwo pozostawia niezbyt przyjemny posmak. Pomijając tą jedną niedoskonałość, musimy jednak stwierdzić, że Gold Märzen jest bardzo dobrym, treściwym piwem, którego warto było spróbować. W niesamowicie mocnym rankingu tego spotkania ląduje co prawda dopiero w okolicach środka stawki, ale z pewnością z przyjemnością sięgniemy po nie jeszcze kiedyś w przyszłości.

Na koniec coś z Litwy

Magaryčių Alus Magaryčių Alus, czyli niezłe zakończenie wieczoru. Litewskie piwa ostatnimi czasy dość gęsto wysypały się zarówno w specjalistycznych sklepach jak i sieciowych supermarketach. A że my z piwami litewskimi mamy dość przyzwoite doświadczenia, to korzystamy z sytuacji i próbujemy. Tym razem padło na Magaryčių z browaru Kupiškio w półlitrowej butelce z patentowym zamknięciem. Według producenta piwo jest niepasteryzowane i niefiltrowane. Według etykiety w składzie sama klasyka: woda, słód jęczmienny, chmiel i drożdże, bez żadnych udziwnień w rodzaju kukurydzy, czy egzotycznych przypraw, aczkolwiek wydaje nam się, że jednak dodano tam czegoś nietypowego. Piana bardzo przyjemna, niestety bardzo szybko znika. W zapachu jak i w smaku dominuje słód, a chmielowych aromatów prawie brak. Barwa ciemna, bursztynowa, mętna. Sporo w piwie jest drożdżowego osadu, ale nam to jak zwykle zbytnio nie przeszkadza. Magaryčių to bardzo przyjemne, rześkie piwo trzymające przyzwoity poziom. Może nie wzbudza szczególnego zachwytu, ale z przyjemnością sięgniemy jeszcze kiedyś zarówno po to, jak i inne piwa z browaru z Kupiszek na Litwie. Dla mocno spragnionych piwo oprócz tradycyjnych butelek półlitrowych dostępne jest także w opakowaniach o objętości 1 i 2 litrów. My tymczasem naszą butelczynę umieszczamy w okolicach środka stawki.

 

Litewskim Magaryčių zakończyliśmy trochę przydługawe, acz stojące na niesamowicie wysokim poziomie czternaste spotkanie naszej grupy.  Już wkrótce opublikujemy ranking i ochoczo zabieramy się do relacji z spotkania numer piętnaście.

Ranking Spotkania 14 (12.2013)

1
Brackie Imperial IPA
Kraj:
Polska
Gatunek:
India Pale Ale
Brackie Imperial IPA
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
8,5%
Cena/0,5l:
5,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
9.5 Stars (9.5 / 10)
7 Stars (7 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
2
Grand Prix
Kraj:
Polska
Gatunek:
India Pale Ale
Grand Prix
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,4%
Cena/0,5l:
5,80 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
9 Stars (9 / 10)
7 Stars (7 / 10)
8 Stars (8 / 10)
3
Komes Potrójny Złoty
Kraj:
Polska
Gatunek:
Belgian Strong Ale
Komes Potrójny Złoty
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
9,0%
Cena/0,5l:
4,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8.5 Stars (8.5 / 10)
8 Stars (8 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
4
Primátor Exkluziv 16%
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Primátor Exkluziv 16%
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
7,5%
Cena/0,5l:
2,68 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8.5 Stars (8.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
9 Stars (9 / 10)
5
Imperator Bałtycki
Kraj:
Polska
Gatunek:
Baltic Porter
Imperator Bałtycki
Pojemność:
0,33 l
Alkohol:
9,1%
Cena/0,5l:
15,00 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8 Stars (8 / 10)
0 Stars (0 / 10)
5 Stars (5 / 10)
6
Komes Podwójny Ciemny
Kraj:
Polska
Gatunek:
Belgian Strong Dark Ale
Komes Podwójny Ciemny
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
7,0%
Cena/0,5l:
4,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7.5 Stars (7.5 / 10)
8 Stars (8 / 10)
7.5 Stars (7.5 / 10)
7
Paulaner Salvator
Kraj:
Niemcy
Gatunek:
Doppelbock
Paulaner Salvator
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
7,9%
Cena/0,5l:
7,90 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7 Stars (7 / 10)
5 Stars (5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
8
St. Georgen Bräu Gold Märzen
Kraj:
Niemcy
Gatunek:
Oktoberfestbier
St. Georgen Bräu Gold Märzen
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,6%
Cena/0,5l:
6,70 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7 Stars (7 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
7 Stars (7 / 10)
9
Staropramen Nefiltrovaný
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Staropramen Nefiltrovaný
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
2,35 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6.5 Stars (6.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
8 Stars (8 / 10)
10
Krušovice Pšeničné
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Weizen Hell
Krušovice Pšeničné
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,3%
Cena/0,5l:
2,51 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6 Stars (6 / 10)
10 Stars (10 / 10)
7.5 Stars (7.5 / 10)
11
Magaryčių Alus
Kraj:
Litwa
Gatunek:
Pale Lager
Magaryčių Alus
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,8%
Cena/0,5l:
6,89 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5.5 Stars (5.5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
5.5 Stars (5.5 / 10)
12
Fuller's Bengal Lancer
Kraj:
Wielka Brytania
Gatunek:
India Pale Ale
Fuller's Bengal Lacer
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,3%
Cena/0,5l:
8,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5.5 Stars (5.5 / 10)
4 Stars (4 / 10)
5 Stars (5 / 10)
13
Primátor Ležák 11%
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Primátor Ležák 11%
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,7%
Cena/0,5l:
2,68 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5 Stars (5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
7 Stars (7 / 10)
14
Černá Hora Kvasar S Medem
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Aroma
Černá Hora Kvasar S Medem
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,7%
Cena/0,5l:
4,50 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4.5 Stars (4.5 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
15
Bojan Black IPA
Kraj:
Polska
Gatunek:
India Pale Ale
Bojan Black IPA
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,0%
Cena/0,5l:
5,10 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4 Stars (4 / 10)
8 Stars (8 / 10)
5.5 Stars (5.5 / 10)
16
Magnat
Kraj:
Ukraina
Gatunek:
Pale Lager
Magnat
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,2%
Cena/0,5l:
4,19 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4 Stars (4 / 10)
9 Stars (9 / 10)
6 Stars (6 / 10)
17
Старый Мельник Насыщенное (Staryj Melnik Nasyshhennoe)
Kraj:
Rosja
Gatunek:
Pale Lager
Stary Melnik Barkhatnoye
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,4%
Cena/0,5l:
5,29 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
3.5 Stars (3.5 / 10)
7.5 Stars (7.5 / 10)
5 Stars (5 / 10)
18
Krakonoš Světlé Výčepní
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Krakonoš Světlé Výčepní
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
3,9%
Cena/0,5l:
3,00 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
3 Stars (3 / 10)
10 Stars (10 / 10)
6 Stars (6 / 10)