Kategoria : India Pale Ale

Grand Champion Birofilia 2013

Brackie Imperial IPA Brackie Imperial IPA, czyli kto to właściwie jest Czesław Dziełak? Tego piwa właściwie nie trzeba nikomu przedstawiać, przynajmniej nikomu, kto śledzi najważniejsze piwne wydarzenia w naszym kraju. W roku 2013 po raz 11 odbył się Konkurs Piw Domowych na Festiwalu Birofilia w Żywcu. Spośród 432 piw, które wzięły udział w tym konkursie, najlepszym okazało się piwo górnej fermentacji w stylu Imperial India Pale Ale, stworzone przez Czesława Dziełaka, dla którego nie jest to pierwszy wygrany konkurs, ale z pewnością pierwszy, który spowodował, że jego nazwisko stało się tak rozpoznawalne wśród miłośników piwa. Po raz piąty z rzędu nagrodą główną w tym konkursie była możliwość uwarzenia swojego piwa w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie, w specjalnej limitowanej serii. Owocem tego wysiłku jest właśnie Brackie Imperial IPA, które okazało się przy okazji najlepszym piwem, jakie przyszło nam degustować tego wieczoru. Zacznijmy od nieziemskiego, bogatego, słodkiego zapachu, w którym wyczuwalne są owocowe, cytrusowe nuty i który został zupełnie zdominowany przez aromaty chmielowe. Piana unosząca się na powierzchni jest bardzo obfita i trwała. Piwo jest lekko mętne, o barwie głębokiej, wpadającej w pomarańcz. Przejdźmy teraz do smaku, którego bogactwo ciężko opisać. Tutaj ilość chmielu nas wręcz powaliła i to zarówno mocno wyczuwalną goryczką, jak i niesamowitym aromatem. Złożyło się na to użycie aż siedmiu różnych odmian chmielu, wykorzystanych kilkukrotnie w trakcie warzenia, a także do chmielenia na zimno. Mimo że chmiel absolutnie zdominował jakiekolwiek słodowe posmaki, to z pewnością nie bez znaczenia dla całości ma wykorzystanie aż czterech różnych słodów. Piwo jest niezbyt intensywnie nagazowane i delikatnie szczypie w język. To, co trzeba również podkreślić to fakt, że przy mocy 8,5% zupełnie nie wyczuliśmy smaku alkoholu. Nie jest to być może pozycja do degustacji w większych ilościach, zarówno ze względu na intensywność doznań smakowych, jak i sporą zawartość alkoholu, ale z pewnością mają czego żałować wszyscy ci, którzy nie zaopatrzyli się przynajmniej w jedną butelkę z tej limitowanej serii. Pusta butelka ozdobiona dopracowaną w każdym calu etykietą, nie dającą się nie zauważyć na sklepowej półce, ląduje na pierwszej lokacie naszego rankingu i nie odda jej żadnej z piętnastu pozycji, które były jeszcze przed nami.

Warszawskie Grand Prix

Grand Prix Grand Prix, czyli Czesław Dziełak bierze wszystko. W 2013 roku odbył się po raz pierwszy Warszawski Konkurs Piw Domowych. W szranki konkursu stanął Czesław Dziełak ze swoim American IPA i co nas zupełnie nie dziwi, konkurs ten wygrał. Piwo według przepisu laureata zostało uwarzone w Browarze Ciechan i miało premierę 29 listopada 2013. W związku z tym, że i gatunek podobny, i że też piwo konkursowe, i skład prawie identyczny, i przede wszystkim autor ten sam, przy degustacji Grand Prix nie możemy nie porównywać go do Brackie Imperial IPA. W odróżnieniu od zwycięzcy Birofiliów 2013 tutaj mamy nieco słabsze piwo o zawartości alkoholu 5.4% obj. i ekstraktu 15.5% wag. Oceniając to piwo, na samym początku nie możemy nie zwrócić uwagi na dość amatorsko wyglądająca etykietę – krzywo naklejoną, pogiętą, sprawiającą wrażenie jakby została wydrukowana na domowej drukarce. Brak tu także dedykowanego kapsla, ale musimy przyznać, że standardowy kapsel od Ciechana też jest całkiem przyzwoity. Pierwsze wrażenie z degustacji Grand Prix – wyśmienita kopia Imperial IPA, tyle, że nieco słabsza. Zapach prawie identyczny, z dominującą nutą aromatycznych chmieli, nieco tylko słabszy w swej intensywności. Piwo nieco jaśniejsze, ale za to dużo mętniejsze od poprzednika i mocno zawiesiste. Prawie nie przepuszcza światła. Smak, podobnie jak zapach, bardzo podobny do Imperial IPA. Prawie nie wyczuwamy tu różnicy. Grand Prix określiliśmy dość zgodnie terminem młodszy brat Imperiala. Na minus na pewno wyróżnia się słaba estetyka butelki. Na plus piwo jest nieco łatwiejsze w odbiorze. Zgodnie uznajemy, że Grand Prix powinien się znaleźć tuż za swoim starszym bratem i tym sposobem dwa piwa uwarzone według receptury Czesława Dziełaka znajdują się na czele naszego rankingu.

 

IPA z UK po raz pierwszy

Fuller's Bengal Lacer Fuller’s Bengal Lancer, czyli naszego próbowania India Pale Ale ciąg dalszy. Po dwóch konkursowych IPA z Polski postanowiliśmy spróbować Classic India Pale Ale z brytyjskiego browaru Fuller’s. Alkoholu mamy tutaj zdrową dawkę na poziomie 5.3%. Piana na piwie jest wysoka i gruboziarnista, ale niestety dość szybko osiada. Zapach jest bardzo delikatny, zwłaszcza w porównaniu do trunków, które piliśmy przed chwilą. Piwo nie jest do końca klarowne, jest w nim coś delikatnie mętnego. W smaku dominuje aromat słodu, a chmiel przebija się dość nieśmiało. Bardzo ciekawie prezentuje się butelka o typowym dla piw z browaru Fuller’s kształcie. Na uwagę zasługuje też etykieta, która nawiązuje do historii kawalerii z północnych Indii, będącej częścią brytyjskiej armii w czasach świetności tego imperium. Piwu Bengal Lacer nie brakuje absolutnie nic, ale w konkurencji z konkursowymi piwami Czesława Dziełaka, do których nie możemy go nie porównywać, wypada dość słabo. W innym zestawieniu mogło by zawędrować dość wysoko, ale przy niesamowicie wysokim poziomie czternastego spotkania, chyba nie załapie się do czołówki.

Reaktywacja w Bojanowie

Bojan Black IPA Bojan Black IPA, czyli India Pale Ale po raz czwarty. Ponieważ na trzynastu pierwszych spotkaniach zabrakło chociażby jednego przedstawiciela tego stylu, a także dlatego, że w roku 2013 na polskim rynku pojawiło się wielu nowych jego przedstawicieli, postanowiliśmy nadrobić zaległości i oto na stole, w błysku fleszy, stanął już czwarty tego typu trunek na tym spotkaniu. Tym razem zmierzymy się z czymś trochę innym, bo z piwem, które jest ciemnym przedstawicielem stylu IPA. Z browarem w Bojanowie wiążemy duże nadzieje i z niecierpliwością czekamy na kolejne piwa, pokazujące się na rynku. Browar został założony w 1881 roku i nieprzerwanie warzyło się tam piwo aż do roku 2006. W tymże roku bowiem, po siedmiu latach od postawienia go w stan likwidacji, po wielu próbach utrzymania go przy życiu, ostatni pracownik wychodząc zgasił światło, które nie zapaliło się tam przez kolejnych siedem lat. W roku 2013 browar został wykupiony przez właściciela marek takich jak Ciechan czy Lwówek. Jak się okazuje, jakimś cudem, mimo tylu lat, zachował się tam praktycznie cały sprzęt i w ciągu dość niedługiego czasu udało się wypuścić na rynek pierwsze warki z reaktywowanego browaru. Jedną z tych prób był właśnie Bojan Black IPA. Na naszym spotkaniu wylądowała butelka z drugiej warki, w której usunięto kilka mankamentów, jak choćby zbyt jasną barwę. Nasz egzemplarz był zdecydowanie czarny, nieprzepuszczający światła. Na tym niestety kończą się zalety tego piwa. Piana znikła nam w oczach, a zapachu nie wyczuliśmy praktycznie żadnego. Smak okazał się jak dla nas zbyt ciężki, palony i wręcz cierpki. Piwo zupełnie do nas nie trafiło i musiało wylądować w dolnych partiach tabeli. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo mocno kibicujemy browarowi Bojanowo i życzymy mu, aby każda kolejna warka była lepsza od poprzedniej, tym bardziej, że mieliśmy okazję pić inne piwa tam powstające, które bardzo przypadły nam do gustu i z pewnością w niedługiej przyszłości trafią na nasze spotkania.

Piwo z USA po raz pierwszy

Atlas IPA Atlas IPA, czyli piwo z USA po raz pierwszy. Może ciężko w to uwierzyć, ale wśród 206 piw, pochodzących z 27 krajów, których próbowaliśmy w czasie pierwszych 15 spotkań nie znalazło się dotąd ani jedno piwo pochodzące z Stanów Zjednoczonych. Tą haniebną lukę w naszym zestawie pomógł nam zapełnić Brad, który na co dzień mieszka Oklahomie i dał się namówić na przywiezienie kilku butelek lokalnych specjałów przy okazji służbowego wyjazdu. Na pierwszy ogień idzie Atlas India Pale Ale z Marshall Brewing Company z Tulsy w Oklahomie. Piwo w butelce o pojemności 12 oz (czyli nasze 355 ml) z gustowną etykietą przedstawiającą mitycznego Atlasa. Czytaj dalej

IPA po polsku

Olimp Demeter Olimp Demeter, czyli browar Olimp po raz pierwszy u nas. Nasze spotkania rozpoczęliśmy na długo przed rozpoczęciem piwnej rewolucji w Polsce. Długo ekscytowaliśmy się piwami importowanymi z Belgii czy Niemiec. Nadal lubimy ciekawe piwa importowane, ale coraz częściej sięgamy po polskie piwa rzemieślnicze. Mieliśmy okazję próbować już Pinty, AleBrowaru czy Ursy Maior. Próbowaliśmy nawet Koreba na długo przed tym nim stał się sławny w internecie. Na naszym dziewiętnastym spotkaniu przyszła pora na browar kontraktowy Olimp i sztandarowy styl polskie kraftu, czyli India Pale Ale w wersji amerykańskiej. Przegląda piwnego Panteonu zaczynamy od Demeter. Czytaj dalej

Powiew Dzikiego Zachodu

Faktoria Peacemaker Faktoria Peacemaker, czyli IPA po polsku po raz drugi. Przed chwilą próbowaliśmy IPA z Olimpu, teraz pora na drugiego konkratowca – Browar Faktoria. Piwo już na sklepowej półce zwraca na siebie uwagę. Etykiety nawiązujące do gazet z Dzikiego Zachodu naprawdę przykuwają uwagę. Przy okazji możemy sobie poczytać co nieco o historii Peacemakera, czyli modelu rewolwera z 1873 roku.  Na kontrze znajdziemy informację o zasypie i chmielach. Słody pilzneński, karmelowy, monachijski i pszeniczny. Do tego chmiele Cenntenial, Amarillo, Simcoe, Citra i Chinook, czyli zapowiada się naprawdę aromatycznie. Ekstrakt 15,1%, alkohol 6,5% i IBU 65 też wyglądają dobrze. Czytaj dalej

Piąty bieg

Doppelleu India Pale Ale Doppelleu India Pale Ale, czyli IPA po szwajcarsku. Przyszła pora na ostatnie piwo z Doppeleu, sześcio procentowe American India Pale Ale, czyli to co lubimy najbardziej. Butelka taka sama jak w przypadku pozostałych piw z tego browaru, tym razem jednak z dużym logo browaru – wizerunkiem stojącego lwa z mieczem oraz co ciekawe kłosem zboża i szyszką chmielu na ogonie. To nasze pierwsze IPA tego wieczoru, także oczekiwania są duże. Po otwarciu butelki bardzo szybko dochodzi do nas intensywny aromat owocowy, są tu aromaty cytrusowe oraz mango. Na stronie browaru można wyczytać, że piwo chmielone jest amerykańskimi Simcoe oraz Chinook. I to tutaj jak najbardziej czuć. Nie jest to może aromat tak powalający jak w IPA z USA, czy nawet co lepszych polskich IPA, ale bardzo przyjemny i intensywny. Czytaj dalej

Drugie IPA z Szwajcarii

Unser Bier Aypiey Unser Bier Aypiey, czyli kończymy przygodę z Szwajcarią. Sporo tego było, ale w końcu przyszedł ten moment, że otwieramy ostatnią butelkę z szwajcarskiej skrzynki od Aliny i Antka. Zakończenie jest nie byle jakie, bo to nasze ulubione IPA. Po tym jak pozytywnie zaskoczyło nas IPA z Doppelleu, nasze oczekiwania są niemałe. Na początek trzy słowa na temat nazwy. Chwilkę nam zajęło, żeby zorientować się, że aypiey, to takie nasze ajpiej, czyli fonetyczny zapis angielskiego IPA. Teraz się to wydaje oczywiste, ale na pierwszy rzut oka to aypiey nam jakoś do niemieckiego nie pasowało. Etykieta taka sama, jak w przypadku poprzednio próbowanych piw z Unser Bier, tym razem z szaro-zielonym tłem. Przyjedźmy jednak do samego piwa. Pierwsze wrażenie – jest solidna piana. Drugie – wysokie zmętnienie i sporo drożdżowego osadu na dnie. Trzecie – intensywny aromat, z dominującą nutą cytrusową. W smaku balans między wytrawnością, a słodyczą. Czytaj dalej

Olimp – Panakeja

DSC_0542 Olimp – Panakeja. Earl Grey i piwo. Panakeja z Olimpu to jedno z pierwszych piw z herbatą jakich miałem okazję spróbować, choć na polskim rynku jest już ich całkiem sporo. Zarówno przy Panakei jak i innych piwach z herbatą Earl Grey wrażenie jest zdecydowanie nie zapomniane. Aromat herbaty Earl Grey bucha juz po otwarciu butelki i absolutnie dominuje w zapachu. Nie są to delikatnie niuanse, tylko totalna dominacja. W smaku także na pierwszym planie bergamotka z Earl Grey i czarna herbata. Piwo zdecydowanie wytrawne. Goryczka wysoka, nieco zalegająca. Wysycenie na średnim poziomie. Amerykańskie chmiele chowają się tutaj za herbatą, która absolutnie dominuje to piwo. Naprawdę dość ciężko mi się tu mi ich doszukać. Czytaj dalej

Browar Zamkowy Cieszyn – Cieszyńskie West Coast IPA

DSC_0547 Browar Zamkowy Cieszyn – Cieszyńskie West Coast IPA. Piwo pracownicze. West Coast IPA z Cieszyna to rezultat konkursu piw pracowniczych, warzone według zwycięskiej receptury Kamila Morawskiego. A przynajmniej taką informację można wyczytać na stronie internetowej browaru. W ofercie piw z Cieszyna od dłuższego czasu jest już mocarne Double IPA także uzupełnienie portfolio o znacznie lżejsze IPA to zdecydowanie dobry kierunek. Ogólnie patrząc to zmiany strukturalne które zaszły w Grupie Żywiec chyba na dobre wyszły Cieszynowi. Browar zamiast tłuczenia kolejnych hektolitrów euro lagera wypuszcza w sumie dość ciekawe piwa. Przejdźmy jednak to West Coast IPA. Czytaj dalej

Konstancin IPA

DSC_0553 Konstancin IPA. Czarnków w natarciu. Po piwach warzonych na zlecenie Doctor Brew w browarze w Kamionce czas na piwo pod marką Konstancin warzone w tym samym browarze. Patrząc na etykietę nie można się po tym piwie spodziewać za wiele. Jakaś piękna to ona nie jest. Biały napis IPA Edycja Limitowana na niebieskim pasie. Ale już jak spojrzeć na kontrę to robi się ciekawie. Zestaw czterech słodów i trzech wyśmienitych amerykańskich chmieli: Citra, Mosaic, Chinook. Przy takim składzie to chyba ciężko coś zepsuć. Poza oczywistymi wadami w piwie wynikającymi z wadliwego procesu zacierania czy fermentacji można zepsuć jeszcze recepturę. Jedyne zagrożenie jakie tu widzę to potencjalna nadmiarowa karmelowość, ale nie wyprzedzajmy faktów. Czytaj dalej

Doctor Brew – Summit IPA

DSC_0588 Doctor Brew – Summit IPA. Single malt, single hop. Doctor Brew swoją serię single hop’ów ciągnie już od dłuższego czasu. Bywały lepsze i gorsze wypusty z tej serii, aczkolwiek wszystkie piwa były dość ciekawe. Single hop IPA od Doctor Brew mają zasyp, ekstrakt i poziom goryczki na podobnym poziomie, różnią je tylko użyte chmiele. Niedawno małżonka uraczyła mnie prezentem w postaci nonica od Ale Browaru i kilkoma piwami w tym Summit IPA od Doctor Brew. Spróbujmy zatem jak smakuje piwo uwarzone z chmielem Summit. I jak się pije z nowego szkła.

Piwo lekko zmętnione. Jak na piwa od Doctor Brew to nawet wyjątkowo małe jest to zmętnienie. Barwa złota. Piana obfita, redukuje się bardzo powoli. Aromat intensywny, ale ciężki dla mnie do nazwania. Nie jest tak wyrazisty jak w przypadku innych amerykańskich chmieli. W każdym razie cebuli o której można wyczytać w wielu recenzjach dotyczących piw z chmielem Summit tutaj nie czuję. Goryczka jak na IPA przystało wysoka, czuć ją już przy pierwszym łyku. Lekko piekąca i delikatnie zalegająca. W smaku piwo wytrawne, ale pełne. Po dłuższej chwili średnio przyjemna ta goryczka się robi, nie jest tragicznie, ale jakoś przyjemnie też nie. Wysycenie na średnim poziomie, nie przeszkadza, ale też go nie brakuje. Po pół szklanki piwo zaczyna nieco męczyć.

Nie jest to najlepsze piwo od Doctor Brew. Jeśli chodzi o próbowane przeze mnie single hops to zdecydowanie poniżej średniej. Może coś poszło nie do końca tak jak miało pójść, a może chmiel Summit już tak po prostu ma i do mnie osobiście nie przemawia. W każdym razie piwo jak na czołówkę polskiego rzemiosła co najwyżej średnie.

Ocena ogólna 3/5

Data przydatności – 17/09/2016
Alkohol – 6,2%
Ekstrakt – 16%
IBU – 72
Cena – ?
Skład:
– Słody: Pale Ale
– Chmiel: Summit
– Woda, drożdże
Niefiltrowane, niepasteryzowane.

Hatherwood – The Green Gecko IPA No 2

DSC_0637 Hatherwood – The Green Gecko IPA No 2. IPA z Lidla. Stała się rzecz niewiarygodna. Sklepy dyskontowe sprzedają IPA. Była parę miesięcy temu akcja z Cechowe IPA w Biedronce za trzy złote. Teraz wypuścił się Lidl z kilkoma piwami aspirującymi do nowej fali. Tym razem nie za trzy złote, a za cztery. Ale i piwo nie krajowe, a importowane – IPA prosto z Wielkiej Brytanii. Piwo tak szybko jak się pojawiło na półkach tak i błyskawicznie zniknęło ale przy okazji zakupów jedną butelkę nabyłem drogą kupna. Na etykiecie widnieje napis Hatherwood Craft Beer Company, ale na ratebeer wyczytamy już, że piwo warzone jest przez browar Bank’s znanym również jako Marston’s z Wolverhampton w angielskim West Midlands. O browarze słyszę po raz pierwszy, ale browarów na Wyspach przecież mnogo. Czytaj dalej

Beskydský pivovárek – Washington India Pale Ale

DSC_0656 Beskydský pivovárek – Washington India Pale Ale. Druga szansa. Dalej mam w pamięci rewelacyjne Oregon IPA, ale i też przeciętne Summer Day Ale. Ciekawe jak na ich tle wypadnie kolejne IPA z tego samego browaru, tym razem nazwane Washington IPA. Tak jak w poprzednich przypadkach mamy tutaj butelkę PET o pojemności 1 litra. Etykieta tym razem z mapą USA z zaznaczonym stanem Washington na północnym zachodzie kraju. Na etykiecie przeczytamy tylko krótką informację o składzie z enigmatycznym zdaniem o waszyngtońskich chmielach. Na stronie browaru dowiemy się nieco więcej – piwo chmielone było odmianami Bravo, Citra i Cascade. Citrę i Cascade znam i bardzo lubię, chmiel Bravo nie jest mi znany. Zobaczymy jak to się komponuje. Czytaj dalej

Brokreacja – The Alchemist

DSC_0687 Brokreacja – The Alchemist. Kolejne amerykańskie IPA. Taki już urok obecnego rynku rzemieślniczego piwa w Polsce, że każdy browar musi warzyć amerykańskie IPA. Ba, nawet co poniektóre, głównie warzą różne odmiany AIPA. To się sprzedaje, to ludzie lubią. Ja nie jestem oryginalny, też to lubię. Dlatego bardzo chętnie biorę na warsztat The Alchemist, piwo z krakowskiego browaru kontraktowego Brokreacja warzącego w browarze w Szczyrzycu. Lanego piwa z Brokreacji napijecie się dość często w krakowskich multitapach, a już na pewno coś będzie zawsze na kranie w Artefakt Cafe przy ulicy Dajwór. Kranów może nie wiele, ale atmosfera dość przyjemna. Ale dość o knajpach, przejdźmy do butelkowej wersji piwa. Czytaj dalej

Deep Ellum IPA

DSC_0691 Deep Ellum IPA. Prosto z Dallas, TX. Deep Ellum Brewing Company to mały browar mieszczący się w dzielnicy Deep Ellum nieopodal Downtown Dallas w Teksasie. Piwo zakupione w sześciopaku o ile dobrze pamiętam na jakieś przydrożnej stacji benzynowej w okolicach Dallas. Cena około $12, co daje jakieś osiem złotych za puszkę 12 oz. Ci którzy myślą, że USA to tylko Bud Light i Miller są w głębokim błędzie. Na przeciętnej stacji benzynowej czy zwykłym supermarkecie wybór piwa często jest na poziomie co pomniejszych sklepów specjalistycznych w Polsce. A co najlepsze, można łatwo kupić nie tylko piwa z kolosów pokroju Sierra Nevada, ale także trunki z mniejszych, lokalnych, browarów. Jeszcze nam u nas do tego daleko, ale może kiedyś. Czytaj dalej

Karbach – Hopadillo IPA

DSC_0702 Karbach – Hopadillo IPA. IPA od AB InBev. Temat przejęcia SAB Millera przez Anheuser Busch InBev jest w Polsce na czasie, bo skutkiem tej operacji jest zmiana właściciela Kompanii Piwowarskiej. Po paru miesiącach news – Kompanię Piwowarską należącą do tej pory do SAB Miller kupi japońskie Asahi. Jakoś nie bardzo robi na mnie wrażenie ten news. Ale jest dobrym wstępem do tematu Karabach Brewing Company z Houston w Teksasie. Z wyjazdu do USA w lecie przywiozłem kilka, może nie szczególnie wyszukanych, ale smacznych piw do spróbowania ponownie w Polsce. Jednym z nich jest Hopadillo IPA z Karabach Brewing. I właśnie dopiero teraz patrzę w internet żeby zobaczyć co jeszcze ciekawego warzy ten browar, a tu news z listopada, że Karabach Brewing Co. został wykupiony przez AB InBev. Ja piję wersję jeszcze sprzed przejęcia, ale fakt, że potentaci rynku kupują rzemieślnicze browary jest bardzo ciekawy. I to nie pierwsze takie przejęcie, już w 2011 AB InBev kupił dość znany browar z Illinois – Goose Island. Jakoś nie wyobrażam sobie, że w Polsce taka KP czy GŻ kupuje rzemieślnika. Ale i może u nas kiedyś do tego dojdzie. Czytaj dalej

COOP Ale Works – F5 IPA

DSC_0710 COOP Ale Works – F5 IPA. Chmielowe tornado. Kolejne piwo z Ameryki, kolejne IPA w puszce. Tym razem jednak nie z Teksasu lecz z Oklahomy. Dokładniej F5 IPA z browaru COOP Ale Works mieszczącego się w Oklahoma City. Puszka o pojemności 12 oz to typowe opakowanie dla piw w USA, ale ilość informacji na opakowaniu już zadziwia. Mamy tutaj informację i o zawartości alkoholu i IBU i nawet barwę. Poza tym wymienione są chmiele – dobrze w Polsce znany Columbus i nowość (przynajmniej dla mnie) – Falconer’s Flight. Z tym drugim chmielem nie miałem wcześniej przyjemności. I jak później doczytałem, wcale nie dziwne, że to nieznana mi nazwa, gdyż jest to blend o którym piszą Perfect for any Northwest-style IPA, Falconer’s Flight are a blend of Pacific North West hops with tropical, citrus, floral, lemon, and grapefruit tones. Sprawdźmy co z tego wychodzi w piwie. Czytaj dalej

Komes – Belgian IPA

DSC_0807 Komes – Belgian IPA. Ni pies, ni wydra. Browar Fortuna w serii Komes od kilku lat raczy nas Podwójnym, Potrójnym i Poczwórnym. Poza tym jest jeszcze bardzo dobry porter bałtycki i ostatnie nowości, ale o tym przy innej okazji. W między czasie pojawiło się coś co tu pasuje cześciowo, czyli Belgian IPA. Nie bardzo wiadomo czego się spodziewać, czy IPA na belgijskich drożdżach, czy może czegoś w stylu mocniej chmielonych wersji Duvela. Co nieco można wywnioskować po składzie, jest tu chmiel Cascade i Simcoe, ale zaraz obok Hersbrucker, Fuggle i Herkules. Mieszanka conajmniej nietypowa, ale mogła by wskazywać na coś bliżej AIPA. Obok słodów, mamy cukier. Cukier nie jest niczym dziwnym w mocnych piwach belgijskich, a i bywa używany w Imperial IPA, do którego swoimi parametrami zbliża się Komes – 17 stopni Plato i 8% alkoholu. Na sam koniec niemiłe zaskoczenie – drożdże S-33. Doświadczenia domowe mam z nimi bardzo kiepskie, a z komercyjnych piw nie kojarzę niczego ciekawego na tych drożdżach, a co jak co, w piwie z Belgian w nazwie drożdże są istotne. Pełen obaw przystępuję do degustacji. Czytaj dalej