Kategoria : Słowenia

Mityczny kozioł

Laško Zlatorog Laško Zlatorog, czyli drugie piwo z chorwackiej paczki. Stara słoweńska legenda spisana po raz pierwszy przez Karla Deschmanna w dziewiętnastym wieku, opowiada o biednym myśliwym, który próbuje odzyskać serce dziewczyny skradzione przez bogatego kupca. Postanawia więc wyruszyć po skarb ukryty w górach. Kluczem do jego odnalezienia mają być złote rogi białego kozła, który jak to w legendach bywa, niekoniecznie chciał się z nimi rozstać. Finał jest taki, że postrzelone przez myśliwego zwierzę, zjada magiczne kwiatki, odzyskuje siły i strąca myśliwego w przepaść. Ten ostatni, jak możecie się domyśleć, całej przygody nie przeżył, a jego ciało poniosła rzeka Soča. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi, czym kierowali się w browarze Laško, nadając swojemu piwu nazwę po tym zwierzaku. Czekamy na polską odpowiedź w postaci piwa o nazwie „Smok Wawelski”, „Waligóra i Wyrwidąb” bądź „Wanda, co Niemca nie chciała”. A tak na poważnie, czymś trzeba było zająć miejsce poświęcone temu bardzo przeciętnemu piwu. Ot smakujący bliźniaczo podobnie jak polskie koncerniaki, pozbawiony piany, dość goryczkowy lager. Jest to chyba najpopularniejsze słoweńskie piwo, bardzo popularne również w Chorwacji, skąd trafiło specjalnie na nasze spotkanie, za co z tego miejsca dziękujemy Lechowi. Idę o zakład, że gdybyśmy mieli okazję pić je w upalne dni, podziwiając chorwackie widoki, to nasze zdanie o tym piwie byłoby diametralnie inne. Jednak w takim zestawieniu, w chłodny listopadowy wieczór, musiało zawędrować w dolne partie tabeli.