Blonde Ale z Izraela

Alexander Blonde Alexander Blonde, czyli pora na ale z Izraela. Po dość ciekawych doświadczeniach z niby-pilsnerem z Izraela przyszła pora na Blonde, tudzież Golden Ale stamtąd. Alexander Blonde to jasne, lekko zmętnione piwo z dość sporym i niezbyt atrakcyjnie wyglądającym osadem drożdżowym, który zbił się w dość spore grudki. W aromacie, tak jak w przypadku próbowanego wcześniej Bazelet Pilsner, dominują nuty owoców tropikalnych, ale są one mniej intensywne. Goryczka jest umiarkowana, ale wystarczająca. W smaku piwo poprawne, z dominującą stroną słodową, bez wybijających się smaków pochodzących od chmielu lub drożdży. Alkohol na poziomie 5.3% absolutnie nie jest tutaj wyczuwalny. Degustacja tego piwa, to na pewno ciekawostka, ale raczej nie chcielibyśmy go pić na co dzień i całkiem dobrze się składa, że mamy tylko jedną butelkę 0.33 litra. Aromat owocowy to najciekawsza rzecz która dzieje się w tym piwie, ale to trochę za mało. Na uwagę zasługuje może jeszcze etykieta, z żółwiem ze skrzydłami. Nie wiemy, czy kryje się z tym jakieś głębsze przesłanie, ale wygląda to całkiem ciekawie. Nie mieliśmy jakiś wielkich oczekiwań wobec tego piwa, także nie można powiedzieć, że nas zawiodło, ale pozycjonujemy je jednak zdecydowanie niżej niż Bazelet Pilsner. Z paczki przywiezionej przez Tomka czeka na nas jeszcze jedno piwo z Izraela, mamy nadzieję, że okażę się przynajmniej nie gorsze niż Alexander Blonde.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.