Kategoria : Weizen Mix

Przerwa na oranżadę

Schöfferhofer  Grapefruit Schofferhofer Grapefruit, czyli pszenica z cytrusem. Kolejna pozycja sprawiła nam lekki problem, ponieważ jak zawsze przy tego typu napojach, mieliśmy wątpliwości czy w ogóle możemy oceniać go kategoriami piwa. Powodem tego jest fakt, że mamy do czynienia z piwem pszenicznym zmieszanym w proporcji 1:1 z sokiem grejpfrutowym, którego smak zdecydowanie dominuje nad smakiem piwa. Tym razem jednak zdecydowaliśmy się włączyć go do konkurencji, nie skazując go tym samym na zajęcie ostatniego miejsca w tabeli. Powody tej decyzji były dwa: po pierwsze uwielbiamy piwa pszeniczne, po drugie Schofferhofer grejpfrut jest naprawdę smaczny. Nie będę tym razem rozpisywał się o barwie, pianie czy też goryczce, której swoją drogą nie zauważyliśmy. Dużym plusem jest to, że w przeciwieństwie do większości radlerów zalegających na sklepowych półkach, Schofferhofer grejpfrut nie sprawia, że czujemy się jakbyśmy pili z Dmitrijem Iwanowiczem Mendelejewem. Był to bardzo miły przerywnik, który polecilibyśmy przede wszystkim osobom, które lubią złamać smak piwa sokiem, bądź jako lepszą alternatywę dla lekko wzmocnionych, owocowych napojów gazowanych.

Pszenica z truskawką

Oettinger Wiezen & Erdbeere Oettinger Wiezen & Erdbeere, czyli przepłukujemy kubki smakowe. Po krótkiej dyskusji zdecydowaliśmy się złamać nasze postanowienie i po raz kolejny na naszym spotkaniu znalazła się mieszanka soku z piwem. Przypomnę, że mieliśmy już zarówno piwo jęczmienne jak i pszeniczne z sokiem grejpfrutowym. Stwierdziliśmy wówczas, że nie może zabraknąć takich wynalazków wśród naszych piwnych doświadczeń, ale również doszliśmy do wniosku, że po jednym przedstawicielu gatunków radler oraz weizen mix wystarczy. Akurat był upalny czerwiec i truskawki spoglądały na nas z każdego sklepu oraz straganu. Pochłaniając je kilogramami daliśmy się skusić również na truskawkę „utopioną” w naszym ulubionym trunku. Cóż możemy powiedzieć o tym połączeniu. Jako że truskawka zbytnio się nie pieni, to wybaczamy brak piany w naszych kuflach. Jako że było bardzo smaczne, to wybaczamy, że nie smakowało piwem.  Przy letniej pogodzie ucieszył nas również fakt, że ma tylko 2,5% alkoholu, bowiem dzięki temu można pić go w sporych ilościach. Mieliśmy przekonanie, że gdziekolwiek Oettinger Wiezen & Erdbeere nie stanie w rankingu, to pozycja ta będzie niesprawiedliwa. Sprawdzoną na poprzednich spotkaniach metodą, pozwoliliśmy mu pokonać jedynie tych rywali, których kiepski smak nie skłoni nas do ich zakupu w przyszłości. Po tak lekkiej i szybko zakończonej degustacji, naszła nas ochota na coś cięższego i ciemniejszego…