Kategoria : Spotkanie 13

Wielki powrót JCC

Butautų Tamsus Alus Butautų Tamsus Alus, czyli koniec oczekiwania. Kończąc butelkę Tuborga w czerwcu 2011 roku, nawet nie przypuszczaliśmy, że na otworzenie kolejnej butelki piwa w ramach naszych spotkań będziemy musieli czekać aż dwa i pół roku. Wiele czynników, które nie będą tematem tego wpisu, złożyło się na to, że Butautų Tamsus Alus zawitał w naszych kuflach dopiero w listopadzie 2013 roku i wznowił ze strojoną siłą naszą działalność. Dzięki zachowanym notatkom, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, udało nam się opisać wszystkie zaległe piwa i tym właśnie wpisem rozpoczynamy relacje z naszych bieżących spotkań. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy na stronie będą już dostępne relacje z wszystkich piętnastu spotkań, jakie odbyły się do tej pory.  Z okazji zbliżającej się czwartej rocznicy naszego pierwszego wpisu, planujemy wprowadzić również pewne zmiany, w których odzwierciedlenie znajdą Wasze liczne i cenne uwagi. A teraz coś dla wszystkich, którym udało się przebrnąć przez ten wstęp i nie mogą się już doczekać opisu Butautų Tamsus Alus. Trzeba przyznać, że była to pozycja godna tak wielkiego wydarzenia, jakim był powrót naszych spotkań. Mimo że to ciemne, herbaciane, mętne, niefiltrowane oraz niepasteryzowane piwo nie znalazło się wśród medalistów trzynastego spotkania, to wypiliśmy je z wielkim smakiem. Słodki, karmelowy zapach unoszący się nad naszymi kuflami, był tak zachęcający, że pospiesznie podnosząc kufle prawie nie zauważyliśmy piany. A może to jednak dlatego, że ten litewski specjał jej nie posiadał? Szybko jednak zapomnieliśmy o tym mankamencie za sprawą, trzymającego bardzo dobry poziom, delikatnego, karmelowego, mocno słodowego smaku, a także za sprawą, odwracającej naszą uwagę, dopracowanej w każdym calu, butelki, którą przez nasze skojarzenia określiliśmy mianem „korsarskiej”. Nasze ponowne narodziny rozpoczęły się bardzo obiecująco, a za chwilę miało być jeszcze lepiej. Jak się okazuje, trzynastka wcale nie musi być pechowa…

 

 

World’s Best Beer 2013

Primator Weizen Primator Weizenbier, czyli nasza pierwsza czeska pszenica. Czeskich piw na naszych spotkaniach nigdy nie brakowało, ale do tej pory były to jedynie jasne i ciemne lagery oraz pilznery. Nie bez emocji przystąpiliśmy zatem do oceny, pierwszego w naszych kuflach, pszenicznego piwa wyprodukowanego przez naszych południowych sąsiadów, będącego przy okazji naszym pierwszym zetknięciem z jakimkolwiek czeskim piwem górnej fermentacji. Zaskoczył nas fakt, że kończąc przelewanie zawartości butelki do kufli, nie odnaleźliśmy na dnie, jak to zwykle w piwach pszenicznych bywa, osadu drożdżowego, którego brak do tej pory spotkaliśmy jedynie wśród przedstawicieli stylu weizen kristallklar. Barwa tego piwa jest imponująca, bardzo intensywna, wpadająca wręcz w pomarańcz i oczywiście, jak przystało na pszeniczniaka, zdecydowanie mętna. Powierzchnia pokryła się obfitą pianą, która towarzyszyła nam do samego końca degustacji. W niezbyt intensywnym  zapachu wyczuliśmy głównie cytrusy, brak natomiast, tak oczywistych wydawałoby się, bananów i goździków. Nie brakowało ich natomiast w bardzo bogatym smaku, którego pełna harmonia zachwyciła nasze kubki smakowe. To, co zdecydowanie nas urzekło, to rzecz praktycznie niespotykana u przedstawicieli tego gatunku, czyli silnie zaznaczający swoją obecność chmiel. Wyczuwamy go zarówno w delikatnej goryczce jak i cudownym aromacie. Trzeba przyznać, że dawno nie piliśmy tak dobrego piwa i musiało to znaleźć odzwierciedlenie w końcowej klasyfikacji. Jako ciekawostkę nadmienię również, że Primator Weizenbier, czego nie wiedzieliśmy jeszcze w trakcie naszego spotkania, po zdobyciu wyróżnień w trzech kategoriach, został ogłoszony najlepszym piwem 2013 roku według World Beer Awards. Ciężko nam ocenić, czy rzeczywiście na to zasłużył, ale z pewnością nie mieliśmy takich obiekcji ustalając wyniki trzynastego spotkania.

Like lager? Love Honey Dew.

Fuller's Honey Dew Fuller’s Honey Dew, czyli angielski miód. Parafrazując Kubusia Puchatka zapytam, co jest lepszego od butelki Fuller’s Honey Dew? Dwie butelki Fuller’s Honey Dew! W najśmielszych oczekiwaniach nigdy nie sądziliśmy, że piwo miodowe może stanąć na podium na którymkolwiek z naszych spotkań. Po dość średnich doznaniach, jakie zapewnił nam na poprzednim spotkaniu przedstawiciel Fuller, Smith & Turner P.L.C., było to dla nas tym większym zaskoczeniem. W kuflu piwo prezentuje się na prawdę dobrze. Jasna, klarowna barwa i dość obfita, bardzo trwała piana przyciągają oczy i wręcz wpychają szklankę do ręki. Jedno z brytyjskich haseł reklamowych tego trunku doskonale opisuje doznania smakowe, jakie nam towarzyszyły. W tłumaczeniu na polski brzmi to mniej więcej tak: „Orzeźwiające, ekologiczne, złote piwo z krztyną miodu”. Ilość miodu jest w naszej ocenie doskonale wyważona. Przyzwyczailiśmy się, próbując kilku rodzimych produktów, że piwo miodowe musi być słodkie do granic możliwości, a sam smak miodu rzadko przypomina dobry miód naturalny. Tutaj mamy lagera w pełnym tego słowa znaczeniu, z niezbyt nachalną goryczką i ciekawym aromatem chmielu. Miód delikatnie łamiąc ten smak, nie walcząc o dominację, nadaje mu niepowtarzalny charakter. Świetnie podsumowuje to inne z haseł reklamowych, które posłużyło za tytuł tego wpisu. Kto wie, może następnym razem damy się przekonać do sugestii producenta, który na plakatach w okresie letnim sugeruje picie swojego wyrobu z pokala na wysokiej nóżce z dodatkiem sporej ilości lodu. Szkoda, że ze względu na wysoką cenę, nie jest to piwo, do którego będziemy zbyt często wracać. Jednak w ramach naszych spotkań, było to zdecydowanie dobrze zainwestowane 10zł.

 

Czas zejść na ziemię

Olívětinský Opat Svetlý Ležák Olívětinský Opat Svetlý Ležák. Po tak udanym otwarciu trzynastego spotkania wiedzieliśmy, że musi przyjść chwila otrząśnięcia z zachwytu. Okazało się, że stało się to już przy czwartej pozycji tego spotkania.  Piwo dość poprawne, ale posiadające wiele mankamentów, które w porównaniu z trzema poprzednimi pozycjami, musiały zaważyć na jego klasyfikacji w rankingu. Barwa przeciętnie poprawna dla tego stylu, piana gęsta, kremowa, utrzymująca się do końca degustacji. W związku z brakiem zapachu, musieliśmy poczekać na reakcję naszych kubków smakowych. Smak bardzo przeciętny i wodnisty, odbiegający zdecydowanie od poziomu, do jakiego przyzwyczaili nas Czesi. Gdzieś w tle można doszukać się słodowych posmaków, ale aromatu chmielu jak na lekarstwo. To wszystko zdominowane przez dość silną goryczkę, która tworzy smak zamiast go podkreślać i powoduje, że Olívětinský Opat Svetlý Ležák musiał znaleźć się w tym momencie spotkania na ostatniej lokacie. Jak się okaże, nie będzie to najgorsza pozycja, ale zdecydowanie odradzamy zakup tego trunku. Nawet w tej niskiej kategorii cenowej znajdzie się wielu konkurentów zasługujących bardziej na miejsce w naszym koszyku zakupowym.

Prezent z Chorwacji

Karlovačko Karlovačko, czyli piwo z Chorwacji po raz pierwszy u nas. No cóż, nasza piwna aktywność stała się na tyle głośna, że rodzina i znajomi nie zapominają o nas w czasie swoich wojaży po świecie. Dzięki Lechowi, po raz pierwszy w czasie naszych spotkań, mieliśmy okazję spróbować piwa z Chorwacji. Flagowy produkt piwowarów znad Adriatyku zbytnio nas nie zachwycił. Z pozytywów możemy powiedzieć, że piwo daje przyzwoitą pianę. Co poniektórzy z nas wyczuwali w piwie przyjemną goryczkę, ale byli w mniejszości w naszym trzyosobowym gronie. Wrażeń zapachowych piwo także nie dostarcza. No cóż, jeśli chodzi o walory smakowe to niestety piwo ląduje na końcu naszego rankingu. Ale nie tylko to się u nas liczy. Po pierwsze rodzina o nas pamiętała, po drugie  dokładamy kolejny kraj do listy naszych piwnych eskapad, po trzecie w czasie wakacji w Chorwacji, sięgając po lokalne  Karlovačko, na pewno będziemy wspominali trzynaste spotkanie. Nawet w niezbyt przypadającym nam do gustu piwie staramy się doszukać pozytywów. Taki już urok naszych spotkań.

Piana mała, szybko siada

Lwówek Belg Lwówek Belg, czyli polskie próby w stylu belgijskim. Coraz częściej polskie browary próbują warzyć piwo w stylu belgijskim. Jednym z nich jest piwo z browaru w Lwówku Śląskim o niedwuznacznej nazwie Belg. Już tradycyjnie, jak tylko dojrzymy takie piwo na sklepowej półce, to natychmiast ląduje w naszym koszyku, a następnie na jednym z naszych piwnych spotkań. Estetyka etykiety przyzwoita, tak jak cała reszta etykiet z ostatniej serii stworzonej przez grafików pracujących dla tego browaru. Tak jak napisaliśmy w tytule, piana niezbyt obfita i dość szybko osiada. W smaku piwa wyczuwamy nietypowe słody. Etykieta niestety nie informuje nas zbyt szczegółowo o składzie piwa, ale podejrzewamy, że w smaku dominuje pale ale. Barwa piwa jest bursztynowa, a w smaku bardzo delikatnie wyczuwalne są aromaty owocowe. Nieśmiało przebija się także chmiel. Pomimo, że piwo zawiera tylko 4.2% alkoholu to wydaje się dość ciężkie. W ogólnej ocenie niestety Belg z Lwówka Śląskiego nas nie zachwyca. Piwo o nazwie Belg mogłoby być nieco mocniejsze i bogatsze w owocowe aromaty, ale i tak gratulujemy odwagi polskim piwowarom. Liczymy na więcej w przyszłości.

Swojskie czeskie piwo

Pivrncovo Pivo Pivrncovo Pivo, czyli mamusia też o nas pamięta. Podobnie jak w przypadku piw z Chorwacji, cała czeska paczka na trzynastym spotkaniu to także prezent od rodziny. Pivrncovo Pivo na sam początek urzeka nas swojską etykietą ze stereotypowym czeskim piwoszem na pierwszym planie. Piana na piwie bardzo obfita i osiada bardzo powoli, zostawiając koliste ślady na ściankach szklanek. Barwa jasna i bardzo klarowna. Piwo wydaję się nieco zbyt nisko wysycone CO2, ale drobne bąbelki przyjemnie szczypią w język. Piwo z kategorii tych, które można pić z przyjemnością na hektolitry. Jak najbardziej doceniamy ten fakt, gdyż nie można ciągle pić piw z kategorii degustacyjnych. Pivrncovo z czeskiego browaru w Broumovie bardzo mocno przypadło nam do gustu. Szczególnie w porównaniu z innym piwem z tego samego browaru, którego próbowaliśmy nieco wcześniej tego wieczoru, czyli Olívětinský Opat Svetlý Ležák. Pomimo, że jest to tak zwana dziesiątka to Pivrncovo wędruje zaskakująco wysoko w naszym rankingu. Dość niespodziewanie czeskie piwa mają szansę zawojować ranking trzynastego spotkania.

Baron niepasteryzowany

Svijanský Baron Svijanský Baron, czyli piwo specjalnie wzmocnione. Przyszła pora na czwarte i ostatnie czeskie piwo tego wieczoru. Baron z browaru Svijany to mocny, jasny, niepasteryzowany lager. Niestety ta moc nie pochodzi tylko ze słodu, ale także z cukru. Co prawda nie jesteśmy strasznymi purystami jeśli chodzi o składniki, ale w tym przypadku to chyba właśnie cukier przyczynił się do słodkiego smaku piwa, który niezbyt przypadł nam do gustu. Jeżeli na siłę mamy doszukiwać się pozytywnych cech, to chyba zostaje nam tylko piana – bardzo obfita i stosunkowo trwała. Do plusów można także zaliczyć niewygórowaną cenę, co jest jednak dość typowe w przypadku piw z Republiki Czeskiej. Etykieta przyzwoita, ale niestety nie dostarcza zbyt wielu informacji na temat trunku, poza zawartością ekstraktu na poziomie 15% i alkoholu 6.5%. Do Svijanskiego Barona raczej nie wrócimy, ale pewnie skosztujemy jeszcze kiedyś innych piw z tego browaru. Póki co stawiamy je na miejscu drugim od końca. Nie da się nie zauważyć, że rozpiętość pozycji zajmowanych przez czeskie piwa w rankingu trzynastego spotkania jest wręcz zdumiewająca, od ścisłej czołówki po prawie sam koniec.

Porter z wiśniami

Kirsch Porter Kirsch Porter, czyli niemiecki porter w wersji z owocami. Tradycyjnie już mieliśmy mały problem z zaakceptowaniem piwnego mixu na naszym spotkaniu. Ale jak zobaczyliśmy, że jest to mieszanka składająca się w 95% z portera, a tylko w 5% z syropu wiśniowego to nasze obiekcje przeszły na dalszy plan. Kirsch Porter z niemieckiego Bergquell Brauerei Löbau na dzień dobry zaskakuje nas bardzo obfitą pianą. W zapachu dominuje aromat wiśniowy, dokładnie maskujący aromat portera, którego się spodziewaliśmy. Jeśli chodzi o smak to sytuacja wygląda podobnie, ciężko doszukać się nie tylko smaku portera, ale i piwa w ogóle. Napój kojarzy się bardziej z rozcieńczoną i lekko gazowaną wiśniówką niż z piwem. Gdyby nie zawartość alkoholu na poziomie 4.2% to śmiało można by włożyć ten trunek w kategorie napojów typu radler. Pomimo że jeśli chodzi o smak, to Kirsch Porter z piwem ma dość mało wspólnego to jednak musimy przyznać, że ocena ogólna nie wypada najgorzej. To dość oryginalne zestawienie przypada nam do gustu. Co prawda czujemy wewnętrzny opór, bo przecież spotykamy się po to aby degustować piwo, a nie inne napoje, to jednak decydujemy się umieścić butelkę Kirsch Porter w okolicach środka stawki, a nie na końcu jak zwykle w przypadku tego typu mikstur.

Mityczny kozioł

Laško Zlatorog Laško Zlatorog, czyli drugie piwo z chorwackiej paczki. Stara słoweńska legenda spisana po raz pierwszy przez Karla Deschmanna w dziewiętnastym wieku, opowiada o biednym myśliwym, który próbuje odzyskać serce dziewczyny skradzione przez bogatego kupca. Postanawia więc wyruszyć po skarb ukryty w górach. Kluczem do jego odnalezienia mają być złote rogi białego kozła, który jak to w legendach bywa, niekoniecznie chciał się z nimi rozstać. Finał jest taki, że postrzelone przez myśliwego zwierzę, zjada magiczne kwiatki, odzyskuje siły i strąca myśliwego w przepaść. Ten ostatni, jak możecie się domyśleć, całej przygody nie przeżył, a jego ciało poniosła rzeka Soča. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi, czym kierowali się w browarze Laško, nadając swojemu piwu nazwę po tym zwierzaku. Czekamy na polską odpowiedź w postaci piwa o nazwie „Smok Wawelski”, „Waligóra i Wyrwidąb” bądź „Wanda, co Niemca nie chciała”. A tak na poważnie, czymś trzeba było zająć miejsce poświęcone temu bardzo przeciętnemu piwu. Ot smakujący bliźniaczo podobnie jak polskie koncerniaki, pozbawiony piany, dość goryczkowy lager. Jest to chyba najpopularniejsze słoweńskie piwo, bardzo popularne również w Chorwacji, skąd trafiło specjalnie na nasze spotkanie, za co z tego miejsca dziękujemy Lechowi. Idę o zakład, że gdybyśmy mieli okazję pić je w upalne dni, podziwiając chorwackie widoki, to nasze zdanie o tym piwie byłoby diametralnie inne. Jednak w takim zestawieniu, w chłodny listopadowy wieczór, musiało zawędrować w dolne partie tabeli.

Chorwacja po raz drugi

Pan Zlatni PAN Zlatni, czyli treściwość przede wszystkim. Jako że jasne lagery towarzyszą nam praktycznie od samego początku dorosłego życia i długie lata,  jak większość polskich konsumentów z naszego pokolenia, nie sięgaliśmy po nic innego, niełatwo temu gatunkowi się przebić na naszych spotkaniach i zaspokoić naszą ciekawość oraz zachwycić nasze, wybudzone nie tak dawno z letargu, kubki smakowe. Mimo że jest to najczęściej pojawiający się gatunek na naszych spotkaniach, zdecydowanie dominujący w większości polskich sklepów, to dotychczas udało mu się zająć tylko cztery z trzydziestu sześciu możliwych miejsc na podium. PAN Zlatni nie dołączy do tego elitarnego grona, ale zajmując miejsce w połowie tabeli, zdobędzie nasze uznanie i pozostanie w naszej pamięci, jako piwo godne polecenia. Posiada bowiem kilka cech, które jeżeli spotkają się w jednym miejscu to wróżą udane piwo. Pierwszą z nich jest gęsta i trwała piana, która wbrew pozorom nie odgrywa tylko roli estetycznej, ale świadczy również o treściwości piwa. Jest to druga ważna cecha, którą PAN Zlatni posiada, wpływająca na pełne doznania smakowe i brak odczucia wodnistości. Całość podkreśla intensywna, złota barwa przyciągająca wzrok. Życzymy sobie jak najwięcej lagerów tej klasy na polskim rynku, który niestety wciąż jest zdominowany przez dużo gorszych przedstawicieli tego gatunku.

Po czeskiej, czas na niemiecką pszenicę

Schwaben Bräu Das Weizen Schwaben Bräu Das Weizen, czyli piwo pszeniczne z Stuttgartu. Po tym piwie spodziewaliśmy się sporo. Po pierwsze to piwo pszeniczne, po drugie z Niemiec, po trzecie kosztowało całkiem sporo. Na dzień dobry zaskakuje nas bardzo obfita piana. Następnie atakuje nas owocowy zapach. Barwa mętna, dość typowa dla tego gatunku. Póki co zapowiada się dobrze. Niestety w smaku piwo jest jakieś takie mało wyraziste, czegoś wyraźnie nam tutaj brakuje. Jak na weizena to piwo oceniamy jako słabe. Niezbyt treściwe, niezbyt bogate w smaku, bez jakiegoś przewodniego aromatu. Naprawdę dość długo zastanawiamy się gdzie postawić butelkę po piwie z browaru Schwaben Bräu. Z jednej strony piwo z Stuttgartu nas dość mocno zawiodło, ale z drugiej strony, na tle pozostałych piw, nie wypadło wcale najgorzej. Po długich naradach decydujemy się umieścić je w drugiej połowie rankingu. Czujemy się nieco zszokowani faktem, że próbowany wcześniej Primator Weizen z Czech, które przecież nie słyną z piw pszenicznych, tak mocno wyprzedził niemieckie piwo. No cóż, może to tylko wyjątek potwierdzający regułę, a może jakaś głębsza zmiana trendu…

Posłał kozioł koziołeczka…

Gessner Dunkler Bock Gessner Dunkler Bock, czyli tym razem tylko dwa rogi. Na poprzednim spotkaniu mieliśmy przyjemność degustować bliźniacze piwo z tego samego browaru, z tym, że w wersji podwójnej. Tam na etykiecie mieliśmy dwa kozły, tutaj został tylko jeden, stąd skojarzenie ze znanym wierszem Jana Brzechwy wykorzystanym w tytule. Tym razem w naszych kuflach wylądował klasyczny koźlak, słabszy od swojego poprzednika, za to o zdecydowanie ciemniejszej barwie, co można było wywnioskować już z nazwy trunku. Brak piany na poprzednim przedstawicielu browaru Privatbrauerei Gessner spowodował, że tym razem nie byliśmy aż tak rozczarowani, tym bardziej, że w tym wypadku, może i niezbyt obfita piana, była zdecydowanie trwalsza. W smaku piwo jest bardzo delikatne i zdecydowanie mniej słodkie od poprzednika z dwunastego spotkania. Fenomenem tego piwa jest fakt, że z każdym kolejnym łykiem wydaje się coraz lepsze, co nieczęsto nam się zdarza i szczerze żałowaliśmy, że na każdego z nas przypadła tylko jedna trzecia butelki. Do tej pozycji z pewnością chętnie powrócimy mimo dość wygórowanej ceny. Po piątej lokacie Gessner Heller Doppel-Bock przyszła pora na medal dla produktu z browaru z Sonnebergu.

Klamra

Butautų Šviesus Alus Butautų Šviesus Alus, czyli kończymy trzynaste spotkanie. Zupełnie przypadkiem piwem kończącym nasze trzynaste, tak długo wyczekiwane spotkanie, okazała się jasna wersja piwa, które to spotkanie otworzyło. Piwo jak najbardziej poprawne, ale ustępujące Butautų Tamsus Alus pod wieloma względami. Cechą wspólną obu pozycji jest absolutny brak piany, co jest dość istotnym mankamentem w naszych oczach. Podobnie jak jego litewski brat, Butautų Šviesus Alus jest mętne, niefiltrowane oraz niepasteryzowane. Smak pozbawiony goryczki i aromatu chmielu jest mocno słodowy, o owocowych posmakach. Na dłuższą metę piwo jednak okazuje się bardzo męczące i z każdym łykiem jego lokata w końcowym rankingu spadała. Nie jestem pewny, czy byłbym w stanie ze smakiem wypić całą butelkę tego trunku. Jest tu bowiem w smaku coś, co nie do końca potrafiliśmy nazwać, a co działało na nas lekko odpychająco. A może to dlatego, że była to już czternasta butelka, którą opróżnialiśmy tego wieczoru? Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że Butautų Šviesus Alus stanie na szóstej lokacie, stając zaraz za swoim ciemnym odpowiednikiem, ale do tej pory, mimo dużej ilości słabych piw na trzynastym spotkaniu, mam wątpliwości czy ta pozycja nie jest krzywdząca dla przynajmniej jednego czy dwóch piw, które zajęły niższe miejsca.

Ranking Spotkania 13 (11.2013)

1
Primator Weizenbier
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Weizen Hell
Primator Weizenbier
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
2,50 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
9 Stars (9 / 10)
10 Stars (10 / 10)
9.5 Stars (9.5 / 10)
2
Fuller's Honey Dew
Kraj:
Wielka Brytania
Gatunek:
Aroma
Fuller's Honey Dew
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
9,49 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8.5 Stars (8.5 / 10)
3.5 Stars (3.5 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
3
Gessner Dunkler Bock
Kraj:
Niemcy
Gatunek:
Bock
Gessner Dunkler Bock
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,8%
Cena/0,5l:
7,49 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
8 Stars (8 / 10)
5.5 Stars (5.5 / 10)
7 Stars (7 / 10)
4
Pivrncovo Pivo
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Pivrncovo Pivo
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,0%
Cena/0,5l:
2,50 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7.5 Stars (7.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
5
Butautų Tamsus Alus
Kraj:
Litwa
Gatunek:
Dark Lager
Butautų Tamsus Alus
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,5%
Cena/0,5l:
6,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7.5 Stars (7.5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
7 Stars (7 / 10)
6
Butautų Šviesus Alus
Kraj:
Litwa
Gatunek:
Pale Lager
Butautų Šviesus Alus
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,1%
Cena/0,5l:
6,89 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
7 Stars (7 / 10)
6 Stars (6 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
7
Kirsch Porter
Kraj:
Niemcy
Gatunek:
Schwarzbier
Kirsch Porter
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,2%
Cena/0,5l:
6,89 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6.5 Stars (6.5 / 10)
6 Stars (6 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
8
Pan Zlatni
Kraj:
Chorwacja
Gatunek:
Pale Lager
Pan Zlatni
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
5,10 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
6 Stars (6 / 10)
8 Stars (8 / 10)
7 Stars (7 / 10)
9
Lwówek Belg
Kraj:
Polska
Gatunek:
Pale Ale
Lwówek Belg
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,2%
Cena/0,5l:
4,75 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5.5 Stars (5.5 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
10
Schwaben Bräu Das Weizen
Kraj:
Niemcy
Gatunek:
Weizen Hell
Schwaben Bräu Das Weizen
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,0%
Cena/0,5l:
8,99 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5 Stars (5 / 10)
4 Stars (4 / 10)
4.5 Stars (4.5 / 10)
11
Laško Zlatorog
Kraj:
Słowenia
Gatunek:
Pale Lager
Laško Zlatorog
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,8%
Cena/0,5l:
4,40 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
5 Stars (5 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
12
Olívětinský Opat Svetlý Ležák
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Olívětinský Opat Svetlý Ležák
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
4,8%
Cena/0,5l:
2,50 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4.5 Stars (4.5 / 10)
10 Stars (10 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
13
Svijanský Baron
Kraj:
Czechy
Gatunek:
Pale Lager
Svijanský Baron
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
6,5%
Cena/0,5l:
2,50 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
4 Stars (4 / 10)
10 Stars (10 / 10)
6.5 Stars (6.5 / 10)
14
Karlovačko
Kraj:
Chorwacja
Gatunek:
Pale Lager
Karlovačko
Pojemność:
0,5 l
Alkohol:
5,4%
Cena/0,5l:
4,30 zł
Jakość:
Cena:
Jakość/Cena:
3.5 Stars (3.5 / 10)
8.5 Stars (8.5 / 10)
5.5 Stars (5.5 / 10)