Kategoria : Litwa

Wybiła 20:00 1/3

Opróżnienie trzech pierwszych butelek zajęło nam troszkę ponad godzinę po czym zdecydowaliśmy udać się na wschód…

Švyturys Baltas Švyturys Baltas, czyli litewskie podziemie. Piwo pszeniczne górnej fermentacji, robione ponoć na bazie wód podziemnych, zachwyciło nasze podniebienia bardzo nietypowym smakiem. Mimo, że nie wygrało pierwszego spotkania i tak odniosło wielki sukces zajmując zaszczytne pierwsze miejsce w kategorii jakość/cena. Jest to jedno z najtańszych piw pszenicznych dostępnych na rynku polskim dorównujące swoim smakiem dużo droższym konkurentom.

Ostatnia prosta 2/4

Utenos Porter Utenos Porter, czyli nie lubimy porterów. Jak już na wstępie zaznaczyliśmy, zastrzegamy sobie prawo do absolutnej subiektywności i tak też jest w przypadku piw tego gatunku. Nie potrafiliśmy dostrzec pozytywnych walorów smakowych tej pozycji. Bardzo mocno odczuwalny smak palonego słodu działał na nas raczej odpychająco, szczególnie, że była to już dwunasta pozycja tego spotkania. Do zalet należy kusząca, jasna jak na portery, brązowo-czerwona barwa.

Litewskie piwo z ryżem

Švyturys Nefiltruotas Raw Švyturys Nefiltruotas Raw, czyli piwo można sprzedawać też bez etykiety. Po raz pierwszy piwa z browaru Švyturys z litewskiej Kłajpedy próbowaliśmy na naszym pierwszym spotkaniu. Do tej pory wspominamy je dobrze, także chętnie sięgnęliśmy po Švyturys Nefiltruotas Raw. Już na pierwszy rzut oka piwo prezentuje się ciekawie, ponieważ nie ma już na butelce tradycyjnej etykiety tak jak kiedyś, a tylko aluminiowa krawatka. Nowy wizerunek piwa zdecydowanie przypadł nam do gustu. Patrząc na skład dostrzegamy w nim ciekawostkę – oprócz słodu jęczmiennego jest tutaj ryż. Po przelaniu do szklanki piany jest bardzo dużo, ale niestety dość szybko opada. Piwo jest zawiesiste, treściwe i stosunkowo bogate w smaku. Mamy tu przyjemną, lekką goryczkę i nieco aromatów cytrusowych. Jest to bardzo ciekawe i dobrze skomponowane piwo. Nie wiemy jaki wpływ na całość ma wspomniany wcześniej ryż, ale nam to piwo przypadło do gustu. Póki co litewski Nefiltruotas Raw ląduje na drugiej pozycji.

Wielki powrót JCC

Butautų Tamsus Alus Butautų Tamsus Alus, czyli koniec oczekiwania. Kończąc butelkę Tuborga w czerwcu 2011 roku, nawet nie przypuszczaliśmy, że na otworzenie kolejnej butelki piwa w ramach naszych spotkań będziemy musieli czekać aż dwa i pół roku. Wiele czynników, które nie będą tematem tego wpisu, złożyło się na to, że Butautų Tamsus Alus zawitał w naszych kuflach dopiero w listopadzie 2013 roku i wznowił ze strojoną siłą naszą działalność. Dzięki zachowanym notatkom, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, udało nam się opisać wszystkie zaległe piwa i tym właśnie wpisem rozpoczynamy relacje z naszych bieżących spotkań. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy na stronie będą już dostępne relacje z wszystkich piętnastu spotkań, jakie odbyły się do tej pory.  Z okazji zbliżającej się czwartej rocznicy naszego pierwszego wpisu, planujemy wprowadzić również pewne zmiany, w których odzwierciedlenie znajdą Wasze liczne i cenne uwagi. A teraz coś dla wszystkich, którym udało się przebrnąć przez ten wstęp i nie mogą się już doczekać opisu Butautų Tamsus Alus. Trzeba przyznać, że była to pozycja godna tak wielkiego wydarzenia, jakim był powrót naszych spotkań. Mimo że to ciemne, herbaciane, mętne, niefiltrowane oraz niepasteryzowane piwo nie znalazło się wśród medalistów trzynastego spotkania, to wypiliśmy je z wielkim smakiem. Słodki, karmelowy zapach unoszący się nad naszymi kuflami, był tak zachęcający, że pospiesznie podnosząc kufle prawie nie zauważyliśmy piany. A może to jednak dlatego, że ten litewski specjał jej nie posiadał? Szybko jednak zapomnieliśmy o tym mankamencie za sprawą, trzymającego bardzo dobry poziom, delikatnego, karmelowego, mocno słodowego smaku, a także za sprawą, odwracającej naszą uwagę, dopracowanej w każdym calu, butelki, którą przez nasze skojarzenia określiliśmy mianem „korsarskiej”. Nasze ponowne narodziny rozpoczęły się bardzo obiecująco, a za chwilę miało być jeszcze lepiej. Jak się okazuje, trzynastka wcale nie musi być pechowa…

 

 

Klamra

Butautų Šviesus Alus Butautų Šviesus Alus, czyli kończymy trzynaste spotkanie. Zupełnie przypadkiem piwem kończącym nasze trzynaste, tak długo wyczekiwane spotkanie, okazała się jasna wersja piwa, które to spotkanie otworzyło. Piwo jak najbardziej poprawne, ale ustępujące Butautų Tamsus Alus pod wieloma względami. Cechą wspólną obu pozycji jest absolutny brak piany, co jest dość istotnym mankamentem w naszych oczach. Podobnie jak jego litewski brat, Butautų Šviesus Alus jest mętne, niefiltrowane oraz niepasteryzowane. Smak pozbawiony goryczki i aromatu chmielu jest mocno słodowy, o owocowych posmakach. Na dłuższą metę piwo jednak okazuje się bardzo męczące i z każdym łykiem jego lokata w końcowym rankingu spadała. Nie jestem pewny, czy byłbym w stanie ze smakiem wypić całą butelkę tego trunku. Jest tu bowiem w smaku coś, co nie do końca potrafiliśmy nazwać, a co działało na nas lekko odpychająco. A może to dlatego, że była to już czternasta butelka, którą opróżnialiśmy tego wieczoru? Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że Butautų Šviesus Alus stanie na szóstej lokacie, stając zaraz za swoim ciemnym odpowiednikiem, ale do tej pory, mimo dużej ilości słabych piw na trzynastym spotkaniu, mam wątpliwości czy ta pozycja nie jest krzywdząca dla przynajmniej jednego czy dwóch piw, które zajęły niższe miejsca.

Na koniec coś z Litwy

Magaryčių Alus Magaryčių Alus, czyli niezłe zakończenie wieczoru. Litewskie piwa ostatnimi czasy dość gęsto wysypały się zarówno w specjalistycznych sklepach jak i sieciowych supermarketach. A że my z piwami litewskimi mamy dość przyzwoite doświadczenia, to korzystamy z sytuacji i próbujemy. Tym razem padło na Magaryčių z browaru Kupiškio w półlitrowej butelce z patentowym zamknięciem. Według producenta piwo jest niepasteryzowane i niefiltrowane. Według etykiety w składzie sama klasyka: woda, słód jęczmienny, chmiel i drożdże, bez żadnych udziwnień w rodzaju kukurydzy, czy egzotycznych przypraw, aczkolwiek wydaje nam się, że jednak dodano tam czegoś nietypowego. Piana bardzo przyjemna, niestety bardzo szybko znika. W zapachu jak i w smaku dominuje słód, a chmielowych aromatów prawie brak. Barwa ciemna, bursztynowa, mętna. Sporo w piwie jest drożdżowego osadu, ale nam to jak zwykle zbytnio nie przeszkadza. Magaryčių to bardzo przyjemne, rześkie piwo trzymające przyzwoity poziom. Może nie wzbudza szczególnego zachwytu, ale z przyjemnością sięgniemy jeszcze kiedyś zarówno po to, jak i inne piwa z browaru z Kupiszek na Litwie. Dla mocno spragnionych piwo oprócz tradycyjnych butelek półlitrowych dostępne jest także w opakowaniach o objętości 1 i 2 litrów. My tymczasem naszą butelczynę umieszczamy w okolicach środka stawki.

 

Litewskim Magaryčių zakończyliśmy trochę przydługawe, acz stojące na niesamowicie wysokim poziomie czternaste spotkanie naszej grupy.  Już wkrótce opublikujemy ranking i ochoczo zabieramy się do relacji z spotkania numer piętnaście.

Litewski Švyturys w trzeciej odsłonie

Švyturys Baltijos Märzen Tamsusis Švyturys Baltijos Märzen Tamsusis, czyli powrót na Litwę. Piwa z browaru Švyturys po raz pierwszy próbowaliśmy na naszym pierwszym spotkaniu w 2009 roku. Kolejnego na spotkaniu numer 12 w 2011 roku. Co ciekawe, na obu tych spotkaniach piwa z Švyturysa zajmowały trzecie miejsce. Czy tak będzie i tym razem? Piwo dotarło do nas z Wilna za sprawą Pawła, który nie zapomniał o nas w czasie wycieczki na Litwę. Po nazwie piwa spodziewamy się czegoś w stylu Marcowego/Oktoberfest, także powinno być nieco ciemniej, nieco pełniej i nieco mocniej niż w przypadku tradycyjnego lagera. Czytaj dalej