Kategoria : Baltic Porter

Wybiła 20:00 2/3

Grand Imperial Porter Grand Imperial Porter, czyli przerost formy nad treścią. Na widok tego piwa niesamowicie ciekła nam ślinka. Pięknie zapakowane w tekturowe pudełko, gustowna butelka i przede wszystkim pięć wysokiej jakości gorzkich belgijskich czekoladek Guylian Solitaire 70%. To wszystko jednak nie potrafiło przesłonić bardzo przeciętnego smaku tej pozycji. Niestety musieliśmy jeszcze trochę poczekać na dobrego reprezentanta z Polski.

Ostatnia prosta 2/4

Utenos Porter Utenos Porter, czyli nie lubimy porterów. Jak już na wstępie zaznaczyliśmy, zastrzegamy sobie prawo do absolutnej subiektywności i tak też jest w przypadku piw tego gatunku. Nie potrafiliśmy dostrzec pozytywnych walorów smakowych tej pozycji. Bardzo mocno odczuwalny smak palonego słodu działał na nas raczej odpychająco, szczególnie, że była to już dwunasta pozycja tego spotkania. Do zalet należy kusząca, jasna jak na portery, brązowo-czerwona barwa.

Koniec oczekiwania 1/3

Kilkukrotnie przekładane piąte spotkanie, odbyło się ponad cztery miesiące po czwartym. W międzyczasie zaczęła się i prawie skończyła zima, która nie sprzyja konsumpcji piwa. Charakter naszych spotkań uległ (mamy nadzieję tymczasowej) zmianie, gdyż po trzech spotkaniach w trzyosobowym składzie, powróciliśmy do składu dwuosobowego z pierwszego spotkania. Co za tym idzie, ilość pozycji przypadająca na jeden wieczór została delikatnie zmniejszona z wiadomych przyczyn. Ale przejdźmy do rzeczy.

Czarny Boss Porter Czarny Boss Porter, czyli trzecie podejście. Po bardzo nieudanych występach dwóch porterów bałtyckich na pierwszym spotkaniu, przedstawicieli tego gatunku zabrakło na wszystkich kolejnych (aż do tej pory).  Postanowiliśmy się jednak przełamać i spotkanie rozpoczęliśmy produktem Browaru Witnica. Kolor tego piwa to bardzo intensywna  czerń; jedynie pod światło można doszukać się lekkiej wiśniowej barwy. Piana ciemna, niezbyt trwała, jak to na portery przystało. Zapach bardzo dobrze oddaje smak gorzkiej czekolady z kawowymi aromatami i delikatnymi owocowymi posmakami. Jak na moc 8,5% smak alkoholu przebija się bardzo delikatnie, prawie niezauważalnie. Zdecydowanie nie spodziewaliśmy się tak dobrego piwa. I pomyśleć, że tak mało brakowało kilka lat temu do zamknięcia tego browaru…

Mariola ma oczy piwne, Mariola Okocim spojrzeniu

Okocim Porter Okocim Porter, próbujemy piwa z dużego koncernu. Jako tytułu pozwoliliśmy sobie użyć hasła jakim browar Okocim reklamował swoje jasne piwo kilka lat temu. Tym razem postanowiliśmy spróbować wersji Porter, która pojawiła się już jakiś czas temu na naszym rynku. Po pierwsze – butelka. Typowa nowa butelka Okocimia o ujednoliconej stylistyce, bezzwrotna, z wygrawerowanym logo browaru zamiast etykiety. Zgrabna i elegancka, nam się podoba. Po drugie – samo piwo. Piana jak się patrzy – na 2 palce, barwa bardzo ciemna, jak na porter przystało. W smaku bardzo słodkie. Na całe szczęście ta słodycz dość dobrze maskuje 8,3% alkoholu, które znajduje się w piwie.

Okocim Porter nas nie zaskoczył, ale też szczególnie nie zawiódł. Jak na swoją cenę oscylującą w okolicach 4  złotych jest to całkiem poprawne piwo. Może śmiało konkurować z porterem z Żywca/Cieszyna.

 

 

Pierwszy raz tęsknimy za smakiem portera

Cornelius Baltic Porter Cornelius Baltic Porter, czyli cukier w butelce. Przyszedł czas na kolejnego przedstawiciela gatunku, który nie cieszy się u nas popularnością. Do zakupu zachęciła nas informacja o 12-tygodniowym okresie leżakowania tego trunku oraz jego rodzime pochodzenie. Jest to piwo niefiltrowane, co również w większości przypadków poprawia walory smakowe. Jak zawsze w pierwszej kolejności przystąpiliśmy do oceny walorów wizualnych. Piwo jest mętne, o barwie czarnej z wiśniowymi akcentami, jak na portera niezbyt intensywnej.  Piana opadała w oczach, nie pozostawiając po sobie śladu. Degustacja tego piwa przypomniała mi czasy, kiedy będąc dzieckiem po kryjomu opróżniałem zawartość cukierniczki. Piwo jest niesamowicie słodkie, co może zapowiadać informacja o dodatku cukru znajdująca się na etykiecie. W połączeniu z bardzo trudno wyczuwalnym smakiem palonego słodu, daje to wrażenie jakby piwo nie odfermentowało w odpowiednim stopniu, bądź jakby cukier został dodany już po przerwaniu procesu fermentacji. Byliśmy pewni, że gorszego piwa tego wieczoru już nie skosztujemy i niewiele się pomyliliśmy.

Kolejne podejście do portera bałtyckiego

Porter Warmiński Porter Warmiński, czyli porterowe osiągnięcia z Warmii. W bogatej ofercie browaru Kormoran nie mogło zabraknąć portera bałtyckiego. Pomimo, że nie jest to nasz ulubiony gatunek, to nie możemy nie spróbować. W składzie mamy słód pilzneński, karmelowy i palony. Piwo bardzo ciemne, prawie nie przepuszcza światła. Piana wysoka i dość stabilna, opada bardzo powoli. Smak taki jakiego się spodziewaliśmy, czyli typowo porterowy. Piwo bardzo słodkie, z posmakiem kawowo-czekoladowym. Jak przystało na bałtycki porter mamy tu słuszny woltaż na poziomie 9%. Co ciekawe piwo jest niefiltrowane, ale nie jest zawiesiste. Zapewne to zasługa długiego leżakowania jakiemu zwykle poddawane są portery. W związku z tym, że porterów w Polsce jak na lekarstwo, to doceniamy także i ten z Olsztyna, ale liczyliśmy na więcej. W zestawieniu przygotowanym na dziesiąte spotkanie znalazły się, aż dwa portery, także będziemy mieli szanse porównać je bezpośrednio. Póki co Warmiński ląduje u nas niestety bliżej końca stawki.

Porterowy przełom

Ciechan Porter Ciechan Porter, czyli coś drgnęło. Bez entuzjazmu sięgamy po już drugiego tego wieczoru portera. Piwa z browaru Ciechan zwykle trzymają przyzwoity poziom, ale bałtyckiego portera nieco się boimy. Producent na etykiecie zapowiada ciemne, mocne i klarowne piwo z kremową pianką bez żadnych ulepszeń. Po składzie widzimy, że faktycznie ulepszaczy w nim nie ma. Ale co do kremowej piany to możemy polemizować. Kosztowane przez nas piwo piany nie miało w ogóle, tak samo jak gazu. Zapach za to jest dość obiecujący. Smak jak najbardziej poprawny, przebijają się smaki palone, kawowo-karmelowe, ale dokucza nam brak gazu. Piwo zawiera 9% alkoholu, ale pomimo tego nie czuć tej mocy w smaku. Co rzadkie, pomimo, że to porter to piwo nas nie męczy. Portery bałtyckie to nie nasza liga, ale chyba jest to jeden z lepszych porterów bałtyckich. Czarno-złota etykieta dość dobrze pasuje do charakteru piwa utwierdzając nas w przekonaniu, że to piwo zasługuje na przyzwoite miejsce w rankingu.

Pinta zamyka licznik

Imperator Bałtycki Imperator Bałtycki, czyli porter imperialny. Pinta jest znana z ciekawych eksperymentów piwnych. Opinie na ich temat mieliśmy różne, a tym razem zobaczymy co powstanie z portera bałtyckiego, jeżeli go wzmocnimy i dobrze nachmielimy. Zdobycie butelki tego trunku nie było takie proste, jednak po spędzeniu odpowiedniego czasu w kolejce, Radkowi udało się zakupić jedną butelkę, wydzielaną klientom w ograniczonej ilości jak za czasów PRL-u. Nawet cena 9,90zł za małą butelkę nie przeszkodziła, aby piwo rozeszło się jak ciepłe bułeczki. Bardzo umownie umieściliśmy to piwo w kategorii porter bałtycki, gdyż zarówno stopień nachmielenia, jak i zawartość ekstratku, zdecydowanie wykraczają poza normy tego stylu. Znaleziona w sieci ciekawostka, której nie weryfikowaliśmy, ale pochodząca z wiarygodnego źródła mówi, że Imperator Bałtycki ma zawartość ekstraktu dokładnie 24,7, gdyż nie udało się odnaleźć, posiadającego legalizację, balingometru o większej skali. Wartość ta musiała przełożyć się zarówno na bardzo wysoką zawartość alkoholu na poziomie 9,1%, której absolutnie nie wyczuliśmy w smaku, jak i silną słodycz. Zacznijmy jednak od wyglądu. Zarówno estetyka butelki, jak i wygląd przelanego do kufli piwa, stoją na najwyższym poziomie. Barwa piwa jest bardzo ciemna, wręcz czarna, nie przepuszczająca światła. Ciemna, gruboziarnista piana okazała się tak obfita, że ledwo pomieściliśmy butelkę 0,33l w trzech szklankach, do których bez problemu przelewaliśmy do tej pory półlitrowe butelki. Piana w tej postaci do najtrwalszych nie należy, ale aksamitny, całkiem pokaźny kożuszek utrzymuje się do samego końca. Niezbyt intensywny zapach przywodzi nam na myśl, próbowane wcześniej tego wieczoru, piwa w stylu IPA. Ciekawość mocno przyspieszyła moment podniesienia kufli do ust i okazuje się, że smak, mimo że ciężki i słodki, również bardziej przypomina IPA niż znane nam portery bałtyckie. Nie wierząc w to co przekazują nam nasze zmysły, pogrążyliśmy się w lekturze etykiety, z której wyczytujemy, że wykorzystanych zostało sześć różnych gatunków chmielu, z których aż cztery pokrywają się z recepturami Czesława Dziełaka. Skład podkreśla imponująca liczba siedmiu różnych słodów. Wspomnieliśmy wcześniej, że piwo jest słodkie, ale musimy jeszcze nadmienić, że smak, który pozostaje w ustach zdecydowanie do słodkich nie należy. Tutaj dominuje przejmująca goryczka, której poziom jest wręcz na granicy pijalności. Imperator Bałtycki spokojnie wygrałby niejedno nasze spotkanie, jednakże na czternastym spotkaniu, które było zdecydowanie najbardziej udanym z dotychczasowych, na ten moment wylądował na trzecim miejscu podium i już teraz zdradzę, że nie uda mu się utrzymać tej lokaty.

Browar Zamkowy Cieszyn – Porter ze Szwestką Jubileuszowy

DSC_0682 Browar Zamkowy Cieszyn – Porter ze Szwestką Jubileuszowy. Na 170-lecie założenia browaru. Zacznijmy od krótkiego zarysowania sytuacji wokół tego piwa. W 2016 roku Browar Zamkowy w Cieszynie, znanym wcześniej także jako Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie, obchodził 170 rocznicę założenia. W 1846 roku na polecenie arcyksięcia Albrechta Fryderyka Habsburga na cieszyńskim wzgórzu zamkowym powstał browar. Browar jest o tyle ciekawy, że do dzisiaj prowadzi produkcję na stosunkowo niedużą skalę i częściowo starymi metodami. Co prawda w dobie elektryczności tunel lodowy nie jest już wykorzystywany, ale nadal prowadzi się fermentację w otwartych kadziach. Browar przez lata produkował wyśmienite piwo na lokalny rynek. W latach 90-tych XX wieku został przejęty przez koncern Heinekena i przez długi czas nie produkował nic ciekawego. Czytaj dalej

Komes – Porter Bałtycki Płatki Dębowe

DSC_0820 Komes – Porter Bałtycki Płatki Dębowe. Na bogato. Rok 2016 to rok nowości z browaru Fortuna, w tym w serii piw sprzedawanych pod marką Komes. Na rynku, obok dobrze znanego klasycznego porteru bałtyckiego, pojawiły się porter leżakowany z płatkami dębu, porter malinowy oraz imperial stout. Wszystko sprzedawane w ładnym zestawie z szkłem. Na początek do degustacji wybrałem Porter Bałtycki Płatki Dębowe. Nazwa trochę przydługawa i nie do końca trzymająca się kupy, ale zasadniczo wiadomo o co tutaj chodzi. Klasyczny porter bałtycki tyle, że leżakowany z dębiną. Beczka to to nie jest, ale zdarzały się już w Polsce bardzo dobre piwa w których zamiast leżakowania w beczce zastosowano płatki dębowe. Zobaczmy jak to się sprawdziło w Komesie. Czytaj dalej

Komes – Porter Malinowy

DSC_0823 Komes – Porter Malinowy. Na słodko. Po Porterze Płatki Dębowe pora na kolejną nowość – Porter Malinowy. Etykieta w taki samym stylu, tyle, że teraz w wariancie czerwonym. Ekstrakt na takim samym poziomie – 21 blg, ale alkoholu już o 0,5% mniej – 8,5%. Skład ciekawy, oprócz słodów jest i ekstrakt słodowy i cukier i sok malinowy. Sok malinowy rozumiem jako dodatek, ale ekstrakt słodowy i cukier mogą świadczyć, że browar ma techniczne trudności z osiągnięciem w sumie nie tak wysokiego ekstraktu. Z dodatkowych atrakcji wanilia i chilli. Także powinno być aromatycznie, być może słodko i za pewne z pikantną nutą. Chyba zdażyło mi już się kiedyś pić piwo z papryczkami chilli i całkiem ciekawie się to komponowało. Nie gorzej powinno być też w porterze z malinami. Spróbujmy zatem. Czytaj dalej

Birra Amarcord / Pinta – Bałtyk Adriatico

DSC_0946 Birra Amarcord / Pinta – Bałtyk Adriatico. Włosko-polski porter bałtycki. Narobiło się tych kooperacji piwowarskich. Na początku wewnątrz krajowych, później europejskich, a nawet międzykontynentalnych. Browar Pinta samemu nie warząc porteru bałtyckiego, nie licząc Imperatora Bałtyckiego, upodobał sobie na kooperacje właśnie ten styl. Na początku był Bałtyk Pacific warzony w Japonii, który do dzisiaj jeszcze stoi na półkach sklepowych, a ostatnio Bałtyk Adriatico warzony razem Birra Amarcord we Włoszech. Już na pierwszy rzut oka piwo się wyróżnia na półce. Typ butelki używanej przez włoski browar jest niespotykana w Polsce. Pojemność 355 ml i bardzo długa szyjka butelki oraz niewielka, podłużna etykieta nie dają się przeoczyć. Jeśli chodzi o piwo to mamy polski styl, warzony we Włoszech. Z Polski mamy chmiele Marynka, Lubelski i Puławski, z Włoch chyba czarny ryż Wenus i cukier trzcinowy. Choć nie do końca jedno i drugie z Włochami mi się kojarzy. Czytaj dalej

Rockmill / Bytów – Imperial Porter „O” Coffee & Salt

09-DSC_0989 Rockmill / Bytów – Imperial Porter „O” Coffee & Salt. Drugi z serii. Jedno z objawień roku 2017 – browar kontraktowym Rockmill (a dokładniej chyba Andrzej Miller znany z m.in. Grand Championa 2012 Bracki Rauchbock) zaplanował wspólnie z browarem Bytów serię imperialnych porterów bałtyckich nazywanych kolejnymi literami słowa porter. Póki co jednak chyba ukazały się tylko dwa: „P” – wersja podstawowa, której nie dało mi dane spróbować oraz „O” czyli wersja z dodatkiem kawy oraz soli. O kolejnych piwach z serii na razie nic nie słychać. Skupmy się więc póki co na „O”. O ile mnie pamięć nie myli oprócz Rockmilla i Bytowa na kontretykiecie znajdziemy jeszcze nazwę dystrybutora kawy CoffeDesk. Czytaj dalej

Jabłonowo – Porter Podbity Śliwką

16-DSC_0999 Jabłonowo – Porter Podbity Śliwką. Tuba niezwrotna. Moda na śliwkę w piwie zacząła się od Imperium Prunum 2016. Po szale jaki towarzyszył pierwszej warce, początkiem 2017 było jeszcze gorzej. A tu dość spory browar Jabłonowo, znany m.in. warzenia piwa dla dyskontów wyskakuje ze swoim porterem z dodatkiem śliwki. Całe piwo wydaje się być zrobione dla żartu – od nazwy poczynając, przez wygląd butelki po edycję limitowaną, a raczej Totalnie Limitowaną Edycję w tubie niezwrotnej i w butelce z kapslum lakum. I tą właśnie wypasioną wersję udało mi się dostać w 2017. O ile wersja w podstawowym opakowaniu kosztowała koło 10 złotych, to Totalnie Limitowana Edycja już 25 zł. W 2018 roku w podobnym czasie co trzecia warka Imperium Prunum znów na rynku pojawił się Porter Podbity Śliwką, ale tutaj degustujemy butelkę która przeleżała w piwnicy prawie rok czasu. Czytaj dalej

Kormoran – Imperium Prunum

05-DSC_0571 Kormoran – Imperium Prunum. Edycja 2018. Początek 2018 to czas kiedy na rynku pojawiła się trzecia warka Imperium Prunum. Pierwsza którą dane mi było nabyć. Pamiętam, że o całym projekcie słyszałem jeszcze przed premierą pierwszej warki, browar Kormoran publikował filmy między innym z Sechny, przedstawiając całą historię lokalnej wędzonej śliwki, ale jakoś na pierwszy wypust się nie załapałem. Drugi w 2017 to było jakieś dystrybucyjno-cenowe szaleństwo. W 2018 jednak zmienione zostało opakowanie i dystrybucja. Piwo zamiast w 0,5 litrowych butelkach, wypuszczono w butelkach o objętości 375 ml. Co prawda nie są już malowane jak to było wcześniej, ale za to zapakowane w bardzo ładny kartonik. No i podobno piwo w tym roku nie trafiło paletami do Makro, a zamiast tego do sklepów specjalistycznych. Pomimo tego i tak Imperium Prunum 2018 rozeszło się szybciutko. W lokalnym sklepie specjalistycznym udało mi się nabyć dwie sztuki, jedną w celu zdegustowania, drugą jako prezent dla znajomego z USA, więcej nie było. Przynajmniej póki co. Dość jednak tego wstępu o dystrybucji. Zobaczmy jak to smakuje piwo o który przez ostatnie dwa lata zabija się pół Polski. Czytaj dalej