Grand Imperial Porter, czyli przerost formy nad treścią. Na widok tego piwa niesamowicie ciekła nam ślinka. Pięknie zapakowane w tekturowe pudełko, gustowna butelka i przede wszystkim pięć wysokiej jakości gorzkich belgijskich czekoladek Guylian Solitaire 70%. To wszystko jednak nie potrafiło przesłonić bardzo przeciętnego smaku tej pozycji. Niestety musieliśmy jeszcze trochę poczekać na dobrego reprezentanta z Polski.
-
0 komentarzy -
Utenos Porter, czyli nie lubimy porterów. Jak już na wstępie zaznaczyliśmy, zastrzegamy sobie prawo do absolutnej subiektywności i tak też jest w przypadku piw tego gatunku. Nie potrafiliśmy dostrzec pozytywnych walorów smakowych tej pozycji. Bardzo mocno odczuwalny smak palonego słodu działał na nas raczej odpychająco, szczególnie, że była to już dwunasta pozycja tego spotkania. Do zalet należy kusząca, jasna jak na portery, brązowo-czerwona barwa. -
Kilkukrotnie przekładane piąte spotkanie, odbyło się ponad cztery miesiące po czwartym. W międzyczasie zaczęła się i prawie skończyła zima, która nie sprzyja konsumpcji piwa. Charakter naszych spotkań uległ (mamy nadzieję tymczasowej) zmianie, gdyż po trzech spotkaniach w trzyosobowym składzie, powróciliśmy do składu dwuosobowego z pierwszego spotkania. Co za tym idzie, ilość pozycji przypadająca na jeden wieczór została delikatnie zmniejszona z wiadomych przyczyn. Ale przejdźmy do rzeczy.
Czarny Boss Porter, czyli trzecie podejście. Po bardzo nieudanych występach dwóch porterów bałtyckich na pierwszym spotkaniu, przedstawicieli tego gatunku zabrakło na wszystkich kolejnych (aż do tej pory). Postanowiliśmy się jednak przełamać i spotkanie rozpoczęliśmy produktem Browaru Witnica. Kolor tego piwa to bardzo intensywna czerń; jedynie pod światło można doszukać się lekkiej wiśniowej barwy. Piana ciemna, niezbyt trwała, jak to na portery przystało. Zapach bardzo dobrze oddaje smak gorzkiej czekolady z kawowymi aromatami i delikatnymi owocowymi posmakami. Jak na moc 8,5% smak alkoholu przebija się bardzo delikatnie, prawie niezauważalnie. Zdecydowanie nie spodziewaliśmy się tak dobrego piwa. I pomyśleć, że tak mało brakowało kilka lat temu do zamknięcia tego browaru… -
Okocim Porter, próbujemy piwa z dużego koncernu. Jako tytułu pozwoliliśmy sobie użyć hasła jakim browar Okocim reklamował swoje jasne piwo kilka lat temu. Tym razem postanowiliśmy spróbować wersji Porter, która pojawiła się już jakiś czas temu na naszym rynku. Po pierwsze – butelka. Typowa nowa butelka Okocimia o ujednoliconej stylistyce, bezzwrotna, z wygrawerowanym logo browaru zamiast etykiety. Zgrabna i elegancka, nam się podoba. Po drugie – samo piwo. Piana jak się patrzy – na 2 palce, barwa bardzo ciemna, jak na porter przystało. W smaku bardzo słodkie. Na całe szczęście ta słodycz dość dobrze maskuje 8,3% alkoholu, które znajduje się w piwie.Okocim Porter nas nie zaskoczył, ale też szczególnie nie zawiódł. Jak na swoją cenę oscylującą w okolicach 4 złotych jest to całkiem poprawne piwo. Może śmiało konkurować z porterem z Żywca/Cieszyna.
