Doctor Brew po raz pierwszy u nas

Doctor Brew Xmas Rye Doctor Brew Xmas Rye, czyli mamy niezły poślizg. Jak widać wpis pojawia się w wrześniu, a dotyczy piwa świątecznego. Niestety nie jest to spowodowane tym, że przeleżakowaliśmy nieco nowe piwo od Doctor Brew, a raczej tym jaki nam się zrobił poślizg w publikacji naszych przemyśleń. Choć trzeba przyznać, że piwo i tak musiało poczekać na degustację do połowy lutego, co jednak zaszkodzić mu nie powinno. Drugim zdumiewającym faktem jest to, że jest to pierwsze piwo z browaru Doctor Brew próbowane w ramach naszych spotkań. Aż ciężko w to uwierzyć, ale jednak takie mamy ostatnimi czasy problemy z znalezieniem czasu na wspólną degustację. Przejdźmy jednak do piwa. Jak na świąteczne piwo przystało mamy tu garść przypraw, których aromat czuć już z daleka zaraz po otwarciu butelki. Barwa ciemna, ale nieco światła jednak przebija. Piana nikła i zanika zupełnie już po krótkiej chwili. W aromacie dominują przyprawy z dominującą nutą gałki muszkatołowej i anyżu. Czuć także odrobinę cynamonu. Nagazowanie niskie, goryczka od chmielu chowa się za dominującymi tutaj przyprawami. Piwo jak na zimową porę roku przystało jest dość mocne – 7.5%, ale w ogóle jest to niewyczuwalne. Jak na pierwszą warkę to nie jest złe, aczkolwiek zdania mamy podzielone. Jeden głos na plus, jeden na delikatny minus i jeden na duży minus. Aczkolwiek w przypadku tej trzeciej oceny zaważyła chyba moja niechęć do anyżu za którym nie przepadam. Na koniec może jeszcze dwa zdania na temat stylistyki etykiety. Cała seria piw od Doctor Brew podoba się nam pod tym względem, a wersja świąteczna chyba jeszcze bardziej. Jakby do tego dorzucić firmowy kapsel, to byłoby już całkiem dobrze. Tak jak w przypadku próbowanych na poprzednim spotkaniu piw dyniowych, tak i w tym przypadku jest to ciekawy, sezonowy przerywnik, ale nie nadaje się do picia na co dzień. W naszym subiektywnym rankingu, na tle pozostałych próbowanych piw, nie wypada więc najlepiej, ale w żadnym przypadku nie zniechęca nas to do piw z tego browaru, które mamy nadzieję będą gościć u nas częściej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.