Pierwszy raz tęsknimy za smakiem portera

Cornelius Baltic Porter Cornelius Baltic Porter, czyli cukier w butelce. Przyszedł czas na kolejnego przedstawiciela gatunku, który nie cieszy się u nas popularnością. Do zakupu zachęciła nas informacja o 12-tygodniowym okresie leżakowania tego trunku oraz jego rodzime pochodzenie. Jest to piwo niefiltrowane, co również w większości przypadków poprawia walory smakowe. Jak zawsze w pierwszej kolejności przystąpiliśmy do oceny walorów wizualnych. Piwo jest mętne, o barwie czarnej z wiśniowymi akcentami, jak na portera niezbyt intensywnej.  Piana opadała w oczach, nie pozostawiając po sobie śladu. Degustacja tego piwa przypomniała mi czasy, kiedy będąc dzieckiem po kryjomu opróżniałem zawartość cukierniczki. Piwo jest niesamowicie słodkie, co może zapowiadać informacja o dodatku cukru znajdująca się na etykiecie. W połączeniu z bardzo trudno wyczuwalnym smakiem palonego słodu, daje to wrażenie jakby piwo nie odfermentowało w odpowiednim stopniu, bądź jakby cukier został dodany już po przerwaniu procesu fermentacji. Byliśmy pewni, że gorszego piwa tego wieczoru już nie skosztujemy i niewiele się pomyliliśmy.

Dodaj komentarz

Możesz użyć HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>