Liga Mistrzów – relacja

Abbot Ale Z małym poślizgiem publikujemy naszą relację z spotkania numer 16 – Ligi Mistrzów. Tym razem nie było nowych piw, były za to te najlepsze z poprzednich piętnastu spotkań.

Rozpoczęliśmy od pierwszego piwa, pierwszego spotkania, które jednocześnie zostało jego historycznym pierwszym zwycięzcą, czyli angielskiego Abbot Ale. Jak to zwykle u nas bywa na początku, piwo smakowało wyśmienicie. Nic dodać, nic ująć Liga Mistrzów zapowiada się naprawdę wybornie.

Ciechan Pszeniczne Jako drugie piwo spróbowaliśmy rodzimego Ciechana Pszenicznego, który co prawda na drugim spotkaniu zajął dopiero drugie miejsce, ale w związku z tym, że Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel okazał się dla nas nieosiągalny, wszedł do składu Ligi Mistrzów. Patrząc na zdjęcia z spotkania numer dwa od razu rzuca się w oczy zmieniona etykieta. Poza tym wszystko wygląda dość znajomo. Mamy tu cytrynowo-mleczny kolor i aromat bananów w zapachu i smaku. Pomimo, tego że na polskim rynku od czasu jego premiery pojawiło się sporo innych rodzimych piw pszenicznych, to Ciechan Pszeniczne nadal trzyma wysoki poziom i jest chyba jednym z najlepszych piw tego gatunku warzonym w Polsce dostępnym w szerokiej dystrybucji.

La Trappe Blond Po piwach angielskich i polskich przyszła pora na pierwsze piwo w stylu Trapistów, pochodzące z Holandii La Trappe Blond. Tak jak na trzecim spotkaniu, tak i tym razem mamy do czynienia z dużą butelką zamykaną korkiem. Z otwarciem piwa musieliśmy się trochę pomęczyć, a po tym jak udało nam się uporać z korkiem piwo zaskoczyło nas obfitą pianą. W zapachu i smaku zgodnie z oczekiwaniami dominują aromaty owocowe. Zgodnie z naszymi początkowymi przypuszczeniami, po degustacji pierwszych trzech piw zaplanowanych na ten wieczór, na prowadzenie wysunąło się La Trappe Blond.

Old Speckled Hen Piwo numer cztery, to kolejne zastępstwo. W miejsce zwycięskiego Hebana, który nie jest już produkowany do składu wskoczył angielski Old Speckled Hen z drugiego miejsca. W przypadku tego piwa nie ma miejsca na niespodzianki, po prostu wyborny angielski ale z bardzo przyjemną goryczką. Chyba jedyne czego nam tutaj brakuje to zapach, tak delikatny, że aż niewyczuwalny podczas tej degustacji. Możemy się tutaj także pokusić o bezpośrednie porównanie piw angielskich – Old Speckled Hen cenimy nieco wyżej niż próbowanego chwilę wcześniej Abbot Ale.

Schöfferhofer Hefeweizen Schöfferhofer Hefeweizen to pierwsze i w związku z tym, że nie udało nam się zdobyć Schöfferhofer Hefeweizen Dunkel, także jedyne piwo niemieckie w naszym podsumowaniu. Tutaj także bez większych niespodzianek. Piwo pięknie się pieni, a barwa i aromat są typowe dla tego gatunku z dominującymi aromatami pszenicy i drożdży. W porównaniu do próbowanego wcześniej pszeniczniaka z Polski – Ciechana Pszenicznego jasna wersja Schöfferhofera prezentuje się nieco lepiej. Z przykrością musimy przyznać, że co jak co, ale piwa pszeniczne nadal wychodzą Niemcom nieco lepiej niż browarom w Polsce.

Young’s Special London Ale Trzecie piwo z Wysp Brytyjskich które weszło do zestawienia to Young’s Special London Ale, zwycięskie piwo spotkania numer sześć. Piwo jak na ale pieni się dość obficie. Barwa jest nieco mętna, a zapach dość intensywny. W smaku mocno przebija się i aromat słodu i nuty owocowe i przyzwoita goryczka. Jest to bardzo solidne piwo, które dość niespodziewanie wysunęło się na czoło naszego rankingu po degustacji sześciu pozycji. Jesteśmy tym nieco zaskoczeni, bo szczerze mówiąc, nie pamiętamy go zbytnio z spotkania numer sześć. W związku z tym, że miało ono miejsce aż cztery lata temu, nie dziwi nas to aż tak bardzo.

Engel Keller-Hell Engel Keller-Hell to piwo które udało nam zakupić się, z wieloma kłopotami, jako ostatnie. Piwo nas niczym szczególnym nie zaskakuje. Jest mętne i ma sporo osadu na dnie butelki. W odróżnieniu od spotkania siódmego, tym razem Engel nas nie zachwyca. Na tle konkurencji wypada niestety dość blado. Czasy gdy zachwycaliśmy się prawie każdym niefiltrowanym piwem chyba już bezpowrotnie minęły. Ciekawostką jest za to nadal metalowa nakrętka, z którą poza piwami marki Engel nigdzie indziej się do tej pory nie spotkaliśmy.

Maredsous Tripel Maredsous Tripel to pierwsze piwo z Belgii którego kosztujemy tego wieczoru. Piwo jest dla nas małą niespodzianką. Piliśmy je tylko raz, na ósmym spotkaniu i szczerze mówiąc, pomimo, że wtedy uznaliśmy je za najlepsze, to nie zapadło nam zbyt głęboko w pamięci. Piwo jednak nas nie zaskoczyło. Jest bardzo smaczne, z dominującymi nutami owocowymi w smaku. Jedyny minus to wyczuwalny smak alkoholu. Ale przy potrójnym o zawartości alkoholu na poziomie 10% ciężko tego uniknąć. Jeśli chodzi o próbowane przez nas do tej pory piwa Trapistów, Maredsous prezentuje się chyba najlepiej.

Orkiszowe Orkiszowe z browaru Kormoran kiedyś nas zachwyciło, tym razem jest nieco słabiej. W piwie pojawiają się aromaty kaszy gryczanej i kawy. Na spotkaniu numer dziewięć Orkiszowe było przebojem, ale w zestawieniu z poprzednimi próbowanymi przez nas zwycięzcami wypada dość przeciętnie i ląduje blisko końca stawki. Z perspektywy czasu zastanawiamy się co takiego szczególnego dostrzegliśmy w Orkiszowym w roku 2010, kiedy próbowaliśmy go po raz pierwszy. Chyba po prostu znalazło się w dobrym miejscu, w dobrym czasie i niezbyt wyszukanym towarzystwie.

Gulden Draak Gulden Draak to, tak jak na spotkaniu numer dziesięć, najmocniejsze piwo wieczoru o mocy 10.5%.  Piwo które wydawało nam się początkowo nie do zdobycia ostatecznie udało się zakupić w pobliskim sklepie piwnym, a później pojawiło się także w jednej z sieci supermarketów i nie sprawiło nam problemów w kompletowaniu zestawienia Ligi Mistrzów. Piana na piwie kremowa, barwa dość ciemna. W zapachu dominują akcenty owocowe. Gulden Draak zachwyca nas tak jak kiedyś i miejsca w rankingu musi ustąpić tylko wybornemu angielskiemu ale’owi.

Delirium Christmas Przystępując do otwarcia Delirium Christmas przejrzeliśmy zawartość lodówki i uświadomiliśmy sobie, że chyba gdzieś zawieruszyło się jedno piwo. Chwila niepokoju, jeden telefon i wyjaśniło się, że piwo stoi sobie spokojnie w półce, w mieszkaniu na drugim końcu miasta. Kolejny telefon i piwo jedzie już do nas, a my w tym czasie delektujemy się dużą butelką Delirium. Świąteczne piwo nas jednak nie zachwyca. Jest oczywiście bardzo dobre, ale na tle próbowanych wcześniej piw belgijskich zgodnie oceniamy je jako najsłabsze. Po najdroższym w zakupie piwie wieczoru spodziewaliśmy się nieco więcej.

Duvel Duvel przyjechał do nas taksówką prowadzoną przez pana Pawła. Co ciekawe kierowca nie okazał większego zdziwienia wioząc  w środku nocy na drugi koniec miasta małą butelkę piwa… na która czeka trzech facetów. Przez ekstra transport, piwo z pewnością zostało najdroższym piwem wieczoru.  Duvel to zupełnie inne piwo niż pozostałe próbowane przez nas trunki z Belgii. Piwo jest bardzo jasne i ma trochę goryczki. W smaku dodatkowo jest delikatnie kwaskowate. W ocenie tego piwa nasze opinie dość mocno się różniły, z przewagą 2:1 na jego niekorzyść, co za skutkowało jego dość niską pozycją w ostatecznym rankingu.

Primator Weizenbier Primator Weizenbier był przebojem trzynastego spotkania. Zaskoczył nas wtedy przyjemny chmielowy aromat w tym pszeniczniaku. To dość niespotykane połączenie bardzo przypadło nam do gustu. Piwo kosztowane przez nas tym razem ma już na etykiecie napis World Beer Award i… zdedycowanie różni się od tego które piliśmy wcześniej. Nie ma już wyraźnego aromatu chmielu, co zbliża Primatora w smaku do typowych piw pszenicznych z Niemiec, czy Polski. Musimy zaznaczyć, że piwo degustowane przez nas wcześniej to była chyba pierwsza warka, a to teraz to jedna z kolejnych. Pomimo tego, że piwo jest nieco inne niż kiedyś, to i tak prezentuje na tyle dobry poziom, że udaje mu się uplasować najwyżej w rankingu z wszystkich piw pszenicznych.

Brackie Imperial IPA Brackie Imperial IPA, czyli zwycięzca konkursu Birofilia 2013 był przebojem spotkania czternastego. Od tego czasu popróbowaliśmy kilku innych piw w stylu Indian Pale Ale i wielu wariacji na jego temat i nasz zachwyt na bardzo intensywnym, chmielowym zapachem i smakiem nieco przygasł. Ale Imperial IPA nadal pozostaje klasą samą w sobie i plasuje się ostatecznie w ścisłej czołówce naszego rankingu. Szkoda tylko, że to chyba ostatnie nasze spotkanie z piwem uwarzonym w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie według receptury pana Czesława Dziełaka, gdyż Grupa Żywiec nie ma zwyczaju kontynuować produkcji zwycięskich piw konkursowych.

Leffe Blonde Na sam koniec czekało na nas Leffe Blonde, czyli zwycięzca rankingu spotkania numer piętnaście. Choć produkowane jest przez wielką grupę browarniczą InBev i eksportowane na cały świat, Leffe i tak urzeka nas swoim zapachem i smakiem. W końcowym rankingu umieszczamy je pomiędzy dwoma piwa trapistów. Po degustacji piętnastu wyśmienitych piw, nieco zdziwiliśmy się tym jak ułożył się finalny ranking. Co prawda w górnej części mamy większość naszych faworytów, ale miejsce zajęło piwo, po którym się tego absolutnie nie spodziewaliśmy. Szczegóły zestawienia specjalnego spotkania numer szesnaście – Liga Mistrzów już niebawem.

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>