Kategoria : Czechy

Między wschodem, a zachodem 3/3

Budweiser Budvar Světlý Ležák Budweiser Budvar Světlý Ležák, oryginalny tylko z Czech. Chodzi nam o Budweisera z Czeskich Budziejowic, którego absolutnie nie należy mylić z amerykańskim Budweiserem, zwanym często Bud’em, od Anheuser-Busch. Ze względu na skomplikowaną sytuację znaku towarowego Budweiser, w niektórych krajach piwo z Budziejowic sprzedawane jest po nazwą Czechvar. Budweiser obok Pilsner Urquell jest jednym z najpopularniejszych czeskich piw na świecie więc nie mogło go zabraknąć także u nas. Budweiser to typowa czeska dwunastka (w Czechach jest wyraźny podział na piwa o 10% i 12% zawartości ekstraktu). Goryczkowe piwo o bardzo przyjemnem smaku. Piana jest mocna i długo się utrzymuje. Zdecydowanie nadaje się do spożywania także w większych ilościach, za każdym razem świetnie orzeźwiając. Budweiser to czeska klasyka, co istotne w Polsce sprzedawane jest piwo importowane z Czech, a nie robione na licencji w nadwiślańskich browarach. Skutkuje to co prawda nieco wyższą ceną, ale za to bez utraty oryginalnych walorów i prawdziwego charakteru czeskiego piwa…

Jesień, jesień, jesień ach to ty 2/3

Starovar Premium Starovar Premium, czyli pilzner też może stanąć na podium. Jako że pilznery w naszej ocenie wypadają dość blado przy innych gatunkach piwa, a najwyżej oceniony do tej pory przedstawiciel tego rodzaju zajął 7 pozycję, bez wielkich emocji nalewaliśmy to czeskie piwo do kufli. Złocisty kolor nie był dla nas wielkim zaskoczeniem, natomiast na szczególne wyróżnienie zasługuje obfita, gęsta piana, dość długo utrzymująca się na powierzchni piwa. Smak, mimo wyczuwalnej typowej pilzeńskiej nuty, jest bardzo łagodny i być może to właśnie nas urzekło w tym piwie. Starovar przy okazji dosłownie znokautował wszystkich konkurentów w kategorii jakość/cena, będąc najtańszym piwem jakie piliśmy tego wieczoru.

To tu, to tam 3/3

Staropramen Premium Staropramen Premium, Czechy ciąg dalszy. Będąc jeszcze pod wrażeniem piwa Starovar rozpoczęliśmy degustację drugiej czeskiej pozycji tego spotkania.  Piwo to charakteryzuje się piękną bursztynową barwą i absolutnym brakiem piany. Jeżeli chodzi o zapach… no właśnie… jaki zapach? Gdzieś w tle można wyczuć chmiel i jakiś metaliczny akcent, ale trzeba mieć do tego bardzo dobrze rozwinięty węch. W smaku uderza bardzo intensywna goryczka, podkreślana dość dużym wysyceniem piwa. W ogólnej ocenie mamy do czynienia z piwem dość przeciętnym.

Włochy po raz pierwszy 1/3

Bernard Světly Ležák Bernard Světly Ležák, czeskie piwo poniżej oczekiwań. Z etykiety można się dowiedzieć, że podczas tradycyjnej rękodzielniczej produkcji, każdej fazie warzenia piwa poświęcona jest szczególna uwaga. Można też wyczytać, że piwo jest niepasteryzowane. No cóż, z tymi stwierdzeniami cieżko dyskutować nie wizytując browaru w czeskim Humpolcu, więc skupimy się na naszych wrażeniach. Piana obfita, ale dziurawa i szybko opada. Pod względem zapachu i smaku piwo nie wyróżnia się od innych czeskich piw, chmielowa goryczka nie pozwala zbytnio przebić się na powierzchnię innym elementom. Mały plus za stosunkowo atrakcyjną butelkę i etykietę, ale to dla nas to zdecydowanie za mało by dobrze ocenić piwo. To nie był dobry dzień na Bernarda.

Dołujemy… 1/3

Krušovice Černé Krušovice Černé, kolejne tmavé bez wyrazu. Ciemne, ale wyjątkowo lekkie piwo z Czech. Barwa ciemna, piana drobnoziarnista, utrzymuje się przez dluższą chwilę w szklance. W smaku mocno czuć palony słód, jest to zdecydowanie dominujący element. Piwo ma tylko 3,8% alkoholu co zdecydowanie odróżnia jest od ciemnych piw z Polski. Mały plus za dość ładną etykietę oraz szeroką dostępność w polskich sklepach i niską cenę. Jeśli ktoś ma ochotę na niedrogiego, lekkiego ciemniaczka to Krušovice wydają się dobrym kandydatem. Nas jednak nie zachwyciły.

Dołujemy… 3/3

Samson Budweiser Bier Premium Samson Budweiser Bier Premium, světlý ležák, który nas zawiódł. No cóż powiedzieć, więcej spodziewaliśmy sie po czeskim Samsonie. Przeciętne piwo, nie wyróżniające się niczym. Piana nikła i opada szybko, barwa jasna. Brak wyrazistego zapachu jak i smaku, lekka goryczka. Piliśmy wersję eksportową kupioną w Polsce. Trzeba mieć nadzieje, że w czeskiej hospodzie smakuje lepiej. Raczej odradzamy sięgania po to piwo.

Czeskie otwarcie ósmej edycji

Krušovice Imperial Krušovice Imperial, zimny lager na dobry początek. Ósme spotkanie rozpoczęliśmy od przyzwoitej czeskiej dvanástki. Imperial z Krušovic to typowy czeski světlý ležák. Jak przystało na ten gatunek piwa mamy tu chmielową goryczkę i przyzwoite wysycenie gazem. Piana pojawia się i dość szybko opada zostawiając jedynie cienki kożuszek. Piwo przyjemne w smaku, z cierpkim posmakiem. Ten 5% trunek w sam raz nada się do skutecznego ugaszenia pragnienia w ciepły dzień. Jeśli chodzi o opakowanie – to mamy tutaj dość typową dla czeskiego piwa klasy premium butelkę z srebrnymi i złotymi elementami. W ocenie brak nam nieco obiektywizmu, zimne pierwsze piwo prawie zawsze smakuje dobrze. Nie inaczej było i tym razem. To było naprawdę przyzwoite rozpoczęcie wieczoru.

Czechy po raz drugi

Velkopopovický Kozel Premium Velkopopovický Kozel Premium, solidny czeski lager. Jako piąte do oceny poszło kolejne piwo zza naszej południowo-zachodniej granicy. Sięgając po czeskie produkty przyzwyczailiśmy się do stabilnego poziomu i małej liczby niespodzianek. Tak było i tym razem. Piwo niby niczym szczególnym się nie wyróżnia: poprawna jasnobursztynowa barwa, gęsta ale szybko znikająca do zera piana, trochę za mała ilość gazu, wyczuwalna goryczka oraz niezbyt nachalnie przebijający się smak chmielu. To wszystko jednak wzięte razem daje nam na prawdę dobre piwo, po które sięgniemy chętniej niż po większość jego sąsiadów na sklepowej półce. Do zakupu przekonuje również przystępna cena adekwatna do jakości. Piwo to znalazło się dokładnie w połowie naszego rankingu i jestem przekonany, że podobnie byłoby przy dowolnym innym zestawie wieczoru. Fajerwerków nie było, ale przecież nie zawsze o to chodzi.

Do trzech razy sztuka

1795 Dark 1795 Dark, dobrze zbalansowany. Jako trzecie od końca, do oceny poszło trzecie z kolei piwo pochodzące z Czech. Z wszystkich ciemnych piw tego spotkania, to było zdecydowanie najjaśniejsze. Podniesione do światła bardziej przypominało barwą ciemnego bock’a niż przedstawiciela gatunku dark lager. Wrażenie to pogłębiał fakt dużej klarowności piwa. Piana mocna i w miarę trwała. W przeciwieństwie do opisanych wcześniej słodkich piw Magnus oraz Cornelius Baltic Porter, 1795 Dark ma idealnie wyważoną słodycz z paloną goryczką, co musiało przełożyć się na jego wyższą lokatę. Zauważalny, ale niezbyt mocny jest również smak słodowy. W piwie tym brakowało nam pełnej intensywności smaku, co sprawiało wrażenie lekkiej wodnistości, szczególnie po wypiciu kilku pierwszych łyków. Nie zmieniło to jednak naszej ogólnej dobrej oceny.  Po szóstym spotkaniu, kiedy to wszystkie trzy czeskie pozycje znalazły się w ostatniej czwórce rankingu, pozostał lekki niedosyt. Tym razem żadna z czeskich pozycji nie spadła poniżej połowy tabeli, a jedna z nich stanęła na podium, co zdecydowanie bardziej odzwierciedla poziom browarów naszych sąsiadów. Do oceny pozostało jeszcze dwóch reprezentantów Słowacji, ale to następnym razem.

Ciemna strona Zubra

Zubr Classic Zubr Classic Tmavé, lekka, choć ciemna odsłona Zubra. Pora na kolejne ciemne piwo rodem z Czech. Tym razem trafiło na Zubra z Přerova. Jest to piwo o dość ciemnej barwie przechodzącej w odcień dojrzałej wiśni. Piana na piwie pojawia się i szybko znika. Jeśli chodzi o smak to ciemny Zubr ma przyjemną, dość mocną goryczkę. Czuć palone aromaty, ale pomimo tego jest to dość lekkie piwo. Nie jest słodkie w smaku, choć z etykiety możemy wyczytać, że zawiera cukier. Pośród tradycyjnych składników takich jak woda, słód jęczmienny oraz chmiel znalazły się niestety także E954 (sacharyna), E150 (karmel) oraz E300 (kwas askorbinowy). Niby nic strasznego, ale jakoś nie jesteśmy do takiej listy przyzwyczajeni. Zawartość alkoholu to tylko 3,8%. Zubr Classic Tmavé jest dość typowym przykładem ciemnego czeskiego lagera. Ten gatunek piwa to nie jest może nasz numer jeden, ale stanowi ciekawe urozmaicenie. Śmiało polecamy wszystkim, którzy mają ochotę na lekkie, ciemne piwo.

Jedenaste spotkanie czas zacząć

Březňák Svetle Výčepní Březňák Svetle Výčepní, czyli szybkie otwarcie wieczoru. Na początek spotkania zwykle staramy się wybierać coś w miarę lekkiego, najczęściej jakiegoś jasnego lagera. Tym razem padło na Březňáka w wersji Svetle Výčepní o zawartości alkoholu 4.1% przywiezionego prosto z Czech. Pierwsze wrażenia to: piany brak, gazu brak i barwa jakaś taka w sumie nijaka. Ale po dłuższym namyśle musimy stwierdzić, że jeśli chodzi o smak to jest całkiem dobrze. Doceniamy dość mocną i przyjemną goryczkę. Březňák Svetle Výčepní to typowa czeska dziesiątka, czyli lekkie i dość łatwe w odbiorze jasne piwo. W związku z tym, że szklanki opróżniliśmy błyskawicznie, to chyba był to dobry wybór. Na coś cięższego przyjdzie jeszcze pora tego wieczoru.

Pikujemy

Bernard Černý Ležák Bernard Černý Ležák, „By czuć upadek, z wysoka spaść trzeba”. Po dwóch bardzo udanych pozycjach przyszła pora na reprezentanta Czech, przed którym stało bardzo ciężkie zadanie. Piana na piwie pojawiła się w bardzo małych ilościach tylko po to, aby po krótkiej chwili całkowicie zniknąć. Gazu w piwie również jak na lekarstwo. Barwa intensywnie czarna, nieprzepuszczająca światła. Jest to niestety kolejne piwo potwierdzające, że przy całym naszym szacunku do czeskiego browarnictwa, sięgając po piwa z tamtych rejonów raczej będziemy unikać ciemnych lagerów, które w naszej ocenie zdecydowanie nie są najmocniejszą stroną Czechów. Może trafiliśmy na felerną butelkę, ale smak najlepiej opisuje nasza interpretacja pojawienia się diabła na etykiecie piwa, który przyprawia o gęsią skórkę podobnie jak i samo piwo. Jak wiemy diabła można spotkać w piekle, w którym między sesjami smażenia delikwenta najwyraźniej poddaje się go również torturze spożywania Bernarda. Wizerunek diabła użyty na etykiecie dziwi nas tym bardziej, że zaraz obok znajduje się napis Vánoční edice, co oznacza edycję bożonarodzeniową. Z Bożym Narodzeniem chyba już jednak bardziej kojarzą nam się różowe słonie.

Piwo Roku?

Ostravar Premium Světlý Ležák Ostravar Premium Světlý Ležák, czyli sąsiad Bernarda. Do naszych kufli jako następny zawitał kolejny reprezentant Czech. Do zakupu miał zachęcić nas fakt, że piwo to zostało wybrane Piwem Czech 2003. Nie do końca wiemy przez kogo i z jakimi produktami był porównywany, ale doczytaliśmy, że chodzi jedynie o kategorię jasnych lagerów. Skąd nasza podejrzliwość co do tego wyróżnienia? Spieszę wyjaśnić. Pomijając słabą pianę znikającą w mgnieniu oka, mamy tutaj metaliczny smak i aromat, silną goryczkę, która mimo że nie powinna być wadą, to przy tak małej treściwości piwa i tak dużej wodnistości daje efekt „przechmielenia”. Poza chmielem Ostravar Premium nie ma nam praktycznie nic do zaoferowania. I do tego ten syrop maltozowy w składzie… dodatki cukrów fermentowalnych jesteśmy w stanie zrozumieć w piwach o odpowiedniej treściwości, ale w żadnym wypadku w piwach o tak niskiej zawartości ekstraktu. Jest wielka różnica między używaniem ich oprócz słodu, a używaniem ich zamiast słodu. Takie obniżanie kosztów produkcji musi negatywnie wpłynąć na efekt końcowy. Szkoda, że nie możemy spróbować tego, co ten browar miał do zaoferowania zanim stał się częścią browaru Staropramen, wchodzącego w skład grupy InBev. Ostravar będzie musiał niestety zająć miejsce obok swojego rodaka znajdującego się na samym dole rankingu.

Czarny Kozioł

Velkopopovický Kozel Černy Velkopopovický Kozel Černy, czyli dajemy kolejną szansę ciemnemu piwu z Czech. Do tej pory czeskie ciemne lagery wypadały u nas dość przeciętnie, ale nie poddajemy się i próbujemy kolejnego. Tym razem trafił do nas ciemny Kozel. Tak jak zwykle w tego rodzaju piwie mamy tu stosunkowo niewiele alkoholu – 3.8%. W składzie nic nas nie niepokoi: woda, zestaw słodów i chmiel. Tym razem żadnych buraków tutaj nie ma. Piwo wydaje nam się dość słabo nagazowane. W smaku czujemy karmelowy słód. Piwu niestety brakuje trochę wyrazistości. Jest bardzo spokojne, trochę za mało agresywne jak na nasze gusta. Ale biorąc pod uwagę, że piwo kosztuje jakieś dwanaście czeskich koron, czyli mniej niż dwa polskie złote, to możemy to wybaczyć. Lekkie, smaczne piwo, dla spokojnych ludzi. Na uwagę zasługuje bardzo sympatyczna etykieta z koziołkiem. W porównaniu do próbowanych przez nas wcześniej ciemnych lagerów z Czech Kozel Černy wypada dość przyzwoicie, a można chyba powiedzieć, że jest jednym z najlepszych. Na dobre miejsce w naszym rankingu to może być trochę za mało, ale i tak warto sięgnąć czasem po to piwo.

World’s Best Beer 2013

Primator Weizen Primator Weizenbier, czyli nasza pierwsza czeska pszenica. Czeskich piw na naszych spotkaniach nigdy nie brakowało, ale do tej pory były to jedynie jasne i ciemne lagery oraz pilznery. Nie bez emocji przystąpiliśmy zatem do oceny, pierwszego w naszych kuflach, pszenicznego piwa wyprodukowanego przez naszych południowych sąsiadów, będącego przy okazji naszym pierwszym zetknięciem z jakimkolwiek czeskim piwem górnej fermentacji. Zaskoczył nas fakt, że kończąc przelewanie zawartości butelki do kufli, nie odnaleźliśmy na dnie, jak to zwykle w piwach pszenicznych bywa, osadu drożdżowego, którego brak do tej pory spotkaliśmy jedynie wśród przedstawicieli stylu weizen kristallklar. Barwa tego piwa jest imponująca, bardzo intensywna, wpadająca wręcz w pomarańcz i oczywiście, jak przystało na pszeniczniaka, zdecydowanie mętna. Powierzchnia pokryła się obfitą pianą, która towarzyszyła nam do samego końca degustacji. W niezbyt intensywnym  zapachu wyczuliśmy głównie cytrusy, brak natomiast, tak oczywistych wydawałoby się, bananów i goździków. Nie brakowało ich natomiast w bardzo bogatym smaku, którego pełna harmonia zachwyciła nasze kubki smakowe. To, co zdecydowanie nas urzekło, to rzecz praktycznie niespotykana u przedstawicieli tego gatunku, czyli silnie zaznaczający swoją obecność chmiel. Wyczuwamy go zarówno w delikatnej goryczce jak i cudownym aromacie. Trzeba przyznać, że dawno nie piliśmy tak dobrego piwa i musiało to znaleźć odzwierciedlenie w końcowej klasyfikacji. Jako ciekawostkę nadmienię również, że Primator Weizenbier, czego nie wiedzieliśmy jeszcze w trakcie naszego spotkania, po zdobyciu wyróżnień w trzech kategoriach, został ogłoszony najlepszym piwem 2013 roku według World Beer Awards. Ciężko nam ocenić, czy rzeczywiście na to zasłużył, ale z pewnością nie mieliśmy takich obiekcji ustalając wyniki trzynastego spotkania.

Czas zejść na ziemię

Olívětinský Opat Svetlý Ležák Olívětinský Opat Svetlý Ležák. Po tak udanym otwarciu trzynastego spotkania wiedzieliśmy, że musi przyjść chwila otrząśnięcia z zachwytu. Okazało się, że stało się to już przy czwartej pozycji tego spotkania.  Piwo dość poprawne, ale posiadające wiele mankamentów, które w porównaniu z trzema poprzednimi pozycjami, musiały zaważyć na jego klasyfikacji w rankingu. Barwa przeciętnie poprawna dla tego stylu, piana gęsta, kremowa, utrzymująca się do końca degustacji. W związku z brakiem zapachu, musieliśmy poczekać na reakcję naszych kubków smakowych. Smak bardzo przeciętny i wodnisty, odbiegający zdecydowanie od poziomu, do jakiego przyzwyczaili nas Czesi. Gdzieś w tle można doszukać się słodowych posmaków, ale aromatu chmielu jak na lekarstwo. To wszystko zdominowane przez dość silną goryczkę, która tworzy smak zamiast go podkreślać i powoduje, że Olívětinský Opat Svetlý Ležák musiał znaleźć się w tym momencie spotkania na ostatniej lokacie. Jak się okaże, nie będzie to najgorsza pozycja, ale zdecydowanie odradzamy zakup tego trunku. Nawet w tej niskiej kategorii cenowej znajdzie się wielu konkurentów zasługujących bardziej na miejsce w naszym koszyku zakupowym.

Swojskie czeskie piwo

Pivrncovo Pivo Pivrncovo Pivo, czyli mamusia też o nas pamięta. Podobnie jak w przypadku piw z Chorwacji, cała czeska paczka na trzynastym spotkaniu to także prezent od rodziny. Pivrncovo Pivo na sam początek urzeka nas swojską etykietą ze stereotypowym czeskim piwoszem na pierwszym planie. Piana na piwie bardzo obfita i osiada bardzo powoli, zostawiając koliste ślady na ściankach szklanek. Barwa jasna i bardzo klarowna. Piwo wydaję się nieco zbyt nisko wysycone CO2, ale drobne bąbelki przyjemnie szczypią w język. Piwo z kategorii tych, które można pić z przyjemnością na hektolitry. Jak najbardziej doceniamy ten fakt, gdyż nie można ciągle pić piw z kategorii degustacyjnych. Pivrncovo z czeskiego browaru w Broumovie bardzo mocno przypadło nam do gustu. Szczególnie w porównaniu z innym piwem z tego samego browaru, którego próbowaliśmy nieco wcześniej tego wieczoru, czyli Olívětinský Opat Svetlý Ležák. Pomimo, że jest to tak zwana dziesiątka to Pivrncovo wędruje zaskakująco wysoko w naszym rankingu. Dość niespodziewanie czeskie piwa mają szansę zawojować ranking trzynastego spotkania.

Baron niepasteryzowany

Svijanský Baron Svijanský Baron, czyli piwo specjalnie wzmocnione. Przyszła pora na czwarte i ostatnie czeskie piwo tego wieczoru. Baron z browaru Svijany to mocny, jasny, niepasteryzowany lager. Niestety ta moc nie pochodzi tylko ze słodu, ale także z cukru. Co prawda nie jesteśmy strasznymi purystami jeśli chodzi o składniki, ale w tym przypadku to chyba właśnie cukier przyczynił się do słodkiego smaku piwa, który niezbyt przypadł nam do gustu. Jeżeli na siłę mamy doszukiwać się pozytywnych cech, to chyba zostaje nam tylko piana – bardzo obfita i stosunkowo trwała. Do plusów można także zaliczyć niewygórowaną cenę, co jest jednak dość typowe w przypadku piw z Republiki Czeskiej. Etykieta przyzwoita, ale niestety nie dostarcza zbyt wielu informacji na temat trunku, poza zawartością ekstraktu na poziomie 15% i alkoholu 6.5%. Do Svijanskiego Barona raczej nie wrócimy, ale pewnie skosztujemy jeszcze kiedyś innych piw z tego browaru. Póki co stawiamy je na miejscu drugim od końca. Nie da się nie zauważyć, że rozpiętość pozycji zajmowanych przez czeskie piwa w rankingu trzynastego spotkania jest wręcz zdumiewająca, od ścisłej czołówki po prawie sam koniec.

Primatorem otwieramy czternaste spotkanie

Primátor Ležák 11% Primátor Ležák 11%, liczymy na kontynuację dobrej passy piw z Czech. Po tym jak trzynaste spotkanie na pierwszym miejscu zakończył Primator Weizenbier duże nadzieje wiążemy  z innymi piwami z tego browaru. Zwłaszcza, że zrobiliśmy mały zapas na zakupach w Republice Czeskiej i będziemy się mieli czym delektować przez dłuższy czas. Na początek  decydujemy się na niezbyt mocnego lagera – czyli Primátor Ležák o zawartości ekstraktu 11%. Piana na piwie umiarkowana, ale przyjemna i dość długo się trzyma. Piwo jasne, klarowne, o złotej barwie. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest ono wręcz wzorcowe dla swego gatunku. Jak to zwykle bywa w przypadku czeskich piw, Primátor Ležák jest dość mocno nachmielony. Alkoholu mamy tu w sam raz – 4.7%. Przyjemna, niezbyt nachalna goryczka, wyjątkowo przypada nam do gustu. Jak na piwo otwierające nasze spotkanie Primátor Ležák wypada rewelacyjnie, póki co naturalnie ląduje na pierwszym miejscu. Jednakże patrząc na to co jeszcze przed nami tego wieczoru, to pomimo całej sympatii, raczej nie wróżymy mu pozostania na tym miejscu zbyt długo. Bez względu na to gdzie ostatecznie znajdzie się Primátor Ležák 11% w naszym rankingu, to szczerze polecamy to piwo.

Piwo smichowskie

Staropramen Nefiltrovaný Staropramen Nefiltrovaný, czyli efekt owczego pędu. Po dziesięciu spotkaniach jakie upłynęły od degustacji piwa Staropramen Premium, postanowiliśmy sprawdzić kolejny produkt z tego samego browaru, znajdującego się w Pradze. Wspominaliśmy już kiedyś o zabiegu marketingowym, polegającym na umieszczaniu haseł typu „niefiltrowane” bądź „niepasteryzowane” na etykietach. Żadne z nich nie oznacza przecież piwa „nieutrwalonego”. Można by to porównać z dylematem klienta chcącego kupić surowe mięso na tatar, wybierającego spośród mięs pieczonych z napisem „niegotowane”, a mięs gotowanych z napisem „niepieczone”. Browarom ciężko się oprzeć pokusie trafienia do klienta w ten sposób, my jednak pozostajemy nieczuli na te zabiegi, czego i Wam życzymy. Jeżeli już jesteśmy przy zabiegach marketingowych, Staropramen jako jeden z nielicznych czeskich browarów zamyka swoje piwa w zielonych butelkach, które dużo gorzej chronią przed światłem, tak bardzo szkodliwym dla tego trunku, a które, jak pokazują statystyki, są chętniej wybierane przez klientów. Wracając do naszego piwa trzeba przyznać, że pianę ma bardzo obfitą, grubą, trwałą i trzymającą się do końca degustacji, za co dostaje na początek dużego plusa. Barwa jest słomkowa i oczywiście mętna z racji tego, że jest to piwo niefiltrowane. Ciekawostką z etykiety jest udział w składzie słodu pszenicznego. Producent pozwolił sobie również na spore poczucie humoru, instruując nas na odwrocie butelki, że trzeba nią pod koniec nalewania dobrze zakręcić. Tym razem musimy przyznać, że daliśmy się nabrać na kolejny z wybiegów producenta i nieźle się przy tym kręceniu napociliśmy tylko po to, żeby odkryć, że na dnie nie ma żadnego osadu. Z wynikiem 1:1 przechodzimy zatem do decydującego starcia i podnosimy kufle do ust. Smak piwa Staropramen Nefiltrovaný jest przyjemny, słodowy z silnie zaznaczoną goryczką chmielową. Po kilku łykach wyczuwamy również lekką kwaskowość. Wysycenie gazem jest umiarkowane i delikatnie szczypie w język. W ogólnej ocenie piwo wypada dość przyzwoicie i swój występ przed naszym gronem zakończy w środku tabeli rankingowej. Przez bardzo krótką chwilę nacieszy się nawet pierwszą lokatą, którą już za kilka minut straci na rzecz zwycięzcy czternastego spotkania.