Pinta zamyka licznik

Imperator Bałtycki Imperator Bałtycki, czyli porter imperialny. Pinta jest znana z ciekawych eksperymentów piwnych. Opinie na ich temat mieliśmy różne, a tym razem zobaczymy co powstanie z portera bałtyckiego, jeżeli go wzmocnimy i dobrze nachmielimy. Zdobycie butelki tego trunku nie było takie proste, jednak po spędzeniu odpowiedniego czasu w kolejce, Radkowi udało się zakupić jedną butelkę, wydzielaną klientom w ograniczonej ilości jak za czasów PRL-u. Nawet cena 9,90zł za małą butelkę nie przeszkodziła, aby piwo rozeszło się jak ciepłe bułeczki. Bardzo umownie umieściliśmy to piwo w kategorii porter bałtycki, gdyż zarówno stopień nachmielenia, jak i zawartość ekstratku, zdecydowanie wykraczają poza normy tego stylu. Znaleziona w sieci ciekawostka, której nie weryfikowaliśmy, ale pochodząca z wiarygodnego źródła mówi, że Imperator Bałtycki ma zawartość ekstraktu dokładnie 24,7, gdyż nie udało się odnaleźć, posiadającego legalizację, balingometru o większej skali. Wartość ta musiała przełożyć się zarówno na bardzo wysoką zawartość alkoholu na poziomie 9,1%, której absolutnie nie wyczuliśmy w smaku, jak i silną słodycz. Zacznijmy jednak od wyglądu. Zarówno estetyka butelki, jak i wygląd przelanego do kufli piwa, stoją na najwyższym poziomie. Barwa piwa jest bardzo ciemna, wręcz czarna, nie przepuszczająca światła. Ciemna, gruboziarnista piana okazała się tak obfita, że ledwo pomieściliśmy butelkę 0,33l w trzech szklankach, do których bez problemu przelewaliśmy do tej pory półlitrowe butelki. Piana w tej postaci do najtrwalszych nie należy, ale aksamitny, całkiem pokaźny kożuszek utrzymuje się do samego końca. Niezbyt intensywny zapach przywodzi nam na myśl, próbowane wcześniej tego wieczoru, piwa w stylu IPA. Ciekawość mocno przyspieszyła moment podniesienia kufli do ust i okazuje się, że smak, mimo że ciężki i słodki, również bardziej przypomina IPA niż znane nam portery bałtyckie. Nie wierząc w to co przekazują nam nasze zmysły, pogrążyliśmy się w lekturze etykiety, z której wyczytujemy, że wykorzystanych zostało sześć różnych gatunków chmielu, z których aż cztery pokrywają się z recepturami Czesława Dziełaka. Skład podkreśla imponująca liczba siedmiu różnych słodów. Wspomnieliśmy wcześniej, że piwo jest słodkie, ale musimy jeszcze nadmienić, że smak, który pozostaje w ustach zdecydowanie do słodkich nie należy. Tutaj dominuje przejmująca goryczka, której poziom jest wręcz na granicy pijalności. Imperator Bałtycki spokojnie wygrałby niejedno nasze spotkanie, jednakże na czternastym spotkaniu, które było zdecydowanie najbardziej udanym z dotychczasowych, na ten moment wylądował na trzecim miejscu podium i już teraz zdradzę, że nie uda mu się utrzymać tej lokaty.

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>