Chiny kontynentalne

Tsingtao Tsingtao, czyli piwo po chińsku. Mieliśmy już piwo z Tajwanu, oficjalnie zwanego Republiką Chińską. Teraz pora na piwo z najludniejszego państwa świata, które niepodległości Republiki Chińskiej oficjalnie nie uznaje, czyli Chińskiej Republiki Ludowej, potocznie zwanej po prostu Chinami. O ile z Tajwanu piwo przywiezione było osobiście, to w przypadku Chin posiłkowaliśmy się lokalną dystrybucją w jednej z sieci handlowych w Polsce. W Chinach nie mieliśmy okazji być, ale zdaje nam się, że Tsingtao to jedno z najpopularniejszych piw na tamtym rynku. Jeśli jest to piwo z segmentu masowego, to nie spodziewamy się niczego innego jak jasnego lagera, i bynajmniej się nie mylimy. Pierwsza obserwacja – bąbelki osadzają się na ściance szklanki, czyli raczej nasz błąd i niezbyt dokładnie umyte szkło. Druga obserwacja – piana bardzo nikła i zupełnie nietrwała, tutaj już naszej winy raczej nie ma. Punkt trzeci – zapach, tutaj też niestety słabo, na główny plan wysuwa się metaliczność. Barwa, jak można się spodziewać po obecności ryżu w składzie, bardzo jasna. Nagazowanie piwa niskie, można by nawet powiedzieć, że zbyt niskie. Jeśli zaś chodzi o smak, to piwo zdecydowanie lekkie. Nie jest zupełnie pozbawione smaku, ale jest on bardzo subtelny, z nikłą obecnością chmielu. Tsingtao zdecydowanie przegrywa z konkurencją, nawet z tą z Tajwanu, a do tej z Singapuru nawet się nie zbliża. Zdecydowanie najsłabsze piwo wieczoru. W tak wielkim kraju są pewnie browary gdzie warzy się dobre piwo, tyle, że nie jest to raczej Tsingtao Brewery. Póki co jedyny plus z tej degustacji to, to że do naszej listy państw możemy dopisać pozycje dwieście trzynastą i to nam na razie musi wystarczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.