Kategoria : Oktoberfestbier

16 kilometrów do raju

Murauer Marzen Murauer Märzen, czyli piwo niekoniecznie marcowe. Jakiś czas temu miałem przyjemność wraz z najbliższymi mi osobami spędzić urlop w Austrii, w przepięknej, górskiej miejscowości Stadl an der Mur. Jak zapewne się domyślacie, nie mogłem nie skorzystać z okazji, aby zbadać osiągnięcia austriackich piwowarów. Tak się akurat złożyło, że 16 km dalej znajdował się browar w miejscowości Murau. Nie będę dzielił się tutaj wrażeniami ze zwiedzania samego browaru oraz degustacji piwa „prosto ze źródła”, ale jeżeli kiedykolwiek będziecie w okolicy to koniecznie musicie tam zajrzeć. Pierwszą z czterech pozycji, które przywędrowały na dziewiąte spotkanie z wycieczki do Austrii był Muaruer Märzen, produkt wspomnianego wyżej browaru. Piwo to charakteryzuje się bardzo jasną barwą, obfitą, średnioziarnistą i trwałą pianą oraz idealnym wysyceniem gazem. Smak jest intensywnie słodowy z zauważalnym, ale niedominującym chmielem. Piwo bardzo nam posmakowało i w ostatecznej klasyfikacji otarło się o podium. Jedynym zastrzeżeniem może być fakt, że nazwa „marcowe” sugerowałaby mocniejsze piwo o bardziej intensywnych zarówno kolorze jak i smaku.

Złote marcowe

St. Georgen Bräu Gold Märzen St. Georgen Bräu Gold Märzen, czyli smaki Oktoberfestu w środku kalendarzowej zimy. Po polskich piwach w stylu belgijskim oraz solidnej porcji IPA przyszła pora żeby spróbować jeszcze czegoś typowego dla Niemiec, czyli piwa marcowego. Gold Märzen z browaru St. Georgen Bräu w bawarskim Buttenheim to bardzo solidne piwo. Alkoholu mamy tu w sam raz, czyli 5.6%. W zapachu dominuje aromat słodowy. Piana na piwie jest niestety dość uboga i nie utrzymuje się zbyt długo. Barwa jest ciemno złota i dość klarowna. Nagazowanie w naszym przypadku niestety bardzo skromne, co jednak nie szkodzi zbytnio w ogólnej ocenie tego piwa. Jeśli chodzi o smak, to niestety coś tu się nie do końca zgadza. Pomimo, że chmielu zbytnio tu nie wyczujemy, to jest jednak bardzo przyjemna goryczka. Ale niestety jest jeszcze coś, czego nie umiemy nazwać. Piwo pozostawia niezbyt przyjemny posmak. Pomijając tą jedną niedoskonałość, musimy jednak stwierdzić, że Gold Märzen jest bardzo dobrym, treściwym piwem, którego warto było spróbować. W niesamowicie mocnym rankingu tego spotkania ląduje co prawda dopiero w okolicach środka stawki, ale z pewnością z przyjemnością sięgniemy po nie jeszcze kiedyś w przyszłości.

Rzemieślniczy Żywiec

Krajcar Piwo Marcowe Krajcar Piwo Marcowe, czyli przyjemna niespodzianka z Żywca. Flagowe piwo Grupy Żywiec należącej do koncernu Heineken znają wszyscy i to od bardzo dawna, zarówno w kraju jak i zagranicą. Ale Żywiecki Browar Rzemieślniczy Krajcar, który powstał tuż pod nosem piwnego giganta 2 maja 2012, zna już mało kto. My też nie znaliśmy, ale dzięki uprzejmości Pawła, który sprezentował nam kilka butelek piwa z tego browaru mieliśmy okazję poznać go nieco bliżej. Na pierwszy ogień poszło Piwo Marcowe. Już przy otwarciu mała niespodzianka, piana dosłownie wystrzeliła z butelki zaraz po jej odkapslowaniu. Na szczęście zdecydowaną większość zawartości udało się uratować. Jak się można było spodziewać po zachowaniu piwa przy jego otwieraniu, jest ono bardzo mocno nagazowane. Co jednak przyjemniejsze, to, to że drobne bąbelki COulatniają się bardzo powoli, dzięki czemu piwo przyjemnie szczypie w język aż do samego końca. Piwo ma bursztynową barwę i jest stosunkowo mętne, ma też dość sporo osadu. Gruboziarnista piana jest stosunkowo obfita i długo się utrzymuje. W smaku piwo jest bardzo treściwe i delikatnie słodkawe, z dominującymi aromatami słodowymi. Dokładny skład nie jest podany na etykiecie, ale nie ma tu chyba nic poza naturalnymi składnikami. Jeśli chodzi o opakowanie, to mamy tu sympatycznego bączka, z prostą etykietą z logo browaru, bez zbędnych udziwnień. Krajcar Marcowe bardzo przypadło nam do gustu, jest to piwo zdecydowanie wyróżniające się na tle innych. Jednogłośnie stawiamy je na pierwszym miejscu i dość ochoczo spoglądamy na kolejne dwa piwa z tego browaru, których degustacje także zaplanowaliśmy na piętnaste spotkanie.

Litewski Švyturys w trzeciej odsłonie

Švyturys Baltijos Märzen Tamsusis Švyturys Baltijos Märzen Tamsusis, czyli powrót na Litwę. Piwa z browaru Švyturys po raz pierwszy próbowaliśmy na naszym pierwszym spotkaniu w 2009 roku. Kolejnego na spotkaniu numer 12 w 2011 roku. Co ciekawe, na obu tych spotkaniach piwa z Švyturysa zajmowały trzecie miejsce. Czy tak będzie i tym razem? Piwo dotarło do nas z Wilna za sprawą Pawła, który nie zapomniał o nas w czasie wycieczki na Litwę. Po nazwie piwa spodziewamy się czegoś w stylu Marcowego/Oktoberfest, także powinno być nieco ciemniej, nieco pełniej i nieco mocniej niż w przypadku tradycyjnego lagera. Czytaj dalej

Pora na regularność

Locher Karbacher Köhler-Bier Locher Karbacher Köhler-Bier, czyli coś bardziej treściwego. Po serii stosunkowo lekkich piw, pora na coś bardziej treściwego. Może nie pod względem zawartości alkoholu, bo dalej jesteśmy na poziomie 5%, ale zdecydowanie spodziewamy się czegoś pełniejszego w smaku. Piwo Karbacher Köhler-Bier warzone jest przez Brauerei Locher AG od 2008 roku i nawiązuje do piwa warzonego wcześniej w innym browarze przez niejakiego pana Karbachera. Piwo zapakowane jest pół litrową butelkę z zamknięciem patentowym z prostą, acz bardzo ładną etykietą. Piwo ma barwę bursztynową i jest w pełni klarowne. Wysycenie dość wysokie, ale piana i tak jest bardzo słaba i momentalnie zanika. Czytaj dalej