Komes – Belgian IPA

DSC_0807 Komes – Belgian IPA. Ni pies, ni wydra. Browar Fortuna w serii Komes od kilku lat raczy nas Podwójnym, Potrójnym i Poczwórnym. Poza tym jest jeszcze bardzo dobry porter bałtycki i ostatnie nowości, ale o tym przy innej okazji. W między czasie pojawiło się coś co tu pasuje cześciowo, czyli Belgian IPA. Nie bardzo wiadomo czego się spodziewać, czy IPA na belgijskich drożdżach, czy może czegoś w stylu mocniej chmielonych wersji Duvela. Co nieco można wywnioskować po składzie, jest tu chmiel Cascade i Simcoe, ale zaraz obok Hersbrucker, Fuggle i Herkules. Mieszanka conajmniej nietypowa, ale mogła by wskazywać na coś bliżej AIPA. Obok słodów, mamy cukier. Cukier nie jest niczym dziwnym w mocnych piwach belgijskich, a i bywa używany w Imperial IPA, do którego swoimi parametrami zbliża się Komes – 17 stopni Plato i 8% alkoholu. Na sam koniec niemiłe zaskoczenie – drożdże S-33. Doświadczenia domowe mam z nimi bardzo kiepskie, a z komercyjnych piw nie kojarzę niczego ciekawego na tych drożdżach, a co jak co, w piwie z Belgian w nazwie drożdże są istotne. Pełen obaw przystępuję do degustacji.

Piana obfita, ale błyskawicznie redukuje się praktycznie do zera. Barwa złota, piwo prawie idealnie klarowne z lekką tylko opalizacją. Aromat słodki, owocowy. Przebija się też landrynka. Wysycenie wysokie. O ile aromat jest w miarę przyzwoity, to już w smaku jest coś dziwnego. Piwo jest delikatnie kwaskowate. Nie ma tu słodyczy, piwo jest wytrawne. Goryczka też nie za wysoka, ale za to jest alkoholowe pieczenie w przełyku. Powiedzmy, że coś tam z tej belgijskości jest w aromacie, ale na bardzo niskim poziomie. Nie są te intensywne fenole jakich można by się spodziewać. Nie ma żadnych nut przyprawowych. Piwu w smaku i aromacie bliżej do Duvela, niż IPA, ale i do mocnych belgijskich ale mu bardzo daleko. Już po kilku łykach zaczyna na pierwszy plan w tym piwie wychodzić alkohol. Chmielu tutaj nie czuć, a na etykiecie browar chwali się chmieleniem na zimno. Udział cukru w zasypie był chyba dość wysoki, bo piwo jest bardzo alkoholowe. Wystarczy chwila by całkowicie stracić przyjemność z picia tego piwa. Pozostający posmak wręcz odrzuca. Jakiś czas temu miałem okazję próbować Houblon Chouffe, i poza zbliżoną nazwą stylu, absolutnie Komes Belgian IPA nie jest do niego podobne. Najbliżej temu do mojego niezbyt udanego domowego tripla, tyle, że nie ma osadu drożdżowego na dnie.

W czasie degustacji piwo miało jeszcze 1,5 roku do terminu przydatności, może leżakowanie mu pomoże. Ale póki co mamy mocno alkoholowe piwo bez goryczki. Z słabym aromatem, pustawe w smaku. Jeśli chodzi o aromat to nie zadziałały tutaj ani drożdże, ani chmiele. A cukier chyba doszczętnie je pogrążył. Wysokie wysycenie też nie pomaga. W miarę ogrzewania jest tylko gorzej. Wspomniany wcześniej domowy tripel to jednak inna liga, Komes Belgian IPA coraz bliżej w aromacie do piwa z brewkitu z kilogramem białego cukru. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem okazję kosztować tak nieprzyjemnego piwa. Mając w pamięci miłe wspomnienia związane z innymi piwami marki Komes czuję się bardzo zawiedziony. Przyznać trzeba jednak, że nie da się obok niego przejść obojętnie. Zapadnie mi w pamięci na długo, niestety jednak nie będą to pozytywne skojarzenia.

Ocena ogólna 1/5

Data przydatności – 16/02/2018
Alkohol – 8%
Ekstrakt – 17%
IBU – ?
Cena – 5,9 zł (sklep specjalistyczny)
Skład:
– Słody: jęczmienny pilzneński, pszeniczny
– Chmiele: Cascade, Simcoe, Hersbrucker, Fuggle, Herkules
– Woda, cukier, drożdże S-33

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>