Perła Export, czyli polska klasa średnia. My tymczasem wróciliśmy do ojczyzny sprawdzić co działo się pod naszą nieobecność. Dziewiąta już pozycja naszego spotkania okazała się po prostu przeciętna. Cóż można powiedzieć na temat Perły: złoty kolor, mało bąbelków, znikająca w oczach piana i niczym nie wyróżniający się smak. Nie bądźmy jednak zbyt surowi, gdyż było to jednocześnie najtańsze piwo jakie kosztowaliśmy tego wieczoru i z pewnością warte swojej ceny. Dobra pozycja na upalne dni spędzone przy grillu, szczególnie dla osób znudzonych smakiem najpopularniejszych polskich piw dostępnych w każdym sklepie.
-
0 komentarzy -
Minęło kilka tygodni i postanowiliśmy spotkać się po raz drugi w celu wzbogacenia naszych doświadczeń związanych z piwem. Po ostatnim razie doszliśmy do wniosku, że w celu zachowania szans na lepszą ocenę poszczególnych pozycji (szczególnie pod koniec spotkania), należy zmniejszyć ilość piwa przypadającą na każdego z członków, a także zmniejszyć ilość piw ciemnych w stosunku do piw jasnych (co też miało pozytywnie wpłynąć na nasze samopoczucie po spotkaniu). Kolejną olbrzymią zmianą było uczestnictwo trzeciej osoby, naszego serdecznego kolegi, który uczestniczył również w dwóch następnych spotkaniach i którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiamy. Przejdźmy zatem do rzeczy.
Brackie, perełka z Cieszyna. Nasze drugie spotkanie rozpoczęliśmy produktem Brackiego Browaru Zamkowego w Cieszynie. W tym miejscu chiałbym zaznaczyć, że na tym spotkaniu znalazło się zestawienie bardzo dobrych piw, co tłumaczy dość niską lokatę tej pozycji w końcowym rankingu. Brackie jest bardzo dobrym piwem, o mocnym chmielowym smaku, jednym z nielicznych piw Grupy Żywiec wytwarzanych nadal metodą tradycyjną. Niestety Brackie bardzo ciężko zdobyć poza rejonami województwa śląskiego. -
Święta, święta i po świętach… a my po chwilowej nieobecności kończymy relację z drugiego spotkania.
Tucher Pilsener, czyli niemiecki skład rezerwowy. Kolejne piwo, które w innym zestawieniu mogło by wylądować na zdecydowanie wyższej pozycji. Jedynym zastrzeżeniem z naszej strony, nie licząc dość wysokiej ceny, jest brak jakiejkolwiek piany (znika praktycznie zaraz po nalaniu). Polecamy wszystkim tym, których nie odstrasza intensywna chmielowa goryczka, będąca bardzo charakterystyczną cechą Tucher’a. W porównaniu z innymi niemieckimi piwami pozostaje jednak lekko w tyle. -
Wieselburger Stammbräu, czyli austriacka siódemka. Podobnie jak na pierwszym spotkaniu w naszej lodówce znalazł się jeden reprezentant Austrii i ponownie zdobył siódmą pozycję. Piwo przeciętne, ale pod każdym względem poprawne. Przyjemna barwa, łagodny chmielowy smak, niezbyt intensywny lecz przyjemny zapach. Mylące jest z pewnością opakowanie z tradycyjnym zamknięciem i stylizowaną etykietą, nieadekwatne do masowego charakteru tego trunku. Cena stanowczo zbyt wysoka.I tak oto chwilę po trzeciej w nocy, po sześciu godzinach i piętnastu butelkach, zakończyliśmy drugie spotkanie. Kolejne odbyło się niespełna miesiąc później, ale o tym następnym razem, natomiast ranking już jutro!
-
Goolman Gold, czyli Perła De Lux Edition. Piwo jasne z browaru Perła z Lublina. Na sam początek piwo wyróżnia charakterystyczna butelka z białego szkła o pojemności 330 ml. Złota barwa, mocna piana, sporo bąbelków. Piwo charakteryzuje się stosunkowo łagodnym smakiem, w szczególności jak na swoją 6 procentową zawartość alkoholu. Goolman Gold bardzo pozytywnie wypada w kategorii polskich pilsnerów i warto do niego wrócić ponownie. -
Šariš Premium, czyli kolejny nieudany występ Słowacji. Był to jeden z dwóch pilznerów jakie znalazły się w czwartym zestawieniu i z pewnością o jeden za dużo. O tym piwie nie będę się rozpisywał, gdyż szkoda mi czasu zarówno swojego jak i waszego. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy, by ujrzeć tak upragnione dno szklanki i przejść do następnych pozycji… ale o tym następnym razem.
