Powiew Dzikiego Zachodu

Faktoria Peacemaker Faktoria Peacemaker, czyli IPA po polsku po raz drugi. Przed chwilą próbowaliśmy IPA z Olimpu, teraz pora na drugiego konkratowca – Browar Faktoria. Piwo już na sklepowej półce zwraca na siebie uwagę. Etykiety nawiązujące do gazet z Dzikiego Zachodu naprawdę przykuwają uwagę. Przy okazji możemy sobie poczytać co nieco o historii Peacemakera, czyli modelu rewolwera z 1873 roku.  Na kontrze znajdziemy informację o zasypie i chmielach. Słody pilzneński, karmelowy, monachijski i pszeniczny. Do tego chmiele Cenntenial, Amarillo, Simcoe, Citra i Chinook, czyli zapowiada się naprawdę aromatycznie. Ekstrakt 15,1%, alkohol 6,5% i IBU 65 też wyglądają dobrze. Piana na piwie jest obfita i trwała. Piwo jest prawie klarowne, mamy tu tylko delikatną opalizację. Aromat jest wręcz obłędny z dominującymi owocami tropikalnymi. Mamy tu nieco cytrusów i mango zdecydowanie wybijające się na pierwszy plan. Przy takim zestawie chmieli tak po prostu musiało być. W smaku jest nieco mniej egzotycznych owoców, ale i tu są obecne. Goryczka na bardzo przyjemnym poziomie, mogłoby być więcej, ale przy tym ekstrakcie 65 IBU dość dobrze się prezentuje. Nie ma tu zbędnej słodyczy. Piwo w odbiorze stosunkowo lekkie i wysoce pijalne. Świetny aromat, czysty smak, solidna goryczka, do tego nieprzesadzone nagazowanie i dobra piana. Naprawdę dobre piwo. Przed nami ciężka decyzja. Na pierwszym miejscu póki co Demeter z Olimpu, potem przepaść i stout z Primatora. Także w grę wchodzi tylko pierwsze lub drugie miejsce. Po krótkiej dyskusji decydujemy się postawić jednak Peacemakera tuż za Demeter, ale jakbyśmy zamienili je miejscami, też by się pewnie żaden z nas nie obraził.  Za nami osiem piw, przed nami siedem kolejnych. Po początkowych rozczarowaniach spotkanie robi się coraz ciekawsze.

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>