Kategoria : Belgian Strong Dark Ale

Bez taryfy ulgowej

Trappistes Rochefort 8 Trappistes Rochefort 8, czyli próbujemy co tam warzą Trapiści z Rochefort. No cóż, musimy przyznać, że mamy sentyment do belgijskich piw, więc bardzo ucieszył nas prezent przywieziony przez Pawła. Pierwszym z trzech piw z tego zestawu, którego postanowiliśmy spróbować na dziesiątym spotkaniu jest Rochefort 8. Jest to piwo o bardzo intensywnym, owocowym zapachu. Ma ciemny, mętny kolor. Przy otwieraniu butelki należy uważać, gdyż piana jest bardzo obfita. Niestety po przelaniu do szklanki opada ona dość szybko. Rochefort to piwo bardzo ciężkie, ze sporą dozą goryczki. W smaku nieco za słodkie, a co poniektórym może trochę kojarzyć się z musującym winem. Z winem może kojarzyć się także zawartość alkoholu, która wynosi 9.2%. W smaku niestety jest to dość mocno wyczuwalne. Aż boimy się co będzie dalej, bo nie jest to najmocniejsze piwo przeznaczone do degustacji tego wieczoru. Jeśli chodzi o ocenę ogólną to czujemy się nieco zawiedzeni, po klasztornym piwie z Belgii spodziewaliśmy się trochę więcej. Na szczęście przed nami jeszcze dwa piwa z tego importowego zestawu.

Złoty smok

Gulden Draak Gulden Draak, czyli ostatnie belgijskie piwo wieczoru. Choć nazwa brzmi z holenderska, to piwo pochodzi z belgijskiej części Flandrii. Gulden Draak to ostatnie piwo z belgijskiej przesyłki, także otwieramy je z lekkim niepokojem –  dlatego, że ostatnie, a także dlatego, że zawiera aż 10.5% alkoholu. Ale nie taki diabeł, o przepraszam smok, straszny jak go malują. Już na wstępie urzeka nas zapach,  jednym słowem – boski! Dominuje tutaj aromat bananów. Piwo jest ciemne i klarowne. Słodkie, ale też nieco kwaskowate, z mocnymi akcentami owocowymi. Przebijają się tutaj wspomniane już wcześniej banany oraz cytrusy. Już pierwszy łyk rozwiał nasze początkowe obawy jeśli chodzi o moc piwa – alkoholu w tym piwie nie czuć. Dla nas to piwo jest po prostu genialne. Od tej pory oficjalnie zostajemy fanami Brouwerij Van Steenberge z Ertvelde. Będziemy się musieli rozejrzeć za nim w kraju, bo nieczęsto przyjeżdżają do nas takie rarytasy z zagranicy. Na sklepowej półce powinniśmy je łatwo dostrzec, ponieważ sprzedawane jest w oryginalnym białym opakowaniu. Choć ciężko było przypuszczać, to jednak Orval zostaje zepchnięty na drugą pozycję przez Gulden Draak.

 

Coraz bliżej Święta

Delirium Christmas Delirium Christmas, cztery słonie, różowe słonie. Po świętach zostało wspomnienie, nowy rok za nami, a my podzielimy się z Wami naszymi wrażeniami z degustacji świątecznego piwa potrójnej fermentacji w wykonaniu niewielkiego belgijskiego browaru Huyghe. Nie da się przejść obojętnie nad estetyką opakowania, będącego dość zręcznie wyglądającą imitacją kamionkowej butelki, zwieńczonej czerwonym sreberkiem, pokrywającym szyjkę. Etykieta, jak to przystało na piwa świąteczne, zawiera elementy typowe dla tego okresu. Nie możemy się jednak oprzeć wrażeniu, że jej autorzy czerpali inspiracje z zawartości butelki. Jak inaczej wytłumaczyć cztery różowe słonie, z których jeden pomyka na nartach w czapce zakoszonej Mikołajowi, a trzy pozostałe, skazując renifery na bezrobocie, gnają po niebie ciągnąc sanie z Mikołajem. Piwo po przelaniu do szklanek ukazało swoją ciemną, mętną, brązowo-czerwoną barwę. W naszych notatkach widnieje również zapis: „Piana nikła, szybko znikła”, co raczej nie jest typową cechą belgijskich przedstawicieli gatunku. W zapachu dominuje nuta bananowa. Delirium Christmas zachwyca bogactwem owocowych posmaków, które żyją ze sobą w butelce w doskonałej harmonii. Piwo raczej słodkie, ale w niczym nie zakłóca to naszej bardzo wysokiej oceny. Przez swoją moc wynoszącą 10%, a także dość wysoką cenę, jest to pozycja do spożywania od czasu do czasu w małych ilościach. Przed nami było jeszcze siedmiu zawodników, ale przeczuwaliśmy, że Delirium może nie znaleźć godnej konkurencji tego wieczoru.

Drugi Komes

Komes Podwójny Ciemny Komes Podwójny Ciemny, czyli druga nowość z browaru Fortuna tego wieczoru. Chwilę wcześniej próbowaliśmy Komesa Potrójnego, który nas bardzo pozytywnie zaskoczył. Także z wielkimi nadziejami sięgamy po nieco słabszą odmianę tego piwa, czyli Komesa Podwójnego. Tym razem mamy do czynienia z poziomem alkoholu na nieco bardziej strawnym poziomie 7%. Jak można się spodziewać po nazwie, piwo ma dość ciemną barwę. W zapachu wyczuwamy aromaty palonego słodu. Delikatna słodycz wyczuwalna w zapachu obecna jest także w smaku obok aromatów kawowych. Piwo jest jednocześnie i nieco słodkawe jak i nieco kwaśne, ale jednak dość płaskie w smaku. Nagazowanie jest umiarkowane. Piwo jest dużo lżejsze niż Komes Potrójny, co jak najbardziej nie jest jego wadą. Wszystkie piwa Komes mają bardzo podobne, estetyczne etykiety, różniące się jedynie kolorem. Ogólnie Komesa Podwójnego oceniamy nieco niżej niż Potrójnego, aczkolwiek oba wprowadzają nową jakość w polskim piwowarstwie. Naśladownictwo czasami nie jest złe, zwłaszcza jeśli naśladuje się najlepszych. Mamy nadzieję, że ten belgijski styl zagości w Polsce na dłużej. Browar Fortuna pod marką Komes produkuje jeszcze dwa inne piwa, których na pewno będziemy chcieli spróbować na kolejnych spotkaniach.

Piekielnie mocny Komes

Komes Poczwórny Bursztynowy Komes Poczwórny Bursztynowy, czyli najmocniejszy Komes. Próbowaliśmy już Komesa Potrójnego i Komesa Podwójnego i obie degustacje musimy zaliczyć do niezwykle udanych. Przyszła więc pora, żeby spróbować wersji Poczwórnej. Tak jak w przypadku poprzednich dwóch piw z browaru Fortuna, tak i to piwo dostępne jest w dość atrakcyjnej cenie oscylującej w okolicach pięciu złotych. Piwo zawiera 19.5% ekstraktu i piekielną zawartość alkoholu na poziomie 10%. Etykieta butelki utrzymana jest w tej samej stylistyce co jego słabsze wersje. Po otwarciu butelki naszym oczom ukazuje się niezwykle gruba piana, która niestety dość szybko opada. Barwa jest ciemno bursztynowa i delikatnie mętna. W smaku można wyczuć jego moc, ale w ślepej degustacji, raczej nikt nie powiedziałby, że jest to aż 10%. Nagazowanie jak najbardziej przyzwoite, nie za mocne, nie za słabe, po prostu odpowiednie do tego rodzaju piwa. W zapachu dominuje bogaty bukiet owocowy, ale dość ciężko jest nam zidentyfikować poszczególne składowe. W smaku podobnie, aromat owoców oraz delikatna kwaskowatość. Piwo jest ciężkie i może nieco męczyć. Może się wydawać trochę za kwaśne i trochę za alkoholowe, ale pomimo tego, musimy stwierdzić, że jest to dobre piwo. Jeśli mielibyśmy porównywać Komesy między sobą, to Potrójnego oceniamy zdecydowanie wyżej, ale jeśli chodzi o Podwójnego i Poczwórnego to tu mielibyśmy już większy problem. Na tle piw piętnastego spotkania, Komesa Poczwórnego Bursztynowego plasujemy tuż za czołówką, ze sporą jednak stratą do czołowej dwójki. Trzeba jednak przyznać, że browar Fortuna nas nie zawiódł i zdecydowanie polecamy zakup wszystkich piw z serii Komes i wybranie tego najodpowiedniejszego dla siebie. Jako alternatywa dla znacznie droższych piw belgijskich, Komes wypada rewelacyjnie.

Unibroue – 17 Grande Réserve

DSC_0875 Unibroue – 17 Grande Réserve. Rocznik 2012. Historia tego piwa jest dość długa. Zostało zakupione przez znajomego w Kanadzie, następnie pojechało do USA. Stamtąd zostało zabrane do Australii, gdzie dostałem je ja i przywiozłem stamtąd do Polski. Po locie przez Pacyfik i Ocean Indyjski trzeba by jeszcze lotu przez Atlantyk i okrążyło by Ziemię w kierunku zachodnim. U mnie butelka poleżała pół roku czekając na dobra okazję, aż przyszedł sylwester i uznałem, że wreszcie jest na nie pora. Unibroue 17 Grande Réserve warzone jest raz do roku przez browar Unibroue z kanadyjskiego Quebecu od 2007. Ja mam okazję skosztować rocznika 2012, także można powiedzieć, że jest już chyba dość dobrze wyleżakowane. Opakowanie godne takiego trunku, butelka 0,75 litra numer 2012-07500, zamykana korkiem z zawieszką informującą o nagrodach World Beer Awards 2010 i World Beer Championships Chicago USA 2009, 2010 i 2011. Czytaj dalej